Desperacja

1
REKLAMA

Stefan NiesiołowskiDesperacja to przede wszystkim propaganda i szereg indywidualnych wypowiedzi dygnitarzy PiS-u, a zwłaszcza wzruszające dywagacje „zbawcy narodu” i „nadziei Europy suwerennych ojczyzn”. Wyżej wymieniony obwożony jest do zwożonych autokarami wyznawców i ludzi zmanipulowanych przez reżimową propagandę oraz p. Rydzyka, często w strojach regionalnych, co ma podkreślić narodowy, patriotyczny, rodzimy polski charakter tych osób. Brednie wypowiadane na zamkniętych spotkaniach obejmują większy zakres spraw, jak np. wypowiedzi o łagodnym, wręcz sielankowym charakterze wojen na Bałkanach, które w rzeczywistości często były krwawymi, bestialskimi masakrami, lub mądrości na miarę co najmniej Metternicha, gdy twierdzi, że jak kogoś nie stać na zakup węgla za 3000 zł, to niech kupi za 1500 zł. Mamy też wiele gromkich deklaracji, że węgla, ciepła i prądu starczy dla wszystkich; że nadszedł czas wielkich inwestycji, jak przekop lub rurociąg, który rozwiąże problem braku gazu, choć w rzeczywiści przypłynie nim w nadchodzącym roku ok. 7% zapotrzebowania. Duża część wystąpień pisowskich dygnitarzy i mediów koncentruje się na konieczności ratowania wyborów przed czyhającą na ich sfałszowanie opozycją.

Irytujące jest przywiązywanie jakiegoś większego znaczenia do tych banałów i bredni przez media niezależne od PiS-u. Trudno oczekiwać, aby wytresowani w lizusostwie i za lizusostwo wobec reżimu opłacani tzw. dziennikarze nie zajmowali się nagłaśnianiem i egzegezą wypowiedzi wodza (złośliwie i podle nazywanego też – wuc), co jest dowodem, że na szczęście są jeszcze w naszym społeczeństwie nieliczne wyrzutki nierozumiejące patosu pisowskiego reżimu i jego pachołków. Jednak nie widzę głębszego sensu w nagłaśnianiu tego typu bzdur. Jedyne niebezpieczeństwo na sfałszowanie lub niedopuszczenie do utraty władzy w efekcie klęski przy urnach jest po stronie PiS-u. Jest jasne, że pisowcy wiedzą, że to nie będzie zwyczajne przekazanie władzy w procesie demokratycznym, tylko odebranie jej ludziom, którzy popełnili szereg przestępstw, w tym najcięższych, jak złamanie Konstytucji, szeregu ustaw, prześladowania z powodów politycznych, podporządkowanie prokuratury i wielu instytucji swojemu reżimowi, zniszczenie niezależnych mediów, gigantyczna korupcja. To znane i wielokrotnie powtarzane oraz udowodnione między innymi przez instytucje Unii Europejskiej i niezależne instytucje w Polsce przestępstwa. I dlatego pisowcy śmiertelnie boją się utraty władzy i to jest głównym źródłem ich obecnej desperacji, która będzie tylko narastać.

Nie ma możliwości żadnego innego (niż obecny) sposobu liczenia głosów w komisjach. Te głosy są liczone wspólnie i nikt nie może niczego sfałszować, chyba że cała komisja składa się z pisowców, którzy wspólnie podają kłamliwe dane. Podobnie nie jest do niczego potrzebny jakiś dziwaczny korpus ochrony wyborów, który miałby pełnić rolę bojówki, „kontrolującej” komisje wyborcze i terroryzującej wyborców, ale nie bardzo wiadomo jak tego typu działania przekładałyby się na wynik wyborów. Zdarzały się fałszerstwa (opisywane w mediach) w DPS-ach, w niektórych instytucjach kontrolowanych przez zakonnice wierne p. Rydzykowi bądź przypadki sióstr, jak np. prezentek znanych z katowania podopiecznych, które dla dobra kościoła i ojczyzny, w służbie prawdy i miłości bliźniego, sprawiały swoją modlitwą, że wszystkie głosy były oddawane na PiS. Co oczywiście było przykładem siły dobra i potęgi szturmu modlitewnego, a nie jak chcą podli oszczercy dopisywania głosów za dementywnych pacjentów. Tworzenie obecnie atmosfery mobilizacji i ratowania Polski w obliczu fałszującej wybory opozycji jest kolejnym przykładem desperacji, a także skierowanym do własnego elektoratu apelem mającym skłonić niezdecydowanych i zaczynających wątpić do udziału w wyborach. Być może też cały ten jazgot towarzyszący trwającej kampanii wyborczej, w której PiS nie potrzebuje żadnej publiczności (może wozić stale tych samych klakierów, bo i tak liczy się przekaz ze szczujni), jest potrzebny, aby w noc wyborczą, gdy napływające wyniki będą wykazywać, że dyktatura upada, poprzez uliczne rozruchy i burdy (tu pomocni będą bojówkarze, przeróżni narodowcy i inni nacjonaliści, fanatyczne dewotki, rycerze JP II, cała pseudopatriotyczna żulia) przerwać liczenie głosów i nie dopuścić do ogłoszenia wyników. Sfałszować wybory można w najprostszy sposób, tak jak to zrobił Łukaszenko, obstawić komisje wyborcze i sądy stwierdzające ważność wyborów swoimi ludźmi, i podać dowolne wyniki. Wreszcie istnieje też najprostszy irański sposób na wybory. Najpierw dopuszcza się (w Iranie robi to ajatollah Chamenei, w Polsce np. jakiś komitet narodowo-katolicko-patriotyczny, czy coś w tym rodzaju) tylko sprawdzonych kandydatów, a potem mogą sobie ludzie wybierać. Tak było w PRL, gdzie była jedna lista Frontu Jedności Narodu, bo przecież zdrajców, niemieckich agentów i wrogów Polski nie można do wyborów dopuścić. Takie wybory, gdzie listę posłów osobiście zatwierdzał I sekretarz PZPR (w tym przypadku PiS) są marzeniem pisowców, ile kłopotów można by uniknąć?

REKLAMA (2)

„Obecna taktyka obozu władzy – te mroczne opowieści o zagrożonej suwerenności i tożsamości, o dwóch wrogach, kradzionej duszy etc. – wygląda na typową dla PiS piarową machinację. Na próbę zastąpienia chleba igrzyskami, odsunięcie sporu politycznego jak najdalej od Odry, Azotów, drożyzny, braku węgla… PiS w kampanii nadal będzie grał rolę jedynego obrońcy tradycji, suwerenności, wiary.” (Jerzy Baczyński, „Szampan z wodą święconą”, „Polityka” z dn. 31.08.–6.09.2022 r.). Mamy demonstrację pychy i pogardy dla społeczeństwa, plucia w twarz zwolennikom demokracji i wolności, Orzeł Biały dla kłamstwa smoleńskiego, p. Kowalski na wiceministra, brak winnych w sprawie Odry. Troszeczkę szkoda, że wyrzucili Kurskiego, bo nic tak nie zamykało PiS-u w hermetycznej bańce idiotów niż propagandowy rynsztok, który codziennie wypływał z TVP. Żeby tylko nie przyszło im do głowy, aby adresować swój przekaz nie tylko do zmanipulowanych? Trwa też histeria antyniemiecka, która jak wszystkie pisowskie fobie i urojenia ulegnie wzmocnieniu na czas kampanii i jest jaskrawym przykładem coraz większej desperacji. Niektóre media podają, że szczujnia przygotowuje film o Tusku (napisy mają być wykonane szwabachą, aby potęgować grozę przekazu), poświęcony jego zaprzedaniu się Niemcom i rodzinnym związkom z Niemcami (najpewniej z III Rzeszą). Co będzie prawdopodobnie spektaklem podobnym do stalinowskiej propagandy, za którą szły aresztowania i wyroki, czasami śmierci. Dziś w warunkach dyktatury infantylnej i groteskowej na wyzwiskach i kłamstwach w reżimowych mediach się skończy. Pisowcy i sam wuc będą przez dłuższy czas walić w antyniemieckie tarabany „w związku z grożącym ze strony tychże Niemiec imperializmem.

REKLAMA (3)

Przypływ w poczuciu moralnej wyższości nad Niemcami i w ogóle Europą Zachodnią wzmacnia nie tylko ego rządzących, ale także ich antyzachodnie i antyunijne uprzedzenia. Oraz rygoryzm, z jakim traktuje się jakiekolwiek odstępstwa od jedynej słusznej linii reprezentowanej przez Warszawę. Taka postawa uniemożliwia prowadzenie jakiejkolwiek sensownej polityki zagranicznej.” (Piotr Buras, „Dęta orkiestra”, „Polityka” z dn. 31.08.–6.09.2022 r.). Bo pisowcy dawno przestali zwracać uwagę na elektorat inny niż swoich zwolenników i wszystko co mówią adresują jedynie do nich. Nie zawracają sobie głowy nauczycielami, lekarzami, przedsiębiorcami, ludźmi wykształconymi. W tej chwili ogłaszają swój wielki triumf w związku z wyborami we Włoszech, gdzie nic istotnego się nie wydarzyło i żadnej istotnej zmiany na korzyść Putina, PiS-u, wrogów Unii nie będzie. Włosi mają duży dorobek i doświadczenie jeśli idzie o zmiany rządów, a zaklęcia triumfatorów, że tym razem rząd p. Meloni utrzyma się przy władzy, mają taką wartość jak zapewnienia p. Trumpa, że wygrał wybory i jest prezydentem. Raczej można oczekiwać, że stronnik Putina i kryptofaszysta Salvini pochamrze się z koalicjantami, zwłaszcza z Berlusconim, który trochę przypomina mumię Lenina.

Bardzo dziękuję felietoniście „Przeglądu” Tomaszowi Jastrunowi za trafną ocenę: „…nikt nie wierzy w zwycięstwo opozycji w najbliższych wyborach. Będę głosować na opozycję, ale bez wiary. I ja, pesymista z natury, staję się nagle optymistą i przekonuję niedowiarków, że jednak wygramy. To szczere przekonanie. Ten pesymizm jest destrukcyjny, a wiara czyni cuda. Oszustwo wyborcze jest trudne i mało prawdopodobne. Tak trudno uwierzyć w klęskę PiS też dlatego, że opozycja przejęłaby państwo jedynie częściowo demokratyczne, w którym wygrani będą mieli narzędzia, by gnębić przegranych czyli PiS. Ci sami tak się urządzili, ukręcili bat na własny kark. Rozumiem, że trudno to sobie wyobrazić.” (T. Jastrun, „Otwarte i zamknięte głowy”, „Przegląd” z dn. 5‒11.09.2022 r.). Pisowcy mogą oczywiście sfałszować wybory w stylu Łukaszenki, albo ogłosić stan wojenny i do wyborów nie dopuścić (małą próbkę już zrobili z wyborami samorządowymi), ale nie sądzę, by to im się udało. Byłaby konfrontacja na ulicach, której pisowcy nie mogą wygrać.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
1 Komentarz
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze