Pamiętam, jak album Brygady Kryzys pierwszy raz położyłem na talerzu mojego steranego gramofonu i – przesłuchawszy go od początku do końca – doznałem estetyczno‑emocjonalnego wstrząsu. Brzmieniowo krążek wbił mnie w fotel, a wieńczący go utwór Fallen, fallen is Babylon po prostu uzależnił. Mniejsza jednak o osobiste doznania.
Płyta zwana – ze względu na okładkę – „Czarną Brygadą” mogła powstać, bo akurat firma fonograficzna Tonpress, należąca do partyjnego koncernu RSW Prasa‑Książka‑Ruch, otwierała studio nagraniowe na warszawskim Wawrzyszewie. Okazało się, że aby sprawdzić jego funkcjonowanie, konieczna była odpowiednia ekipa. Menedżer Jacek Olechowski zaproponował Kubę Nowakowskiego jako realizatora dźwięku, a Brygadę Kryzys jako muzyków testujących. W marcowo‑kwietniowe dni i noce stanu wojennego, dzięki specjalnym przepustkom, w tonpressowskim studio Brygada nagrała kilkanaście utworów, które kierownictwo firmy zdecydowało się (z dużymi oporami) wydać na płycie.
Album był pierwszym w Polsce oficjalnym wydawnictwem z muzyką stanowiącą mariaż punku i zimnej fali. Płyta ukazała się w nakładzie wynoszącym około 150 tysięcy egzemplarzy, część jednak ze względu na antyreżimowy przekaz poszła na przemiał. Po latach w plebiscycie dziennikarzy na najlepszą powojenną płytę polską album zajął drugie miejsce.
Teraz słów więcej niż kilka o utworze Centrala. Było lato 1981 roku, kilka miesięcy później w PRL‑u zapanował „historycznie nieunikniony” stan wojenny. Socjalizm osiągał wtedy szczytową fazę rozwoju: dookólna nędza, puste półki w sklepach, kartki żywnościowe i obezwładniająca szara rzeczywistość. W sierpniu tamtego roku Tomasz Lipiński i Robert Brylewski, liderzy Tiltu i Kryzysu – czołowych grup warszawskiego undergroundu, spotkali się, by sformować nowy zespół.
Centrala, jak i inne kompozycje z „czarnego albumu”, powstawała przy Placu Zbawiciela w mieszkaniu należącym do przebywającej wówczas w sanatorium mamy Tomasza Lipińskiego. Mieszkanie było niedaleko klubu Remont, w którym co wieczór bawili się zagraniczni turyści. Po jednym z takich wieczorów muzycy wrócili do domu i – podłączywszy do tranzystorowego radia gitarę z phaserem (urządzenie generujące efekty gitarowe) – zaczęli „muzycznie kombinować”. Tomasz Lipiński tak o tym opowiadał: Zacząłem brzdąkać, gadając (…). Dwa akordy: a‑mol i F‑dur, bardzo zbliżone do siebie, jeżeli chodzi o układ palców, więc mogłem to robić bezmyślnie. A phaser tworzył coś w rodzaju fali przetaczającej się przez dźwięk. Tak narodził się główny motyw.
Wkrótce, pierwszego września 1981, kompozycję zaprezentowano na debiutanckim koncercie zespołu w warszawskiej Riwierze. Trwająca wówczas osiem minut Centrala, a także pozostałe utwory zarejestrowane podczas tego występu zostały wydane (bez wiedzy muzyków) w Wielkiej Brytanii. Jesienią twórcy kompozycji, zorientowawszy się, w jaką stronę przy jej wykonywaniu podążają, ukuli termin punkedelic, łączący w sobie punk rock i psychodelię.
Tekstowo Centrala rozpoczyna się od wielokrotnie powtarzanych słów: czekamy, czekamy. Dlaczego akurat tak? No cóż, PRL był jednym wielkim czekaniem. Czekało się w kolejkach po wszystko (oprócz herbaty i octu), od pierwszego do pierwszego czekało się na wypłatę, a czekanie zwykłego Kowalskiego na własne mieszkanie wydawało się w ogóle nie mieć końca. Jednak w utworze Brygady okazywało się, że mimo wszystko czekamy na sygnał z centrali. Według słów Tomasza Lipińskiego centrala nadawała ideologiczny, niemal mistyczny sens temu czekaniu. Centrala była i metaforą systemu, i jego kwintesencją. Termin ten oznaczał przede wszystkim Komitet Centralny PZPR. Wszędzie, także i u nas mówiło się „przyjechał towarzysz z centrali”. Nawiasem mówiąc, w Tarnowie mieliśmy nawet „swojego człowieka” w centrali.
Dalej w tekście pojawiało się sformułowanie: czekamy na jednej fali. To, zdaniem twórców, odnosiło się do pełnego entuzjazmu solidarnościowego współbrzmienia narodu. Zwrotowi na jednej fali wtórowały słowa ufamy, ufamy. Następował wreszcie fragment centrala nas ocali. To „ocalenie” miało charakter ironiczny, ale wyrażało też autentyczną potrzebę tego, by wreszcie coś się wydarzyło, by wreszcie nadeszło ocalenie. Tak też się stało, jednak by zobaczyć krach „jedynie słusznego systemu”, trzeba było czekać do końca dekady.
Czarna Brygada i Centrala
REKLAMA
REKLAMA
![Utrudnienia w ruchu przy tarnowskim sądzie [ZDJĘCIA] Utrudnienia na ul. Dąbrowskiego](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/01/Utrudnienia-ul.-Dabrowskiego-4-218x150.jpg)



![Dworek w Skrzyszowie po modernizacji [ZDJĘCIA] Dworek Skrzyszów](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/01/Dworek-w-Skrzyszowie-2026-3-218x150.jpg)

















