Wszystko zaczęło się w północnej Afryce. W położonej nad Morzem Śródziemnym Tunezji spotkało się kilku turystów, pochodzących z Tarnowa i okolic. Popijali drinki z palemką, oglądali arabskie seriale, przesadzali z kremem do opalania i zajadali się miejscowym przysmakiem – niezwykle ostrą pastą wytwarzaną z papryczek chili i czosnku. Pragnęli zostać gwiazdami rocka. Ostrego rocka. I właśnie tam, na spalonej słońcem afrykańskiej ziemi, postanowili spełnić swoje marzenia.
Do Polski wrócili z plecakiem ostrej pasty i nazwą zespołu. W końcu marzenia o karierze muzycznej najlepiej rozpocząć od nazwy. I choć początkowo chcieli występować pod szyldem Africa Corpse, ostatecznie postawili na Harissę, będącą również określeniem wspomnianego dodatku do potraw kuchni tunezyjskiej. W rodzinnym Tarnowie wynajęli salę i rychło rozpoczęli pierwsze próby, zwieńczone wydaną w 2016 epką „Mewa”. Następnie muzycy wyruszyli w trasę koncertową, podczas której zdobywali nowe doświadczenie sceniczne u boku gwiazd rodzimej sceny rockowej, takich, jak m.in.: IRA, Perfect, Hunter, Chemia, Closterkeller czy Roman Kostrzewski & Kat.
Pod koniec 2018 roku tarnowianie ponownie weszli do studia, a na początku 2019 roku wydali swój pierwszy długogrający krążek „AntyRaj”, zawierający zarówno numery grane wcześniej na koncertach, jak i nowe kompozycje. Wydawnictwo promował singiel „Kłamcy”, do którego powstał teledysk. W roli tytułowego antybohatera wystąpił w nim Jerzy Pal, aktor występujący na co dzień w Teatrze im. Ludwika Solskiego w Tarnowie. „AntyRaj” został pozytywnie odebrany przez krytyków. Nic w tym jednak dziwnego, gdyż jest najlepszym tarnowskim albumem wydanym od czasu „Zimnego domu” Totentanz, który w 2009 roku otrzymał nominację do Nagrody Akademii Fonograficznej „Fryderyk”.
Po premierze „AntyRaju” Harissa rozpoczęła pracę nad nowym krążkiem. Pandemia Covid-19 nieco pokrzyżowała plany kapeli, ale już na przełomie wiosny i lata bieżącego roku będziemy mogli posłuchać efektów tej pracy. Płyta z pewnością będzie twarzowa, gdyż za sprawą konceptu z okładki, którą zaprojektował tarnowski artysta Wojtek Podleśny, wyłania się oblicze będące połączeniem fragmentów twarzy wszystkich pięciu członków tarnowskiej grupy. „Twarz z okładki jest twarzą kogoś, kto nie istnieje w takiej formie. Ta twarz to my – Harissa” – mówią muzycy. Twarz jest również symbolicznym nawiązaniem do tekstów, w których pojawiają się motywy odnoszące się do jej ukrywania i utraty. W końcu „Twarz” jest tytułem nowego albumu Harissy.
Miałem okazję usłyszeć przedpremierowo część nowego materiału Harissy. Powiedzieć, że będzie to najlepsza płyta w dziejach tarnowskiej sceny rockowej, to nie powiedzieć nic. Znajdzie się na niej dziewięć kompozycji, w tym jeden cover, którego proweniencja zaskoczy nie tylko fanów tarnowian (dodam, że oryginalna wersja nie miała wiele wspólnego z ciężkimi brzmieniami). W zawartych na „Twarzy” treściach nie zabraknie buntu, czyli pierwotnej siły napędowej muzyki rockowej, wobec rzeczywistości. Rzeczywistości wypełnionej niepewnością, bezradnością, oczekiwaniem na lepsze jutro, które nie nadchodzi i wszechogarniającą depresją.
Tarnowska scena rockowa od ponad trzydziestu lat stoi na wysokim poziomie. Jednak tylko dwa zespoły odniosły do tej pory duży ogólnopolski sukces – Ziyo i Totentanz. Miejmy nadzieję, że już wkrótce do tego grona dołączy Harissa, a jej „Twarz” zostanie na długo zapamiętana.



















![Zrobili metalowy cover Kalibra 44! – rozmowa z zespołem Harissa [NOWY Gość TEMI #3]](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2022/06/harrisa-minia-218x150.jpg)



![Zrobili metalowy cover Kalibra 44! – rozmowa z zespołem Harissa [NOWY Gość TEMI #3]](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2022/06/harrisa-minia-100x70.jpg)
