15 lipca 1973 roku wydano siódmy album zespołu Grand Funk – We’re An American Band. Wcześniej, bo 2 lipca ukazał się promujący go singel z piosenką tytułową. Oba krążki stały się bestsellerami.
Na początek szczypta wspomnień związanych z kawałkiem tytułowym. Ponad pół wieku temu, gdy z serdecznym kumplem przy użyciu magnetofonów szpulowych (ZK-140T) zgrywaliśmy nagrania (głównie z radia), wpadliśmy na pomysł, by hit Grand Funk odtwarzać z obu urządzeń prawie jednocześnie. Prawie, bo jednemu z nich nadawaliśmy około półsekundowe opóźnienie, dzięki temu otrzymywaliśmy coś w rodzaju pogłosu, a numer brzmiał jeszcze bardziej mocarnie. No, ale do rzeczy.
Nim rozpoczęto rejestrację albumu We’re An American Band, do śpiewającego gitarzysty Marka Farnera, basisty Mela Schachera oraz śpiewającego perkusisty Dona Brewera oficjalnie dołączył klawiszowiec Craig Frost, który wsparł zespół przy nagrywaniu poprzedniego albumu – Phoenix. Jego gra dopełniła surowy brzmieniowo, drapieżny hard rock tria. Producentem albumu został Todd Rundgren, postać ceniona w świecie rocka. O jego pracy znany krytyk Robert Christgau tak napisał: Todd Rundgren dokonał niesamowitych rzeczy – bębny mają prawdziwą werwę, organy atrakcyjnie dopełniają aranże, a śpiew Dona Brewera przynosi ulgę.Wydany oryginalnie w złotej, foliowej okładce album powstawał nader szybko. Wypełniejące go kompozycje zostały zarejestrowane w cztery czerwcowe dni roku 1973, w studiach nagraniowych Criteria w Miami na Florydzie. Okładka, a zwłaszcza żółty winyl, na którym album wytłoczono, miały symbolizować Złotą Płytę. Tak też się stało, bo po miesiącu płyta pokryła się złotem, a ostatecznie dorobiła się statusu platyny.
Na płycie znalazł się solidny rockowy materiał z tak kapitalnymi utworami jak: kończący się perkusyjnym szaleństwem siedmiominutowy Creepin’, krzykliwy i rozpędzony, pełen rockowej adrenaliny Black Licorice (jeden z moich ulubionych) oraz odnoszący się do poprzednich dokonań zespołu soulujący w chóralnym refrenie – Walk Like A Man. Ten ostatni – skomponowany, podobnie jak tytułowy, przez Dona Brewera (przy współudziale Farnera) – został również wydany na singlu i dotarł do amerykańskiej Top 20. W kwietniu 1974 roku numer osiągnął szczyt Listy Przebojów Rozgłośni Harcerskiej (jedynego liczącego się w Polsce zestawienia).
Teraz to i owo o piosence tytułowej. Jej tekst ponoć został zainspirowany wydarzeniem z trasy, jaką zespół Grand Funk odbywał wspólnie z brytyjskim bandem Humble Pie. Po jednym z koncertów muzycy obu zespołów wylądowali w barze, gdzie wywiązała się rozmowa o wyższości amerykańskiego rocka nad brytyjskim (lub odwrotnie). W jej trakcie Don Brewer zaczął wymieniać wielkich amerykańskich rockandrollowców, takich jak: Jerry Lee Lewis, Fats Domino, Little Richard i Elvis Presley, a ostatecznie wstał i z dumą oznajmił: my jesteśmy amerykańskim zespołem. Brewer, który nazajutrz po tym wydarzeniu miał napisać piosenkę, twierdził jednak, że to opowieść wyssana z palca, bo członkowie Grand Funk nigdy nie sprzeczali się z muzykami Humble Pie, ba, byli z nimi na tyle zaprzyjaźnieni, że gitarzyście – Peterowi Framptonowi proponowali stałą współpracę.
Prawdą jednak jest, że rok wcześniej (zanim doszło do obustronnych oskarżeń i procesów) menadżer zespołu Terry Knight desperacko domagał się hitu i Don Brewer postanowił temu wyzwaniu sprostać.
W tekście piosenki pojawiły się autentyczne postaci, takie jak: Connie Hamzy – jedna z najsłynniejszych amerykańskich groupies oraz Freddie King – znany i ceniony bluesman, który ponoć regularnie ogrywał swoich muzyków w pokera. Tekst był na tyle prosty, że publiczność bez trudu mogła pochwycić refren i śpiewać go razem z zespołem.
Oto słowa, które z niewielkimi zmianami przytaczam w tłumaczeniu Wojciecha Manna: W trasie już czterdzieści dni,/ostatnią noc w Little Rock pamiętam jak przez mgłę,/słodka Connie swoje robiła,/i cały show załatwiła./Całą noc na nogach z Freddiem Kingiem,/mówię wam, poker to jego konik./Napędzają mnie gorzałka i kobitki,/by tylko dotrwać do wieczornego koncertu./Jesteśmy amerykańskim zespołem (x 2)/przyjeżdżamy do waszego miasta,/pomożemy wam je rozbujać,/jesteśmy amerykańskim zespołem./Cztery dziewczynki z Omaha/czekały aż wrócimy po koncercie,/czuliśmy się dobrze i w porządku, był sobotni wieczór,/hotelowego detektywa nie było w pobliżu./I te miłe panie miały plan,/chciały poznać chłopców z zespołu,/powiedziały: „Hej, chłopaki, do roboty! ”,/No i wzięliśmy się za demolkę hotelu.
Mały krążek z We’re An American Band sprzedał się w USA w ilości przekraczającej milion egzemplarzy i z czasem pokrył się platyną.




![Dworek w Skrzyszowie po modernizacji [ZDJĘCIA] Dworek Skrzyszów](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/01/Dworek-w-Skrzyszowie-2026-3-218x150.jpg)

















