Rządzący przedstawili propozycje czterech pytań referendalnych, które mają być zadane Polakom przy okazji najbliższych wyborów. Pomijając intencje polityczne, dają one szeroką możliwość interpretacji. Szczególnie pytanie pierwsze.
Przy okazji zbliżających się wyborów parlamentarnych rządzący chcą przeprowadzić referendum i zadać Polakom kilka pytań dotyczących istotnych kwestii związanych z obecną sytuacją społeczno – polityczno – ekonomiczną. Nie chcę zagłębiać się w kwestię czysto polityczne związane z tym pomysłem i w to, czy wybory parlamentarne są dobrym czasem na przeprowadzanie referendum. Chcę natomiast kilka słów poświęcić kwestiom czysto merytorycznym związanym z pierwszym z tych pytań. A brzmi ono: „Czy popierasz wyprzedaż majątku państwowego podmiotom zagranicznym, prowadzącą do utraty kontroli Polek i Polaków nad strategicznymi sektorami gospodarki? ”.
„Wyprzedaż”. Z czym kojarzy się Państwu to określenie? Myślę, że większości z nas albo z przymusem sprzedawania jakichś rzeczy, albo ze sprzedawaniem ich po zaniżonych cenach, co najczęściej wynika z tego pierwszego. Części z nas będzie się to słowo kojarzyło także z oceną prywatyzacji końca lat dziewięćdziesiątych, a dokładnie z określeniem „wyprzedaży majątku narodowego”. Wyprzedaży robionej za wszelką cenę, czyli często za bezcen, w dodatku z wieloma nieprawidłowościami, co kończyło się aferami. Takich afer parę znamy, część z nich zakończyła się nawet wyrokami skazującymi. Z pewnością nie wszystko zostało rozliczone, a nawet jeśli, to często skala odpowiedzialności aferzystów miała się nijak to popełnionych czynów. Pamiętamy przecież powiedzenie popularne jeszcze na początku tego wieku, że pierwszy milion trzeba ukraść. A często ta kradzież wiązała się właśnie z majątkiem Skarbu Państwa. I nawet jeśli te wszystkie przestępstwa stanowiły tylko część całego procesu prywatyzacji, to w świadomości społecznej „wyprzedaż” majątku narodowego zakorzeniła się mocno.
No i teraz w pytaniu referendalnym słowo „wyprzedaż” pojawia się znowu. To jakie będą skojarzenia za nim idące? Oczywiście jednoznaczne. Na pewno nikt uczciwy i chcący dobra Polski nie będzie za wyprzedażą majątku. To jasne. Jeśli jednak wczytamy się dokładnie w to pytanie, to nawet odpowiedź „nie” niewiele zmienia z punktu widzenia decyzji rządzących, ktokolwiek by w Polsce nie rządził. Dlaczego? Ano dlatego, że skoro jesteśmy przeciwko wyprzedaży – czyli sprzedaży po zaniżonej cenie – to i tak taka sprzedaż majątku narodowego potencjalnie jest w obszarze zainteresowania organów ścigania. A odpowiedź negatywna wcale nie hamuje prywatyzacji. Nie hamuje sprzedaży majątku narodowego. Jeśli ta sprzedaż jest na zdrowych zasadach i po rynkowych cenach, pytanie oczywiście, co to znaczy, ale wbrew pozorom można to dość dobrze określić, to sprzedawać można. Choć zawsze znajdą się tacy, którzy te rynkowe ceny mogą kwestionować. A swoją drogą na sprzedaż części Lotosu też można popatrzeć jak na „wyprzedaż”, polski rząd został do niej niejako zmuszony, a i cenę tej transakcji można bez problemu kwestionować. Co się zresztą dzieje. Czy nie jest to zatem „wyprzedaż majątku państwowego”? W dodatku podmiotom zagranicznym pochodzącym z dość wątpliwych krajów? Na tym przykładzie widać, jak różnie można interpretować rzeczywistość.
No dobrze. Czyli nawet jeśli naród powie, że jest przeciwko wyprzedaży majątku narodowego, to na pewno nie blokuje to procesu jego sprzedaży. Czyli prywatyzacji. A co z drugą częścią pytania?
Absolutnie zgadzam się z tym, że są takie obszary, na które państwo musi mieć wpływ. Które musi w sposób szczególny kontrolować. Możemy je nazwać branżami strategicznymi. Ale wcale nie oznacza to, że podmioty działające w tych branżach muszą być własnością Skarbu Państwa. Można te branże tak obudować przepisami, żeby nie utracić nad nimi kontroli. Oczywiście jest tu jeszcze jedna kwestia: co oznacza kontrola, czy też utrata kontroli? Czy Stany Zjednoczone mają kontrolę nad swoim sektorem zbrojeniowym? Moim zdaniem absolutnie tak, czego najlepszym dowodem jest to, co słyszycie Państwo co chwilę w kontekście sprzedaży broni Polsce. W zeszłym tygodniu dowiedzieliśmy się, że Departament Stanu USA zezwolił na to, aby prywatny koncern Boening Company mógł dostarczyć naszemu krajowi śmigłowce AH-64E Apache. Prywatny koncern. Ale to państwo decyduje o tym, komu ten prywatny koncern dostarcza broń.
A zatem i z tego punktu widzenia „nie” Polaków wcale nie oznacza blokady sprzedaży jakiegokolwiek państwowego przedsiębiorstwa. Choć jest tutaj oczywiście ważna kwestia kontroli. Tyle tylko, że z tego pytania nie wynika, co ta kontrola tak naprawdę ma oznaczać.




















