Wszystkie telewizje przydałoby się zmienić!

0
Marcin Daniec
Marcin Daniec
REKLAMA

Ciężki rok za panem?
Ciężki, ale na pewno bardzo udany. Wystąpiłem m.in. w Mrągowie, gdzie zaraz po występie odsłoniłem swój autograf w specjalnym miejscu w tamtejszym amfiteatrze. Swoje podpisy, jak do tej pory, złożyli tylko Stanisław Tym i Jacek Fedorowicz. Zawsze zapraszają mnie na Polsat SuperHit Festiwal, więc i w ubiegłym roku zaprosili. Ważny dla mnie był też występ w amfiteatrze w Kielcach! Tylko w Opolu o mnie zapomnieli…
Jako wielki kibic piłki nożnej też miał pan wiele powodów do radości.
No jasne, że tak! Nasi awansowali na Euro we Francji! W eliminacjach trzasnęli Niemców pierwszy raz od… czasu bitwy pod Grunwaldem. Jak chyba każdy kibic w Polsce miałem po tym spotkaniu cztery metry wzrostu. Wiedziałem, że Adam Nawałka tak poukłada ten zespół, że będziemy z niego dumni. Adaś to pedant zarówno w stylu gry, w ubieraniu się, jak i w tym, co ma w głowie. Dodatkowo trafił mu się Lewandowski w życiowej formie, niesamowity Milik i jeden z najlepszych pomocników w historii polskiej piłki, Grzegorz Krychowiak. Jestem pewien, że na Euro będziemy dumni z tej reprezentacji. Byłem na Euro 2012 na ostatnim grupowym meczu z Czechami, kiedy przegraliśmy 0:1 i odpadliśmy z turnieju. Wtedy w moim oku pojawiła się jedna, ogromna łza. Teraz będzie inaczej… Mój sąsiad mówi, że na początek wygramy z Irlandią Północną, z Niemcami zremisujemy, pykniemy łatwo Ukrainę, a później Szwajcarię w ćwierćfinale, w półfinale trzaśniemy Portugalię i do finału z Niemcami i… różnie może być!
Z tego, co udało mi się dowiedzieć, rok 2016 zapowiada się w pana przypadku również bardzo pracowicie.
Jestem w ciągłym ruchu. Rok zapowiada się bardzo pracowicie, ale mam nadzieję, że będzie też moment na chwilę odpoczynku i przyjrzeniu się sprawom, które mają miejsce w naszym kraju. A dzieje się sporo!
Zwłaszcza w polityce.
Moja córeczka, która niedawno skończyła osiem lat, zapytała mnie, ilu sędziów zasiada w Trybunale Konstytucyjnym, bo ona naliczyła… czterdziestu. W zasadzie się jej nie dziwię, bo sam się już w tym gubię. W Europie w ostatnim czasie głównym tematem jest Polska i zmiany, jakie u nas zachodzą. Szkoda, że zapomniano o imigrantach! Mam nadzieję, że konflikt w Syrii się zakończy i wszyscy wrócą do swoich domów. Turystów mamy w Polsce wystarczająco dużo. W Krakowie wszędzie tylko słyszę „Oh my God, oh my God” w wykonaniu zagranicznych turystów, którzy są pod wrażeniem tego, co tutaj zastali. Kiedyś myśleli, że zobaczą drewniane chodniki, jeżdżące traktory z dużymi kominami, a po ulicach biegające białe niedźwiedzie… Teraz uświadamiają sobie, że stąpają po kraju, gdzie przed wiekami polski król decydował, kogo przyjąć do Unii, a kogo do NATO.


W telewizjach dominują politycy, ze wskazaniem na Ryszarda Petru…
…zwanego przeze mnie Petruchiem z „Poskromienia złośnicy”. Mam przygotowany gag, w którym mówię, że: „przerywamy rozmowę z panem Ryszardem, bo nadajemy wywiad z panem Ryszardem”. Rzeczywiście w mediach jest go sporo. Jednemu z polityków Platformy powiedziałem, że „nowoczesnego” widujemy w telewizji częściej niż Sylwię Grzeszczak i Margaret! Przeważnie zapraszany jest przez dziennikarki. No, ale trudno się dziwić. Młody, przystojny, kapitalny uśmiech, maślane oczka, nienagannie ubrany…
Jest pan zwolennikiem reform?
Dobre zmiany powinniśmy przeprowadzać zawsze! Byliśmy z żoną ostatnim rocznikiem, który mógł decydować, czy sześciolatek ma iść do pierwszej klasy. Podpisałem się z dziewięcioma wykrzyknikami, żeby nasza córeczka poszła w wieku siedmiu lat. Uczyła się w przedszkolu poprzez zabawę. Śpiewała, malowała, uczyła się czytać… Kiedy widziałem dzieci swoich znajomych, które wysłali do szkoły w wieku sześciu lat, to przykro było patrzeć, kiedy przytulały się do rodziców i mówiły „nie idź jeszcze”. Na całe szczęście mamy mądre społeczeństwo i zdecydowana większość z nas nie chce posyłać sześciolatków do szkół. To rodzice mają decydować o losach swojego dziecka, a nie grupka ludzi z Wiejskiej. To nie oni obserwują przez 365 dni w roku nasze dzieci, więc nie wiedzą, co jest dla nich najlepsze.
Pytam o reformy, mając na uwadze również niedawne zmiany w strukturach TVP…
Wszystkie telewizje przydałoby się zmienić! Pokazują jakąś „Szkołę”, za chwilę „Szpital”. Później „Sąd rodzinny”… Dalej „Ukryta prawda”, jedna prawda, dwie prawdy i g…. prawda. „Dlaczego ja? ” – muszę oglądać, kto pierwszy ugotuje jajko, kto pierwszy się podpali i utnie sobie palec. Swego czasu chciałem zrobić dla TVP talk‑show i… przegrałem z „Kto poślubi mojego syna rolnika”.
Ochronę zdrowia. Byliśmy z córeczką u lekarza. Dłużej szukaliśmy miejsca na parkingu przed szpitalem, niż trwała wizyta! Żona sąsiada poszła do laryngologa. Kobieta skończyła 81 lat. Gdy usłyszała o terminie wizyty, miała czelność zapytać: dlaczego tak długo? W odpowiedzi usłyszała: bo nie boli… Nie może być tak, że w Krakowie przewróci się chłop z Raciborza i nikt go nie podniesie, bo nie ma ze sobą karty ubezpieczenia zdrowotnego.
Za to z Krakowa do Tarnowa przejedzie się Pan już szybkim jak burza pendolino.
Połączenie Tarnowa z Krakowem jest genialnym posunięciem. Zresztą Tarnów zawsze odgrywał w moim życiu bardzo ważną rolę. Dawniej to właśnie w tym mieście robiłem swoje ważniejsze zakupy. Jechało się tutaj jak do Europy. Kiedy podczas studiów jechałem pociągiem do Wielopola Skrzyńskiego, skąd pochodzę, to zawsze trasą Kraków‑Tarnów‑Dębica‑Wielopole. Całe 145 km. Jechałem sześć godzin! Później kupiłem swój pierwszy samochód. Śnieżnobiały „maluch‑full‑wypas” z uchylanymi tylnymi szybami. Cacko! Zmniejszyłem czas podróży do czterech godzin. Na całe szczęście powstała później obwodnica Tarnowa, dzięki której jechałem „tylko” trzy godziny! Teraz dzięki autostradzie do Dębicy jadę godzinkę… Albo niech pan napisze, że półtorej…
Ale z tego co wiem, ma Pan dobre stosunki z tarnowską policją…
No pewnie! Po jednym z występów w Tarnowie, jeden z policjantów przyniósł mi do garderoby… swojską kiełbasę. Nie chcę, aby odebrano to, jako podlizywanie się, ale uwielbiam występować w Tarnowie! Dom Kultury w Mościcach ma jedną z najlepszych sal w Polsce. W 2013 roku wraz z zespołem Pectus zagraliśmy dla pełnej hali „Jaskółka” podczas koncertu charytatywnego. Niesamowita sprawa! Przyszło chyba pół miasta! Będę miał występ w Tarnowie 20 lutego. Przyjadę z najnowszym programem i grupą, w której są laureaci „Szansy na sukces”. Podobno pięknie śpiewamy…
Ponoć przed każdym występem w Tarnowie sprawdza Pan, czy w tym dniu nie jeżdżą żużlowcy tarnowskiej Unii, aby móc zobaczyć ich w akcji na żywo…
Zgadza się. Byłem na kilku spotkaniach żużlowej Unii. Nigdzie i nigdy na żużel nie przychodziło tak wielu ludzi, jak na tarnowskie „Jaskółki”. Tarnów zasługuje na wielką ekipę w tym sporcie. Tutaj każdy żyje tą drużyną. Mam nadzieję, że „Azoty” sięgną głębiej do kieszeni i zatrudnią kilka gwiazd, dzięki którym Unia znowu sięgnie po tytuł mistrza Polski. Jako wielki fan futbolu żałuję trochę, że „król kostek brukowych” nie sponsoruje Unii, a Niecieczę. To musi być kapitalny gość! Musi mieć niesamowitego bzika na puncie futbolu. Z niczego stworzył coś. Termalica to fenomen na skalę światową. Łódź miała dwie drużyny w Ekstraklasie, a teraz nie ma żadnej. Za to Termalica zadomowiła się w niej na dobre. Mam nadzieję, że nadal będą przynosić wiele radości swoim kibicom. A Tarnów? Jeżeli kiedyś powstanie tutaj zespół na miarę Ekstraklasy i przyjedziecie do Krakowa zagrać mecz z Wisłą, której jestem wielkim fanem, a wasz zawodnik zdobędzie bramkę, to z sektora fanów „Białej Gwiazdy” usłyszycie jednego bijącego brawo kibica. To będę ja!

REKLAMA (3)
Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
REKLAMA (2)
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze