Bezczelność

1
Stefan Niesiołowski
REKLAMA

Bezczelność to słowo, które najlepiej oddaje zachowanie i wypowiedzi pisowskich dygnitarzy i ich lizusów. Nikt chyba nie miał i nie ma złudzeń, że będą bez wahań i zahamowań bronić swoich przywilejów, czyli w największym skrócie, tego co nakradli, oraz uczynią wszystko, aby zapewnić sobie bezkarność. Mamy do czynienia z nawet nieudawanym prezentowaniem tego, co mówią kryminaliści – „jak cię złapią za rękę, mów nie moja ręka”. Właśnie dokładnie tak twierdzą dziś pisowcy. I nowym elementem jest coraz bardziej narastająca bezradność i jakaś trudna do wyjaśnienia bierność w obliczu niesłychanego chamstwa i pewności siebie zorganizowanej grupy przestępczej, czyli mówiąc inaczej gangu Kaczyńskiego. Jeśli ktokolwiek miał złudzenia i uważał, że możliwy będzie z ich strony jakiś rodzaj skruchy, przeproszenia, przyznania się do niektórych win i błędów, to chyba raz na zawsze w obliczu tego, co ostatnio wydarzyło się w Polsce, pozbył się złudzeń. I na szczęście coraz mniej jest głupawych i szkodliwych wypowiedzi o budowaniu jedności i wspólnym działaniu całej klasy politycznej, czyli współpracy obozu wolności i demokracji z obozem korupcji i dyktatury.

Jeden z głównych pomagierów Ziobry, podejrzany o wielomilionową korupcję, przyłapany na nagraniach, w których uzgadnia wersję zeznań przed prokuratorem i wysłuchuje rad w rodzaju – „zaprzeczaj”, „nie przyznawaj się”, „nie pamiętaj”, twierdzi w mediach, że jest „krystalicznie” czysty. Właśnie to słowo „krystaliczny’ w odniesieniu do tak odrażającej postaci, jak p. Romanowski, aktywny działacz ordo iuris czy opus dei (nie bardzo te instytucje odróżniam i nie potrafię powiedzieć, która jest gorsza), jest obowiązującą wersją pisowców. Mieliśmy za to znakomity pokaz skuteczności działań instytucji europejskich, które wydawały się być bezradne wobec pisowskich kryminalistów. Po haniebnej decyzji polskiego sądu, który wypuścił Romanowskiego z aresztu na podstawie immunitetu w Parlamencie Europejskim, przetoczyły się spekulacje, że teraz będziemy musieli czekać do lutego, a potem do kolejnej sesji, czyli do kwietnia. Z grubsza to oznaczało, że funkcjonariusz kościelnej organizacji, zasłużony dygnitarz PiS-u będzie mniej więcej rok czekał na decyzję europejskiego parlamentu i kpił sobie z polskiego wymiaru sprawiedliwości, wygłaszając budujące opinie o moralności, wielkim wpływie wiary na politykę i swojej niewinności. Tymczasem radość p. Romanowskiego i jego kumpli trwała dwa dni. Parlamentarzyści europejscy błyskawicznie rozstrzygnęli jego – tak wydawało się złożoną – sprawę i pozbawili go immunitetu. Nawet nie próbował się bronić. Mam nadzieję, że polski sąd szybo wyśle go tam, gdzie już od dawna powinien się znaleźć i przy okazji jeszcze kilku jego wspólników?

Trzeba przyznać, że pisowcy nie okazali się zbyt pomysłowi, na ich tle komuniści mieli większą klasę i wyższy iloraz inteligencji. Pisowska szczujnia ogłosiła, że to Tusk wspólnie z Niemcami pozbawił Romanowskiego immunitetu i jest on kolejnym więźniem politycznym i ofiarą niemieckiego spisku, który realizuje niemiecki agent Tusk. Może jeszcze dwa szczególnie rażące przykłady bezczelności. Pisowską wersję najnowszej historii, która sprowadza się do niemieckiej agentury w Polsce, wykorzystał człowiek, niejaki Sebastian Majtczak, który doprowadził swoją bezmyślną jazdą z prędkością ok. 300 km/h do tragicznej śmierci trzyosobowej rodziny. Sprawca schował się w Dubaju. Ogłosił, że jest prześladowany politycznie i poprosił o azyl, a w każdym razie o niewydawanie go Polsce. Mam nadzieję, że Emir Dubaju nie ma żadnego interesu, aby chronić człowieka, który odpowiada za śmierć niewinnej rodziny, ludzi, którzy stali się ofiarami jego głupoty. Teraz sprawca tchórzliwie chowa się za pisowską propagandą, udając więźnia politycznego?

REKLAMA (2)

W konkurencji: głupota pomieszana z bezczelnością – wybitne miejsce zajmuje p. Duda, którego nie potrafię nazwać prezydentem. Swoje przemyślenia w formie ataków na polski rząd i personalnie na Donalda Tuska zwykł wygłaszać w towarzystwie zagranicznych polityków. Przy premierze Litwy bredził o polskich służbach specjalnych współpracujących z służbami Putina. Niedawno, w obecności pani prezydent Gruzji, wygłosił szereg twierdzeń, okraszając je swoimi genialnymi minami i modulując głos. Jednym słowem dając kolejny występ a la’ Duce lub ktoś w tym rodzaju, stwierdził, że polski rząd i premier łamią i niszczą demokrację, że jej w Polsce nie ma, a Unia nie robi nic, aby ją przywrócić. Polska stacza się lub już jest autorytarnym reżimem. Ale on, Duda, czuwa i w odpowiednim momencie demokrację przywróci. Jest to zgodne z tym, co mówiła nie tak dawno żelazna dama polskiej polityki, p. Paprocka, która postraszyła Tuska i cały obóz niemieckiej agentury i rosyjskich zdrajców, a dołączył do tego człowiek o inteligencji i przenikliwości Metternicha, p Dera, który zapowiedział podjęcie „odpowiednich” działań dla przywrócenia demokracji w Polsce. Duda mówił o działaniach „zgodnych z prawem” dla osiągnięcia tego celu, chociaż nie precyzował, jakie działania podejmie, ani co konkretnie on i jego współpracownicy zrobią. Czekam z niecierpliwością i nadzieją na zamach stanu, może w stylu zamachu majowego; Duda jak marszałek Piłsudski, Macierewicz jako gen. Sławoj-Składkowski, Czarnek z wdziękiem i błyskotliwością gen. Wieniawy-Długoszowskiego, jak na słynnej fotografii na moście Poniatowskiego wyrwą nasz kraj z niemieckich szponów krwawego Tuska i Bodnara. A może pisowcy pójdą na skróty i dostosują się do wprowadzenia stanu wojennego na wzór gen. Jaruzelskiego. Kaczyński ogłosi, że uchronił Polskę przed interwencją Putina albo przed wkroczeniem wojsk Unii, które miały narzucić Polsce lewackie „prawa” oraz prześladowania religii i opresje dla kościoła, których pierwszymi ofiarami będą Rydzyk i jego „dzieła” oraz pomniki św. JPII (w liczbie 900) i profesora Lecha Kaczyńskiego (w liczbie mi nieznanej, ale wliczając tablicę i kryptę na Wawelu też niemałej).

REKLAMA (3)

I jeszcze taka wisienka na torcie. Nadal całkowitą bezkarnością cieszy się szef przestępczej grupy, Kaczyński, nikt nie odebrał immunitetu Macierewiczowi, Wąsikowi, Bielanowi, Kamińskiemu, Ziobrze i innym hersztom zorganizowanej grupy przestępczej. Nadal mimo że od obalenia pisowskich rządów minął rok, nikt z tej grupy nie siedzi w więzieniu, za to aresztowany został (co prawda na okres do wpłacenia kaucji, ale bardzo wysokiej) Janusz Palikot. Ma zapłacić kaucję 1 mln złotych, a jeden z najbardziej odrażających w swoim skorumpowaniu, pisowski lizus Czarnecki, dostał kaucję tylko 150 tys., natomiast jego urocza małżonka 50 tys. zł. To bezczelność, jakaś kpina, przecież Czarnecki, wieloletni poseł do europarlamentu i dygnitarz PiS, jest milionerem. I mamy jakiś dziwaczny pat w PKW, wywołany przez żenującą w swoim tchórzostwie osobistość przewodniczącego tej komisji, p. Marciniaka, co prowadzi do tego, że PiS ma otrzymywać wypłaty subwencji, tak jakby nic się nie stało. To już skandal, proszę ministra finansów, aby wstrzymał finansowanie grupy przestępczej. Jakim prawem nasze pieniądze trafiają w ręce pisowskich dygnitarzy, lizusów i pociotków. Kombinacje, o których mówią komentatorzy sytuacji w PKW, są dziwaczne i niezrozumiałe, tak samo jak wkręty pana Marciniaka, ale pieniądze, które trafiają w łapy Kaczyńskiego i spółki, są realne.

Jak to się dzieje, że rozliczenia i najprostsze nawet decyzje oznaczające przywrócenie praworządności i ukaranie winnych jej łamania są tak powolne i w ostatecznym kształcie często korzystne dla pisowskiej grupy łamiącej prawo: ”Może dlatego – jak to nazywa szyderczo opozycyjna prawica – „terror praworządności” jest niespójny i pełen niekonsekwencji. Na przykład generalnie sądzą neosędziowie – raz są wyłączani a raz nie. Trybunał Przyłębskiej podobno nieważny, ma swojego nominata w PKW, który tam bierze udział w głosowaniach. Dublerzy w TK, podobno nie-sędziowie, otrzymują pensje z budżetu państwa, podobnie jak nie-prezes (bo się jej skończyła kadencja) Przyłębska… Nieuznawana przez sądy europejskie izba SN niedługo wyda orzeczenia… Demokracja, jak mawia Tusk, nie może być bezradna wobec swoich wrogów, ale zarazem powinna się podobać i dobrze kojarzyć. A już zwłaszcza, kiedy chce się bronić przez atak” (Mariusz Janicki, „Obrona przez atak”, „Polityka” 25.09.-1.10.2024 r.).

Jesteśmy w momencie, w którym decydują się losy demokracji w Polsce, a przedstawiona przez redaktora „Polityki” diagnoza sytuacji jest trafnym nakreśleniem dylematów, wobec których staje Koalicja 15 Października, która ponosi dziś odpowiedzialność za Polskę. Bardzo wiele zależy od tego, co zawsze było zmorą polskiej polityki, czyli gotowości polityków do działania na rzecz dobra wspólnego. Nikt nie oczekuje chyba, że cokolwiek dobrego może się wydarzyć ze strony PiS-u. Jest to zło w najczystszej postaci i mafia, która marzy tylko o tym, aby dorwać się do władzy i porachować tak jak potrafią z przeciwnikami. Ale kluczowe decyzje należą do polityków Koalicji 15 Października i czy zaprzestaną egoistycznych wygłupów w stylu posłanki, która skakała z radości razem z PiS-em i Konfederacją. Od tego, czy politycy, którzy z woli wyborców przejęli odpowiedzialność za Polskę, okażą się zdolni do działania dla dobra Polski, a to takie proste, robić wszystko, aby PiS nie był z tego zadowolony. To wykładnia prawa i Konstytucji, nie dopuścić ich do władzy. Reszta przyjdzie.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
1 Komentarz
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze