Pacjenci w najcięższych stanach coraz częściej skarżą się, że medycy nie rozmawiają z nimi o śmierci, ani w ogóle o procesie leczenia. Na brak rozmowy lub utrudniony dialog zwracają uwagę również bliscy chorych. Samotność pacjentów w polskim systemie ochrony zdrowia potwierdza m.in. raport przeprowadzony na zlecenie Fundacji Społecznej „Ludzie dla Ludzi” i Axa Życie. Również w regionie tarnowskim coraz głośniej mówi się o potrzebie organizowania rożnego rodzaju szkoleń, podczas których rola empatii w zawodzie medyka mogłaby być odpowiednio zaakcentowana.
Marta Owczyńska, prezes Okręgowej Rady Lekarskiej w Tarnowie i dyrektorka Centrum Medycznego Kol-Med przyznaje, że w procesie leczenia komunikacja lekarza z pacjentem odgrywa kluczową rolę. Braki kadrowe w szpitalach i placówkach medycznych jej jednak nie sprzyjają. Okręgowe Rady Lekarskie, w tym także tarnowska, w najbliższym czasie realizować będą obowiązkowe kursy dla lekarzy stażystów.
Najtrudniej najciężej chorym
Analizy wskazują, że szczególnie silnie swoją przedmiotowość odczuwają pacjenci onkologiczni w najcięższych stanach oraz chorzy terminalnie, którzy na każdym etapie walki z niedomaganiem organizmu potrzebują lekarskiego wsparcia, empatii i wzmocnienia motywacji. – Bo jak wiadomo, gdy motywacja i siła do walki jest, mamy dużo większe szanse na wygraną z chorobą. Pacjent, który psychicznie się poddaje, przestaje rokować. Trzeba postępować zgodnie z zasadą, że nadzieja umiera ostatnia. Znam wiele przykładów wyzdrowienia z bardzo poważnych chorób – mówi Marta Owczyńska.
Poważna diagnoza brzmi dramatycznie, wielu pacjentów sobie z nią nie radzi i przestaje widzieć sens życia. Zwłaszcza, że najczęściej skutki uboczne leczenia są dla chorych wyczerpujące fizycznie i psychicznie. – Dlatego nawet najbardziej zmotywowani do walki przeżywają chwile załamania i rezygnacji. Wzmacniane jest to przez długotrwały proces terapii, konieczność hospitalizacji także z dala od miejsca zamieszkania, ryzyko nawrotu choroby i obawy co do przyszłości. (…) Od momentu postawienia diagnozy, poprzez leczenie, aż po wizyty kontrolne chorym często towarzyszy strach. Przeżywane lęki i obawy, bardzo często powiązane z brakiem dostatecznej wiedzy i informacji o istocie choroby oraz jej leczeniu zminimalizować może jedynie lekarz. Relacja pacjenta z medykiem jest bardzo szczególna, gdyż dotyczy utrzymującego się przez długi czas stanu zagrożenia życia, a komunikacja pomiędzy nimi jest niezwykle istotna – czytamy w opracowaniu raportu.
Pojawiają się także postulaty, aby odpowiedniego podejścia medyków do pacjentów uczono już na studiach, a do udziału w szkoleniach zachęcać nie tylko lekarzy stażystów.
Umieją leczyć, nie umieją rozmawiać
Opracowanie „Ludzie dla ludzi” mówi, że w przypadku terminalnie chorych lekarskie braki w umiejętności skutecznej komunikacji są szczególnie dotkliwe i widoczne. – Lekarze są przygotowani merytorycznie, mają wiedzę, umiejętności i narzędzia, aby leczyć zgodnie ze światowymi standardami. Potrafią leczyć raka i inne poważne schorzenia, ale rzadko potrafią o nich rozmawiać z pacjentami. Kontakt z chorym i jego rodziną najczęściej redukowany jest przez lekarzy do minimum – brzmi jego treść.
Chorzy przyznają, że w procesie leczenia medycy gubią empatię. – Lekarze mówią, co jest, co zrobili, co będą robić, ale podejście do człowieka szwankuje – przekonuje pani Agnieszka z Tarnowa.
Problem w komunikacji dotyczy także bliskich pacjentów, nierzadko traktowanych po macoszemu. – Pojechałam do umierającego ojca do szpitala w sąsiednim miasteczku i spóźniłam się pół godziny na rozmowę z lekarzem. Dodam, że wyznaczony czas na kontakt z rodzinami chorych wynosił jedynie 60 minut. Lekarz przy wszystkich na mnie naskoczył, że nie szanuję jego pracy. Najgorsze było to, że drzwi do pokoju taty były otwarte i on także to słyszał. Gdy do niego dotarłam, złamanym głosem zapytał, dlaczego ten pan tak na mnie krzyczał. Mój tato zmarł niecały miesiąc później, a jego widok, gdy przestraszony leży na łóżku, zostanie w mojej pamięci na zawsze. Tak nie powinno być – twierdzi pani Katarzyna z Brzeska.
Trudna relacja lekarz – pacjent
Dzieje się tak co najmniej z kilku przyczyn. – Przede wszystkim z powodu zbyt dużej liczby chorych, którymi zajmuje się jeden lekarz, zmieniających się medyków w zależności od typu prowadzonej terapii, a także z powodu braku odpowiedniego przygotowania, czy też zawodowego wypalenia – czytamy w raporcie.
Według badanych, im bardziej doświadczony lekarz, tym większy tworzy dystans. –Medyk odpowiadał mi zdawkowo, jednym zdaniem. Dlatego uciekłam. Już do niego nie wrócę. Mimo że niby dobry lekarz. Miałam dosyć, chciałam jak najdalej – relacjonuje pani Monika.
Niestety nie istnieją w Polsce procedury czy wzorce, jak przekazywać pacjentom informacje o poważnej diagnozie. Lekarze polegają więc wyłącznie na własnych zdolnościach, doświadczeniu i wrodzonej empatii. Na szczęście brak odpowiedniego podejścia lekarzy do pacjentów nie dotyczy wszystkich przedstawicieli tej grupy zawodowej. Jest wiele znakomitych przykładów medyków, którzy, jak mawiają pacjenci, potrafią być przede wszystkim ludźmi.
– Potrzeba naprawdę niewiele, trochę empatii, spokoju i poświęconego czasu. Zdarza się, że przy odpowiednim podejściu lekarza do pacjenta, który jest dla niego przecież autorytetem, podejście chorego zmienia się na plus, chce walczyć, zaczyna mieć siłę do walki. Od tych rozmów naprawdę wiele zależy – uzupełnia prezes Okręgowej Rady Lekarskiej w Tarnowie.
























