Zakładam, że wielu z Was słyszało już o styczniowym pomyśle PiS dotyczącym odebrania nam możliwości odmowy przyjęcia mandatu. Temat na chwilę przycichł i można było wnioskować, że pomysł ten został zarzucony. Nic bardziej mylnego.
Postaram się nieco przybliżyć Wam, o co w tym wszystkim chodzi. Pokażę Wam jakie oficjalne intencje przyświecają autorom tego pomysłu oraz, jak zawsze, pokuszę się o swój komentarz do całej sprawy.
Co chce PiS osiągnąć tym zagraniem?
PiS podaje kilka oficjalnych powodów wprowadzenia tej zmiany w Kodeksie postępowania w sprawach o wykroczenia z 12 stycznia bieżącego roku. Po pierwsze PiS chce odciążyć sądy i dzięki temu przyśpieszyć ich pracę. Po drugie PiS chce dać policji również więcej luzu, aby ta mogła się zająć naprawdę poważnymi sprawami (blokowanie np. barów?). Jest jeszcze trzeci powód, jednak jest on na pierwszy rzut oka dość surrealistyczny. PiS chce pomóc osobom karanym mandatem w.. oszczędzeniu pieniędzy. Jeśli uznamy, że powód pierwszy i drugi ma jakiś sens, to z tym trzecim w niektórych przypadkach PiS raczej mija się z prawdą.
Argumentacja PiS
Polacy to pieniacze, którzy od razu na widok mandatu wpadają w furię i działają nieracjonalnie robiąc sobie samym krzywdę, ponieważ odmawiając przyjęcia zawsze „sprawiedliwych” mandatów narażają się na jeszcze wyższy wymiar kary finansowej. Niby jest w tym trochę racji, jednak w pewnych aspektach zgodzić się z tym nie mogę. Dlaczego? O ile temat dotyczy mandatu za wykroczenia drogowe, faktycznie może tak być. Jeśli jednak weźmiemy pod uwagę wesołą twórczość „prawną” naszego rządu w ciągu ostatnich 12 miesięcy, sprawa już tak oczywiście nie wygląda. W przypadku sprawy sądowej w tematach drogowych faktycznie sądy zwyczajowo dorzucają ekstra kwoty z tytułu kosztów sądowych i portfel robi się chudszy o kwotę od kilkuset do nawet kilku tysięcy złotych. Jeśli jednak przyjrzymy się wykroczeniu polegającemu na nie posiadaniu maseczki na twarzy, sądy w wyrokach nakazowych mają dziwną tendencję do obniżania kwoty proponowanej w mandacie a na dodatek bardzo często nie doliczają kosztów sądowych! W tym więc wypadku przysłowiowemu Kowalskiemu opłaca się odmówić przyjęcia mandatu.
Według specjalistów z PiS, polscy pieniacze, nawet jeśli zostaną obciążeni kosztami postępowania sądowego, nadal płacą za to mniej, niż w rzeczywistości takie postępowanie kosztuje. Zapewne w tej kwestii mają sporo racji i w przypadku postępowań związanych z wykroczeniami drogowymi to by mogło mieć sens. Co jeśli temat dotyczy przytoczonych wcześniej maseczek?
Czy wyrok w trybie nakazowym za brak maseczki się państwu opłaca?
Na chwilę obecną dysponujemy już sporą ilością wyroków po odwołaniach od wyroków nakazowych. W zdecydowanej większości po wniesieniu sprzeciwu sądy uniewinniają obwinionych, a więc traktują ich jeszcze łagodniej niż w wyrokach nakazowych, które już i tak zmniejszały kwoty wystawianych mandatów. Kto więc za to wszystko płaci? Wy, my, czyli wszyscy płacący podatki w Polsce. Jaki jest więc sens prowadzenia dwóch postępowań sądowych, skoro wszyscy za nie płacimy, a niedoszli „bandyci” okazują się zupełnie praworządnymi obywatelami? Tę dygresję pozostawię Wam do przemyślenia. Jeśli jeszcze Was nie zanudziłem pójdźmy dalej.
Co jeszcze zrobić, by sędziów odciążyć?
Zlećmy sprawy o wykroczenia referendarzom sądowym. Proste, nie? Chodzi tu o to, by sprawami dotyczącymi wykroczeń obciążyć referendarzy, którzy w postępowaniu nakazowym zastąpią sędziów i w ten sposób dadzą im więcej czasu na „poważne” sprawy. Nie jestem przekonany, czy to rozwiązanie jest dobre, gdyż ci referendarze dotychczas orzekali przede wszystkim w sprawach cywilnych (ich rola w postępowaniu karnym ogranicza się przecież wyłącznie do kwestii niezwiązanych bezpośrednio z merytorycznym rozstrzyganiem spraw),a wykroczenia to troszkę inna materia. W postępowaniu karnym referendarze funkcjonują od 2015 roku. Mogą prowadzić między innymi posiedzenia pojednawcze w sprawach z oskarżenia prywatnego, decydują o kosztach sądowych, wydają polecenia policji. Jednak nie prowadzą rozpraw sądowych!

Zgodnie z projektem zajmą się oni teraz wydawaniem nakazów karnych w sprawach o wykroczenia, w których wystarczające jest wymierzenie nagany lub grzywny. Oczywiście każdy nadal będzie miał prawo do wniesienia sprzeciwu od takiego nakazu karnego i rozpoznania sprawy na rozprawie z sędzią z krwi i kości. Na dodatek o tym, czy nakaz karny będzie wydawać referendarz czy jednak sędzia, zadecyduje prezes sądu na podstawie analizy liczby spraw i zasobów kadrowych do nich przydzielonych.
Nasz wspaniały PiS pomyślał również o usprawnieniu postępowania mandatowego, czyli w prezencie dostaniecie całe 7 dni na podjęcie decyzji, czy godzicie się z otrzymanym mandatem, czy raczej nie. Jest to całe siedem dni więcej, niż obecnie. Ale że jak? No tak.. normalnie. Obecnie musicie podjąć życiową decyzję o przyjęciu lub nieprzyjęciu mandatu natychmiast. Teoretycznie jest to dobre rozwiązanie poza jednym, drobnym szczegółem. O tym poniżej.
Część druga jutro.






















