Pasja według Gabriela

0
REKLAMA

Pasja według GabrielaZ racji Wielkiego Tygodnia przypominam dziś najlepszą, jak sądzę, płytę ze ścieżką dźwiękową do filmu o dziejach i męce Chrystusa. Passion, bo taki nadano jej tytuł, ukazała się w 1989 roku, a firmował ją Peter Gabriel.

Zanim dane mi było usłyszeć album Gabriela, dotarły do mnie doniesienia o protestach wobec filmu Ostatnie kuszenie Chrystusa w reżyserii Martina Scorsese, do którego część kompozycji zamieszczonych na płycie Passion artysta skomponował.

Film powstał na kanwie książki o tym samym tytule, autorstwa Nikosa Kazantzakisa, wpisanej przez Stolicę Apostolską na listę ksiąg zakazanych. Sam autor, należący do greckiego kościoła prawosławnego, został za powieść ekskomunikowany.

REKLAMA (2)

Rozpowszechnianie filmu Ostatnie kuszenie Chrystusa spotkało się z wieloma problemami. W niektórych krajach w ogóle nie doszło do zaplanowanych projekcji. Najpoważniej było we Francji, gdzie w jednym z kin, które zdecydowały się na pokaz, zorganizowano zamach i raniono kilkanaście osób. Abstrahując jednak od kwestii światopoglądowych, film okazał się kawałem solidnego rzemiosła, z przekonującym aktorstwem Willema Dafoe w roli Chrystusa, Harveya Keitela kreującego postać Judasza oraz Davida Bowiego grającego epizodyczną rolę Piłata.

Płyta Passion zawierała tylko część filmowej ścieżki dźwiękowej. Ciekawe, że ani jej tytuł, ani okładka nie wskazywały na bezpośrednie powiązanie z dziełem Scorsese. Dopiero na rewersie koperty dopisano pod tytułem mniejszymi literami informację: Music for The Last Temptation of Christ.

Gabriel nie chciał, aby jego płytę wiązać wprost ze skandalizującym filmem, a poza tym pragnął nadać swojej muzyce większej autonomii, pracując nad nią również po premierze filmu.

Przystępując do nagrań, muzyk zorganizował ogromne przedsięwzięcie. Zaprosił do udziału uznanych gości, takich jak Billy Cobham, Manu Katché czy Jon Hassell. Przede wszystkim jednak sięgnął po muzyków z Bliskiego Wschodu i Afryki, grających na bliskich im instrumentach tradycyjnych, charakterystycznych dla regionów, z których się wywodzili. Na płycie można usłyszeć egzotyczne dęciaki (duduk, argul, flet ney), instrumenty strunowe (kementché) i perkusyjne (m.in. saggat, surdo, tabla, bębenek baskijski, bębny afrykańskie i brazylijskie).

Oczywiście Gabriel wykorzystał też instrumenty typowe dla współczesnej muzyki europejskiej, takie jak gitary elektryczne czy syntezatory.

Całość została wyprodukowana w nowoczesny sposób, a słuchacz otrzymał wyjątkowe połączenie bliskowschodniego i afrykańskiego folkloru z elementami ambientu oraz innych współczesnych gatunków muzycznych. Zderzenie różnych kultur, ale też tradycji z nowoczesnością pomogło stworzyć znakomity, niezwykle klimatyczny album. Co nie mniej istotne, dwadzieścia jeden zawartych nań utworów utworzyło spójną całość, w której wszystkie elementy zostały precyzyjnie dobrane.

Wszystko zaczynało się od niepokojącego The Feeling Begins, przechodziło w w przerażający tajemnicą Gethsemane, a następnie w kapitalnie łączący egzotykę z nowoczesnością Of These, Hope. To był tylko początek. Kiedy słuchacz został już zahipnotyzowany egzotyką niezwykłych brzmień i wokaliz, docierał do tytułowej kompozycji. Był to przejmujący punkt kulminacyjny, z jednej strony podniosły i monumentalny, z drugiej pełen dramatycznego mistycyzmu. Całość zamykały: pogodna w nastroju kompozycja It Is Accomplished i cudownie kojąca Bread And Wine.

REKLAMA (3)

Passion okazała się płytą nowatorską, a przy tym, jak czas pokazał, również niezwykle inspirującą. Jeśli bowiem przysłuchać się ścieżce dźwiękowej do filmu Pasja Mela Gibsona, skomponowanej przez Johna Debneya, to trudno nie odnieść wrażenia, że jej autor całymi garściami czerpał z muzycznych pomysłów Petera Gabriela, zarówno w warstwie melodycznej, jak i aranżacyjnej. A należy podkreślić, że dzieło Debneya w 2004 roku otrzymało nominację do Oscara w kategorii najlepsza muzyka oryginalna.

Zmierzając ku końcowi, pozwolę sobie sięgnąć po słowa opublikowane na stronie artrock.pl: „Passion” to płyta z muzyką z filmu. Ale wcale tego nie słychać. Przeciwnie, wśród tych wszystkich nut, które Peter Gabriel z przyjaciółmi z odległych krajów dla nas przygotował, nie ma ani jednego dźwięku, który można by potraktować jako ścieżkę dźwiękową do ilustracji. I całe szczęście. Bo mamy do czynienia z dziełem epokowym. Niewiele jest bowiem płyt, które mogą żyć bez filmów. To jedna z nich. Absolutne arcydzieło.

Album, do pewnego stopnia nietypowy w dorobku Gabriela, okazał się jego najbardziej ambitnym przedsięwzięciem, a przy okazji największym sukcesem artystycznym.

# TEMI, Fonograf, Passion, Peter Gabriel, Ostatnie kuszenie Chrystusa, ścieżka dźwiękowa, film, Nikos Kazantzakis, Billy Cobham, Manu Katché, Jon Hassell, Pasja według Gabriela

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze