Upór unijnych organów w dziedzinie oduczania ludzi palenia nie jest jedyną formą jej aktywności. Unia wszczęła także procedurę, która doprowadzić ma do zakazu rozpowszechniania na jej terenie bajek dziecięcych, w których pojawiają się takie określenia jak „Murzyn”. Nieszczęsny „murzynek Bambo” stanie się literaturą nielegalną, odbijaną w drugim podziemiu, co niewątpliwie zaowocuje wzrostem jego popularności, podobny los czeka zapewne „W pustyni i w puszczy”, gdzie wszak Kali musiał być wychowywany i edukowany przez swych białych rówieśników. A jeśli Unia pójdzie za ciosem i nie ograniczy się do literatury dla dzieci, to wytnie z bibliotek dzieła takie, jak „Jądro ciemności” Conrada.
Unia walczy też o wyrównanie losu kobiet. Inna wszczęta procedura doprowadzić ma do usunięcia europejskim dzieciom z oczu wszystkiego, co nie propaguje określonego przez feministki wzorca „genderu” − od bajek braci Grimm po animowane filmiki z Barbie w roli głównej. To na razie pieśń przyszłości, ale „parytety” narzucane są już prywatnym firmom skutecznie, a kretyńska konwencja o „zapobieganiu przemocy w rodzinie”, w istocie będąca poddaniem rodzin nadzorowi urzędników, już się staje prawem, zaaprobowana także przez nasz rząd. Podobnie jak miauknięcia, zaaprobował on „kwoty” emisji dwutlenku węgla (kolejna szajba eurokratów) czy europejskie prawo patentowe oznaczające utratę przez polską gospodarkę w najbliższych latach 50 miliardów złotych (!) głownie na rzecz firm niemieckich. Trzeba powiedzieć, że chyba nawet Jaruzelski potrafił się czasem wykazać większą asertywnością wobec Moskwy niż Tusk wobec Brukseli i Berlina.
Sprawę patentów czy dwutlenku węgla zostawmy na boku − tu wiadomo, o co chodzi, o wycyckanie nowych członków z kasy na rzecz krajów „twardego jądra”, są to posunięcia gangsterskie, ale racjonalne. Natomiast wspomniane wyżej krucjaty „praw kobiet” czy antynikotynowe (przy jednoczesnym utrzymywaniu subwencji do upraw tytoniu − tak zwalczane ziele jest bowiem zarazem jednym z najwyżej dotowanych przez Unię produktów rolnych) są niewątpliwie objawem kretynienia tej instytucji, której jedynym tytułem do chwały zaczyna być, że „zapobiega wybuchowi wojny” na Starym Kontynencie. Wali się wspólna waluta, gospodarka, sypie polityka migracyjna i na to wszystko Unia nie ma żadnej rady, cienia pomysłu, więc zajmuje się kompletnymi idiotyzmami. Jak Jaruzelski − skoro o nim wspomniałem − który gdy wszystko się waliło, godzinami gładził swe przemówienia, zmieniając „że” na „iż” i z powrotem.
Ucieczka w idiotyzm
REKLAMA
REKLAMA




















