W minionym tygodniu dość niepodziewanie zmarł Ozzy Osbourne. Miał 76 lat. Był legendarnym wokalistą i zarazem jedną z najbardziej szalonych postaci w dziejach nie tylko metalu, ale całego rocka. Dziś wspomnienie o nim.
John Michael Osbourne, znany jako Ozzy i od lat nazywany „Księciem Ciemności”, odszedł 18 dni po koncercie w rodzinnym Birmingham, na którym w towarzystwie muzyków z zespołu Black Sabbath oraz światowych gwiazd rocka definitywnie pożegnał się z publicznością. To spektakularne zejście z metalowej sceny było zaplanowane, ale czy ostateczne opuszczenie sceny życia także? Być może, choć z drugiej strony nie było spodziewane aż tak szybko. Jako potwierdzenie tego można traktować nagranie, które trafiło do sieci zaledwie dwa dni przed śmiercią artysty. Na Instagram Stories wrzuciła je córka, Kelly Osbourne. Widoczny na nagraniu Ozzy siedzi przy kuchennej wyspie w dużych czarnych słuchawkach i na laptopie przegląda wiadomości. Zachęcony przez córkę kłania się i mówi krótkie „dzień dobry”. No cóż… Czas jednak na bardzo powierzchowny „szkic do portretu”.
Osbourne swój pseudonim „Ozzy” zyskał jeszcze w podstawówce. Nie był szczególnie lotny, dlatego też nauka nie sprawiała mu przyjemności. Po latach twierdził, że cierpiał na dysleksję i zespół nadpobudliwości ruchowej, co zdiagnozowano u niego w wieku trzydziestu kilku lat. Twierdził też, że jako nastolatek wielokrotnie podejmował próby samobójcze, a po jednej z nich został pobity przez ojca. Z drugiej strony jednak tak się wypowiadał o ojcu: Bardzo mi pomagał. Cieszył się moimi sukcesami. Interesował się tym, co robię. Bez wątpienia miałem w nim oparcie.
Buntowniczy Ozzy swoją edukację zakończył w wieku 15 wiosen na poziomie podstawowym. Po latach tak mówił o sobie: Byłem i jestem buntownikiem! Bunt był we mnie zawsze. Nigdy nie lubiłem, by ktoś, kto reprezentuje jakąś formę władzy, mówił mi co ma robić. Moje życie to moja sprawa. Nigdy nie akceptowałem przemocy. I nawet sam widok gościa w mundurze doprowadza mnie zawsze do szału. Z tym mundurem mogło wiązać się i to, że za włamanie jeszcze jako młody człowiek został „zapuszkowany” na sześć tygodni. Twierdził potem, że wydarzenie to nie miało żadnego wpływu na jego utwory. Po czym uzupełniał: A na życie? Wyszedłem stamtąd z postanowieniem, że nie dopuszczę, bym znów tam trafił.
Wśród muzycznych inspiracji Ozzy wymieniał przede wszystkim Beatlesów, ale m.in. lubił też: Cream, Yardbirds, Johna Mayalla, Ten Years After oraz Free. Z kolei o inspiracjach do swoich utworów tak powiedział: Moje utwory rodzą się z emocji. A są to tak silne emocje, że nie potrzebuję się odwoływać do książek czy filmów. To w pewnym sensie dar. Jestem szczęśliwy, że go posiadam.
Po nagraniu pierwszej płyty Black Sabbath Ozzy mówił: Weszliśmy do studia i odegraliśmy kawałki, które wykonywaliśmy na żywo, jakby to był kolejny koncert. Koszty były śmiesznie niskie – dziewięćset dolców. A co z kosztami jego codziennego życia? Były spore. W Black Sabbath bowiem spożywał i ćpał najwięcej. Jego „odloty” były powszechnie znane. Zaplanowany na wieczór koncert potrafił przespać w hotelu, a na swojej farmie z pomocą strzelby urządzał rzeź kur. Jako solista zasłynął odgryzaniem głów zwierzętom; gołębiowi na spotkaniu biznesowym a nietoperzom podczas koncertów. Potrafił też rozebrać się do naga i paradować przed swoim niemieckim wydawcą jak nazistowski żołnierz, by na końcu nasikać mu do wina.
Miał przy tym wszystkim wielką atencję dla swoje żony, Sharon. Mówił o niej tak: Jest najwspanialszą osobą. Bardzo ją kocham. Nie wyobrażam sobie, by jakaś inna kobieta mogła pojawić się w moim życiu na jej miejscu.
O Ozzym można by napisać naprawdę sporo opierając się wyłącznie na mniej czy bardziej skandalizujących lub tylko zabawnych anegdotach. Tym razem nie zamierzałem przytaczać powszechnie znanych faktów historyczno-fonograficznych, ani łapiących za serce wspomnień. Nie mniej jednak wraz ze śmiercią Ozzy’ego pojawiła się u mnie dość dojmująca refleksja: oto kolejny ważny muzyk z mojego nastoletniego świata przeszedł na druga stronę. Tym samym, całkiem po ludzku, zrobiło mi się smutno. A choć nie był moim idolem, pozostawił po sobie legendarne utwory, które na zawsze wpisały się w moje muzyczne przestrzenie. Dla metalu pozostawił wraz z Black Sabbath większe zasługi niż reszta sceny razem wzięta.
I tak na koniec. Kiedy 11 czerwca 2014 roku uczestniczyłem w kapitalnym koncercie Black Sabbath w łódzkiej Atlas Arenie, Ozzy bardzo często zwracał się do publiczności słowami God Bless You. Pomyślałem więc, że choć jest już po tamtej stronie, napiszę: God bless You, Mr. Osbourne, God bless You.




![Dworek w Skrzyszowie po modernizacji [ZDJĘCIA] Dworek Skrzyszów](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/01/Dworek-w-Skrzyszowie-2026-3-218x150.jpg)

















