UFO – 40 lat temu

0
borowiec
REKLAMA

Po raz pierwszy z materiałem zamieszczonym na płycie No Heavy Petting zetknąłem się w czerwcu 1976 roku. Stało się to dzięki programowi Muzyczna poczta UKF Piotra Kaczkowskiego. Zarejestrowany wtedy na taśmie magnetofonowej album stał się wkrótce jedną z najbliższych mi płyt czasów nastoletnich. Wraz z rówieśnikami z tarnowskiej trzeciej budy do dziś wspominam obóz harcerski w Barcicach, kiedy muzyka z albumu UFO regularnie towarzyszyła nam na wieczornych dyskotekach. Do obowiązujących wówczas tańców‑przytulańców najbardziej nadawały się dwie piękne ballady, o których za chwilę, jednak przy kawałkach z rockowym wykopem bawiliśmy się niemal równie dobrze.
Materiał, jaki znalazł się na krążku, był rejestrowany w londyńskich studiach nagraniowych (Morgan Studios) w pierwszym kwartale roku 1976. W stosunku do płyt, które ugruntowały styl grupy, czyli Phenomennon, a zwłaszcza Force It, album No Heavy Petting był propozycją łagodniejszą. Muzycy postanowili nieco wzbogacić brzmienie, w czym zasługa klawiszowca Danny’ego Peyronela, a także ciut z tym brzmieniem poeksperymentować.
Tuż po wydaniu albumu na łamach pisma Melody Maker można było przeczytać: To nie jest muzyka na wieczór przy świecach, żadna tam tapeta, która pomaga wprowadzić panienkę w dobry nastrój. UFO gra ciężko i głośno.
Płytę otwierał solidny, energetyczny numer Natural Thing. Ten niemal glamrockowy wstęp, z bardzo dobrze usposobionym wokalnie Philem Moggiem i gitarową jazdą Michaela Schenkera, do dziś brzmi dobrze i nie bez przyczyny wciąż znajduje swoje miejsce w koncertowych setlistach grupy. Potem brzmiał całkiem zgrabny, acz zdecydowanie spokojniejszy numer I’m Loser z akustycznymi fragmentami przywołującymi Over The Hills And Far Away Led Zeppelin. Po rozpędzonym kawałku Can You Roll Her, zawierającym niemal wirtuozowską solówką Schenkera, następowała słynna, zwłaszcza w Polsce, ballada Belladonna. Ta łatwo wpadająca w ucho, świetnie zaśpiewana prosta piosenka na gitarę i wokal została zwieńczona melodyjnym solo Schenkera. Wraz z finałowym kawałkiem Martian Landscape to właśnie ona najbardziej nadawała się do wspomnianych już, mocno statycznych tańców‑przytulańców. A propos jednak numeru finałowego. Wbrew tytułowi, nie ma on nic wspólnego z Marsem. Opowiada o Argentynie, gdzie autor, Danny Peyronel, dorastał.
Na drugiej stronie ówczesnego winyla znalazły się szybkie, rockandrollowe piosenki takie jak: Highway Lady, Reasons Love czy A Fool In Love. Ostatnia z wymienionych to kompozycja, do powstania której przyczynił się Andy Fraser, znakomity basista zespołu Free, stąd też znajdujemy w niej coś z ducha tej właśnie grupy. Dobre wrażenie robił także zaskakujący i ciężki On With The Action, w którym Schenker zastosował jednodźwiękowy riff. W połączeniu z przejmującym śpiewem Mogga dało to całkiem ciekawy efekt.
Czas na kilka słów o intrygującej okładce. No Heavy Petting był trzecim album stanowiącym efekt współpracy zespołu ze słynną londyńską agencją graficzną Storma Thorgersona i Aubreya Powella, Hipgnosis. Firma ta już wtedy miała na swoim koncie ikoniczne okładki płytowe, m.in. dla takich zespołów jak Pink Floyd czy Wishbone Ash. Po płytach Phenomenon i Force It agencja po raz kolejny zaproponowała zespołowi bardzo oryginalną kopertę. Przedstawiono na niej kobietę „dożylnie” połączoną z małpką.
I jeszcze coś o innych wydawnictwach związanych z przypominaną dziś płytą. W Japonii, gdzie zespół cieszył się olbrzymim powodzeniem, wydano dwa single z piosenkami pochodzącymi z tego albumu. Na pierwszym znalazły się piosenki Can You Roll Her i Belladonna, na drugim Highway Lady oraz A Fool In Love.
Po latach (w roku 2007) firma EMI wypuściła zremasterowaną wersję płyty, poszerzoną o pięć utworów, które nie znalazły się na oryginalnym krążku. Warto sięgnąć po to wydawnictwo. Na uwagę zasługuje tu zwłaszcza solidnie zaśpiewany i zagrany utwór All Or Nothing, cover przeboju grupy Small Faces, a także ładna fortepianowa ballada autorstwa Peyronela – All The Strings.
Co by nie mówić, album No Heavy Petting, choć nie zrobił oszałamiającej kariery w zestawieniach bestsellerowych, należy do krążków, które znakomicie ilustrują ponadczasową nośność hardrocka lat siedemdziesiątych.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze