Andrzej Szpunar: W moim życiu mówią wieki

0
REKLAMA
Andrzej Szpunar
Andrzej Szpunar wydobywa urnę mającą 2,5 tysiąca lat

Tarnów – przemówiły wieki

– W Tarnów się wżeniłem, stąd pochodzi moja żona, tu przyjechaliśmy po studiach – mówi Andrzej Szpunar.
Przez lata wspólnie badali przeszłość miasta i regionu. Można ich było spotkać w wielu miejscach, gdy uważnie odkopywali artefakty, pieczołowicie je czyścili i dokładnie opisywali, by później można było zrekonstruować cenne dowody na to, kiedy i jak żyli tutaj ludzie.
Trafili na dobry moment. Tereny w dorzeczu Dunajca i Białej były wówczas „białą plamą” na archeologicznej mapie Polski. Nie docierali tutaj naukowcy ani z Krakowa, ani z Rzeszowa. A rozpoczął się właśnie projekt – Archeologiczne Zdjęcie Polski. Wraz z kolegami Andrzejem Ceterą, Jerzym Okońskim, Eligiuszem Dworaczyńskim przebadali spory teren, sięgając prawie do Sącza. Co w archeologii najistotniejsze, w wielu przypadkach, jako pierwsi natrafiali na niesamowite znaleziska. Praca była trudna i żmudna, ale niosła ogrom radości. Jak choćby wtedy, gdy badali zamkowe wzgórze w Tarnowie i okoliczne pola. To oni znaleźli dowody na to, że zanim Spytko z Melsztyna otrzymał od króla Władysława Łokietka akt lokacji miasta, przez wiele wieków te tereny były zamieszkane. Mało tego, tu znajdowało się jedno z największych w ówczesnej Polsce – 10-hektarowe grodzisko w Zawadzie. Kopali w promieniu kilku kilometrów od wzgórza. W Koszycach znaleźli tak duże naczynie pochodzące z czasów kultury łużyckiej, że – po zrekonstruowaniu – mieściło bez problemów 5-letniego wówczas syna państwa Szpunarów.
O archeologicznych odkryciach w Łętowicach i Gosławicach czy Gwoźdźcu Andrzej Szpunar może mówić bez końca. Szczególnie dumny jest z czchowskiego zamku. Efektem archeologicznych badań, zapoczątkowanych pod jego kierunkiem, jest dziś bardzo szczególną atrakcją turystyczną – cieszy oko i dowodzi sensu żmudnej pracy.

Muzealne inwestycje

W tarnowskim Muzeum Okręgowym Andrzej Szpunar przez lata kierował Działem Archeologii. Później został wicedyrektorem ds. naukowych. Działał więc z dala od administracyjnych konkretów. Zmieniło się to 9 lat temu, gdy zasiadł za sterami placówki. Okoliczności były sprzyjające. Postanowił więc, korzystając z różnych możliwości finansowego wsparcia, przeprowadzić poważne modernizacje muzealnych obiektów. Szczególnie cieszy się z wyremontowania dworu w Dołędze, gdzie – jak mówi – drewniane ściany były już tak cienkie, że przez szczeliny w nich można było bez problemu obserwować ptaki, śpiewające w parku otaczającym budynek. Bezpieczne na kolejne lata są zalipiańskie zagrody, eksportowy element regionu, a nowy oddział – Muzeum Armii Krajowej przy ul. Szkotnik – zmienił wygląd tej części miasta. Najpoważniejszym wyzwaniem były jednak remonty zabytkowych muzealnych kamienic przy Rynku i przygotowanie nowych ekspozycji.
– Udało się to przede wszystkim dzięki fantastycznym, ogromnie zaangażowanym i kompetentnym pracownikom muzeum – przyznaje dyrektor Szpunar.
Dość powiedzieć, że – by wykonać modernizacje – trzeba było wynieść i wnieść około 60 tysięcy eksponatów!
Cieszy się dziś patrząc, że zbiory są bezpieczne i dostępne dla zainteresowanych. Szczególną jednak radość sprawia mu ekspozycja fragmentów „Panoramy Siedmiogrodzkiej”, która wreszcie znalazła godne dla siebie miejsce. Wielkie dzieło Styki, namalowane na zlecenie Węgrów, którzy później nie mieli czym za nie zapłacić, od lat jest przedmiotem zainteresowania tarnowskich muzealników. Andrzeja Szpunara także – jest wszakże węgrofilem.

REKLAMA (3)
Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
REKLAMA (2)
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze