
Premier Donald Tusk zapowiedział, że każdy mężczyzna w Polsce powinien być przeszkolony na wypadek wojny. – Będziemy się starali przygotować do końca roku gotowy model, aby każdy dorosły mężczyzna w Polsce był szkolony na wypadek wojny – zapowiedział premier, dodając, że szkolenia wojskowe docelowo mają się stać normą, dobrym obyczajem, ale jednocześnie nie są one zapowiedzią powrotu do obowiązkowej zasadniczej służby wojskowej.
Idealnym z punktu widzenia naszego kraju miałby być model szwajcarski, który nie nakłada obowiązku przechodzenia służby wojskowej, ale tworzy mechanizm zachęt, poprzez które mężczyźni decydują się na coroczne szkolenie.
W Polsce ostatni obowiązkowy pobór do wojska odbył się w 2008 r., a rok później zwolniono z zasadniczej służby wojskowej ostatnich poborowych. W sposób prawny powszechny pobór został zawieszony 1 stycznia 2010 roku. Od tego czasu Polska przeszła na model armii zawodowej.
Chętnych nie brakuje
Z danych, które pod koniec ubiegłego roku udostępnił „Rzeczpospolitej” wydział prasowy Ministerstwa Obrony Narodowej, wynika, że w Siłach Zbrojnych służyło w 2024 roku ponad 205 tys. żołnierzy. W tej grupie było przeszło 143,3 tys. żołnierzy zawodowych, 36 tys. żołnierzy Terytorialnej Służby Wojskowej, prawie 16,7 tys. żołnierzy Dobrowolnej Zasadniczej Służby Wojskowej, ponad 3,2 tys. żołnierzy Dobrowolnej Zasadniczej Służby Wojskowej w okresie kształcenia oraz 5,6 tys. żołnierzy zawodowych w okresie kształcenia.
Osób chętnych związać swoją przyszłość z wojskiem nie brakuje w Tarnowie i regionie. W ubiegłym roku ponad 350 zainteresowanych złożyło wnioski o powołanie do dobrowolnej zasadniczej służby wojskowej, a 200 mieszkańców regionu wstąpiło w szeregi WOT-u. Statystyki te są dużo lepsze niż w 2023 roku.
Major Paweł Badoń, rzecznik prasowy Wojskowego Centrum Rekrutacji w Tarnowie, mówi, że obecnie o planach powrotu do obowiązkowej służby wojskowej nie wie, ale liczba wniosków, jakie wpływają o przyjęcie do dobrowolnej zasadniczej służby wojskowej może napawać optymizmem. – Znaczna część osób poszukuje swojej ścieżki życiowej. Nie brakuje jednak i tych, którzy mają już jakiś bagaż doświadczeń i chcą się nim podzielić z innymi, a także zobaczyć, jak od środka wygląda służba wojskowa. Podczas 27 dni chętni poznają m.in. zasady musztry, regulaminy wojskowe czy podstawy posługiwania się bronią.
Szkolenie kończy się przysięgą wojskową. Później każdy rekrut decyduje, czy rezygnuje, czy też kontynuuje przygodę z wojskiem w ramach przygotowania specjalistycznego. Te 27 dni to czas, kiedy osoby sprawdzają się i podejmują decyzję, czy chcą związać się z wojskiem na dłużej, czy też nie – tłumaczy major Paweł Badoń. – 27 dni obejmuje szkolenie podstawowe, które ma na celu zapoznanie się z służbą wojskową. Dopiero w ramach dobrowolnej zasadniczej służby odbywa się szkolenie specjalistyczne, które trwa do 11 miesięcy. Trudno powiedzieć, jakie są plany MON dotyczące tego, aby każdy dorosły mężczyzna był przeszkolony na wypadek wojny. Nie wiemy, jak długo miałoby trwać szkolenie i jakie wymagania trzeba byłoby spełnić, aby wziąć w nim udział. Obecnie sprawdza się szkolenie specjalistyczne. Przez 11 miesięcy jest ono połączone z wykonywaniem obowiązków na stanowisku służbowym. Na zakończenie tego okresu żołnierz dobrowolnej zasadniczej służby wojskowej może złożyć wniosek o służbę zawodową, terytorialną czy rezerwę aktywną. Warto pamiętać, że ochotnik w ramach służby dobrowolnej otrzymuje wynagrodzenie w wysokości najniższego uposażenia zasadniczego żołnierza zawodowego. Obecnie wynosi ono 6 400 zł brutto. Dodatkowo każdy, kto ukończy dobrowolną służbę, ma pierwszeństwo w naborze w szeregi armii zawodowej, ale też pierwszeństwo zatrudnienia na stanowiskach w administracji publicznej zgodnie z wymaganymi kwalifikacjami.
Może warto szkolić młodzież?
Co o ewentualnym obowiązkowym szkoleniu wojskowym dla mężczyzn lub też powrocie do obowiązkowej zasadniczej służby wojskowej sądzą tarnowianie? Jerzy Madej, prezes TKS LOK w Tarnowie, który szkoli w tarnowskiej strzelnicy kolejne pokolenia tarnowian, mówi, że dwa lata temu w obiekcie LOK prowadzony był program „Strzelectwo dla każdego”. – W bezpłatnych zajęciach strzeleckich mogły wziąć wówczas udział osoby dorosłe w wieku 26+, które nie posiadały uprawnień strzeleckich. Program cieszył się olbrzymim zainteresowaniem. W ramach TKS LOK prowadzimy także Szkolną Ligę Strzelecką, w której uczestniczy nawet 400 osób rocznie. Tym samym bardzo duża grupa tarnowskiej młodzieży zna podstawowe zasady posługiwania się bronią pneumatyczną. Od wybuchu wojny na Ukrainie obserwujemy spore zainteresowanie zasilaniem szeregów naszego klubu. Dzięki temu osoby te mają możliwość uzyskania pozwolenia na posiadanie broni do celów sportowych. Moim zdaniem nie powinniśmy wracać do obowiązkowej zasadniczej służby wojskowej, ani także do obowiązkowych szkoleń. Takie szkolenia powinny być prowadzone w szkołach średnich. Zajęcia winny obejmować m.in. naukę posługiwania się bronią, aparatami powietrznymi, tlenowymi czy maskami, a także zagadnienia z udzielania pierwszej pomocy – mówi Jerzy Madej.
W podobnym tonie wypowiada się phm. Michał Gólski, rzecznik Hufca Związku Harcerstwa Polskiego w Tarnowie. – Jeśli ktoś wkracza na ścieżkę wojskową z własnej chęci, to przeszkolenie takiej osoby ma większy sens, niż szkolenie ludzi, którzy wojska po prostu „nie czują”. Mamy harcerzy w wieku około 15 lat, po których widać, że chcieliby w przyszłości związać swoje życie z wojskiem. Posiadamy nawet drużynę, która ma więcej zajęć z obronności czy obsługi broni. Dobrym pomysłem jest to, aby w szkołach średnich pojawił się przedmiot, który byłby związany ze szkoleniem wojskowym. Trzeba też pamiętać o tym, że dziś konflikty zbrojne wyglądają zupełnie inaczej niż jeszcze kilkadziesiąt lat temu. W wielu przypadkach wojna toczy się za pomocą nowych technologii, chociażby przy użyciu dronów. Żołnierze z bronią w ręku odgrywają coraz mniejszą rolę. Jeżeli MON chciałoby przeprowadzać obowiązkowe szkolenia, to także należałoby je nieco zmodyfikować i dostosować do obecnie panujących standardów.























