21 lipca 1972 roku ukazał się The Slider, obok Electric Warrior najważniejszy duży krążek w dyskografii zespołu T. Rex, a co za tym idzie jeden z najlepszych w historii glam rocka.
Zgodnie z sugestią Eltona Johna The Slider został nagrany w Château d’Hérouville koło Paryża (acz nie wyłącznie tam). Dzięki takiemu rozwiązaniu twórcy płyty mogli uniknąć dość restrykcyjnych przepisów brytyjskiego prawa podatkowego. Produkcja rozpoczęła się w marcu 1972 roku, a podstawowe utwory nagrano w Strawberry Studios w przeciągu zaledwie pięciu dni. Jedną z wielu kompozycji nagranych w Château była Metal Guru, którą Bolan określił jako piosenkę festiwalu życia. Niektóre nagrania zostały zarejestrowane pod koniec marca w Rosenberg Studios w Kopenhadze, a finalne prace przeprowadzono w studiach firmy Elektra w Los Angeles. Podobnie jak wszystkie poprzednie albumy T. Rex, także The Slider został wyprodukowany przez sprawdzonego kumpla Marca Bolana – Tony’ego Viscontiego.
Nagrania z tej płyty zawsze kojarzyć mi się będą z czasem, kiedy byłem „zadurzonym w muzyce” smarkaczem. Zanim zawładnął mną hard rock, Marc Bolan w świecie muzyki był dla mnie postacią numer jeden.
Zwiastunem The Slider był wydany w styczniu 1972 roku singel z otwierającym drugą stronę albumu hitem Telegram Sam. Impulsem do napisania piosenki stał się dla Bolana autentyczny, wysłany w 1971 roku przez współpracującego z nim Sama Adlera telegram, w którym znalazła się informacja o tym, że singel Get It On uplasował się na szczycie angielskiej listy bestsellerów. Nawiasem mówiąc, charakterystyczny riff z Telegram Sam do złudzenia przypominał ten z Get It On, a jakkolwiek Telegram nie powtórzył sukcesu poprzednika za oceanem, to w lutym 1972 roku przez dwa tygodnie plasował się na szczycie zestawienia w Wielkiej Brytanii.
Jeszcze większy sukces odniósł mały krążek z – otwierającym album – wspomnianym przebojem Metal Guru. Singel w trzeciej dekadzie maja 1972 roku aż na cztery tygodnie wskoczył na czoło wyspiarskiego rankingu. Po latach ten i ów młody metalowiec nabierał się na ten „metalowy tytuł”. W gruncie rzeczy był to zwarty, mocno brzmiący kawałek, w którym Bolan odnosił się do Boga, a twierdził wtedy, że jest człowiekiem wierzącym, choć nie religijnym.
Drugim na płycie był kawałek Mystic Lady – spokojny, pięknie kołyszący, typowo „tireksowy” numer, z grającym na akustycznej gitarze liderem. Zresztą podobnych balladowych numerów znalazło się na The Slider jeszcze kilka. Taki jest akustyczny Spaceball Ricochet, urokliwie klimatyczny Ballrooms Of Mars – będący hołdem dla Boba Dylana i Johna Lennona. Taka też jest wieńcząca płytę urocza rockowa przytulanka – Main Man.
Gdzieś pomiędzy balladowymi a stricte rockowymi numerami plasuje się tytułowa kompozycja. Ten stylowy numer, zagrany z charakterystycznym „hipnotycznym drive’em”, mimo że trwa niewiele ponad trzy minuty, przenosi słuchacza w niezwykłe bolanowskie światy. W podobnym klimacie utrzymany został Rabbit Fighter z efektownym smyczkowym wstępem. Zresztą smyczkowych smaczków, pełniących rolę swoistych ornamentów, jest na płycie całkiem sporo. Za te właśnie klimaty odpowiedał Tony Visconti.
Jeśli chodzi o wyrazistą rockowo zawartość albumu, to też wszystko się zgadza. Nawet przyciężkawy Rock On, gdzie Bolana wsparli wokalnie muzycy zespołu The Turtles, jest solidną kompozycją. Z kolei Baby Strange, w którym można dosłuchać się ukłonu w stronę rockabilly, jest najzwyczajniej dobrym kawałkiem.
Silnym akcentem jest na pewno Chariot Choogle z kolejnym charakterystycznym riffem i typowymi dla Bolana pokrzykiwaniami. Najmocniejszym, brzmiącym wręcz „zeppelinowo” kawałkiem jest jednak zamykający pierwszą stronę winylowej płyty – Buick Mackane.
Płyta The Slider została nagrana przez najlepszy skład w historii grupy. Lidera wsparli: Mickey Finn – grający na kongach i instrumentach perkusyjnych, Steve Currie na basie oraz solidny pałker Bill Legend. Krążek raz jeszcze dowiódł, że dla Bolana wypowiadanie się przy pomocy muzyki było sprawą na tyle osobistą, że wszystkie teksty napisał sam i sam też wszystko skomponował. Album odniósł sukces po obu stronach Atlantyku, pomógł też przebić się glam rockowi w Stanach Zjednoczonych.
Johnny Marr z The Smiths wymienił The Slider jako jeden z ulubionych albumów w historii rocka. W podobnym tonie wypowiedział się Gary Numan, określając numer tytułowy mianem najseksowniejszego wśród wszystkich, jakie zna.
Steve Huey z AllMusic w swojej retrospektywnej recenzji napisał z kolei, że krążek, który otrzymał od niego ocenę 9,5 na 10 punktów, uchwycił Marca Bolana jako króla glamu na absolutnych wyżynach jego mocy twórczej.




![Dworek w Skrzyszowie po modernizacji [ZDJĘCIA] Dworek Skrzyszów](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/01/Dworek-w-Skrzyszowie-2026-3-218x150.jpg)
















