Zdzisław M. oskarżony jest o to, że będąc dyrektorem TZDM i działając w porozumieniu z Ryszardem Ścigałą, zastąpił – wbrew obowiązującym procedurom – pierwotną dokumentację dotyczącą przebudowy ul. Kryształowej na inną, dogodniejszą finansowo dla spółki Polski Asfalt, która zobowiązała się zbudować nową drogę. Spółka ta kapitałowo powiązana jest z firmą Strabag i na terenie Tarnowskiego Klastera Przemysłowego zamierzała uruchomić wytwórnię mas bitumicznych. Zdzisławowi M. zarzucono usunięcie wcześniejszej dokumentacji, przekroczenie uprawnień i działanie na szkodę interesu publicznego.
Przed sądem w Brzesku oskarżony oznajmił, że nie podtrzymuje zeznań złożonych podczas prokuratorskiego śledztwa, które odnosiły się do usunięcia przez niego dokumentacji związanej z budową drogi i przekroczenia uprawnień. Zdzisław M. stwierdził, że przyznał się wtedy do stawianych mu zarzutów, ponieważ złożyły się na to niektóre okoliczności.
Przesłuchanie w urodziny
– Zeznania składałem po kilkunastogodzinnym pobycie na tzw. dołku, w warunkach urągających ludzkiej godności, bez obecności obrońcy, choć na to drugie wyraziłem zgodę – stwierdził Zdzisław M. – Wywierany był na mnie nacisk psychiczny, w ciągu półtora miesiąca sześć razy byłem przenoszony do innej celi, dwa razy zmieniano mi areszt, a jedno z przesłuchań zaplanowano i wykonano dokładnie w pierwszą rocznicę urodzin mojego dziecka.
Zdzisław M. przyznał się, że doprowadził do zmiany warunków technicznych przebudowy ul. Kryształowej, lecz, jego zdaniem, nie złamał przez to prawa.
– Budowa drogi miała się odbyć praktycznie w dzikim terenie. Dlaczego Polski Asfalt miałby ponosić dodatkowe koszty związane z jej budową w ramach podwyższonego standardu, skoro nikt wcześniej nie żądał tego od jakiejkolwiek innej firmy, która chciała działać na tym terenie?
Oskarżony zeznał, iż został zatrzymany i aresztowany 21 miesięcy po rozwiązaniu w marcu 2012 roku TZDM, którym kierował, i nie wie, co się mogło podziać z niektórymi dokumentami dotyczącymi przebudowy ul. Kryształowej. Wiadomo mu, że segregator został odnaleziony w szafie pracownicy, która wcześniej współpracowała z Danutą B. (była pracownica magistratu zajmująca się inwestycjami drogowymi w mieście, aresztowana w związku aferą korupcyjną).
Nie róbmy tak
W zeznaniach Zdzisława M., które odczytała sędzia Bożena Waresiak, znalazła się informacja o tym, że Ryszard Ścigała telefonował do ówczesnego dyrektora TZDM w sprawie zmiany standardu wykonania ul. Kryształowej, na której mógł skorzystać Polski Asfalt. Zdzisław M. na sugestie prezydenta miał odpowiedzieć, że „tak nie powinno się robić”, ale w końcu wyraził zgodę na opracowanie nowej dokumentacji, żeby nie narazić się swemu zwierzchnikowi.
Z odczytanych przez sędzię zeznań wynika, iż Zdzisław M. był przekonany, iż bliskie relacje między Ryszardem Ścigałą i Wiesławem F., właścicielem firmy budowlanej (jest oskarżonym w tym samym procesie), mają wpływ na postępowania przetargowe w mieście. Zdzisław M. zeznał podczas śledztwa, iż słyszał, że obu panów łączą poważne rozliczenia finansowe, a Wiesław F. zapłacił za wystrój kościoła na okoliczność ślubu córki prezydenta miasta, ponadto podarował prezydentowi motocykl harley davidson. Zdzisław M. nie podał jednak źródeł owych informacji, a prokuratura nie dysponuje dowodami, które by je potwierdziły.
– Po analizie dokumentów łatwo dojść do wniosku, że po likwidacji TZDM ilość dróg betonowych budowanych w mieście przez firmę Wiesława F. wyraźnie wzrosła – stwierdził Zdzisław M. – Drogi betonowe są dobre, tego nie kwestionuję, ale ze względu na specyfikę tej technologii nie sprawdzają się w przypadku dróg osiedlowych, pod którymi przebiega różnego rodzaju narażona na awarie infrastruktura. Poza tym są one bardzo drogie.
Nie stawiaj się nam
Oskarżony opisał, jaką rolę przy tego typu inwestycjach odegrał Jacek Kułaga, były dyrektor Centrum Usług Ogólnomiejskich. Jego zdaniem, działał on w porozumieniu z Ryszardem Ścigałą, któremu zależało, by jak najwięcej miejskich inwestycji było zlecanych Wiesławowi F.
– Nawet gdy przetarg wygrała inna firma, Jacek K. robił potem wszystko, by znaleźć na nią haki, by usunąć ją z pola budowy, a inwestycję dokończył ktoś inny, w domyśle: firma Wiesława F. Na przykład wykonawca nawierzchni pl. Sienkiewicza był nieustannie nękany kontrolami, musiał zapłacić niezasadne kary umowne. Przedstawiciele miasta rzucali kłody pod nogi firmom, które realizowały różne przedsięwzięcia, po to, aby na przyszłość zniechęcić konkurentów Wiesława F.
Zdaniem Zdzisława M., jeden z pracowników CUO był zaniepokojony stosowanymi praktykami, ale bał się interweniować, żeby nie stracić pracy. On sam miał o tym rozmawiać z Henrykiem Słomką – Narożańskim, wiceprezydentem Tarnowa, na jednym z umówionych spotkań w urzędzie.
– Moim zdaniem, przy okazji likwidacji TZDM Jacek Kułaga chciał się pozbyć ludzi związanych ze mną i wiceprezydentem Słomką – Narożańskim. W połowie 2011 roku usłyszałem z ust prezydenta Ścigały, że „jak będę się stawiał Kuładze, to przepadnę”.
Zdzisław M. zeznał, iż Wiesław F. złożył mu propozycję dostarczenia z USA motocykla harley davidson, twierdząc, że jeśli chodzi o zapłatę, to „jakoś sobie z tym poradzimy”. Ale w związku z pytaniem obrońcy Wiesława F., czy zabiegał u tego przedsiębiorcy o pożyczkę w wysokości 20 tys. zł, odpowiedział, że chciał pożyczyć 5 tys., lecz ich nie otrzymał. Otrzymał je od Elżbiety G., do której zwrócił się z podobną prośbą.
TZDM to samo zło
Jacek Kułaga, były doradca prezydenta Ścigały, a potem dyrektor CUO UMT, oskarżony jest o to, że nie dopełnił swoich obowiązków i przekroczył uprawnienia w celu osiągnięcia korzyści majątkowych przez Wiesława F. Kułaga miał tak ukierunkować specyfikację warunków zamówień publicznych, by ograniczyć uczciwą konkurencję i zwiększyć w przetargach szanse firmy należącej do dobrego kolegi Ścigały. Dysponowała ona unikatową w tej części Polski technologią.
Jacek Kułaga nie przyznaje się do winy. Przed sądem łamiącym głosem mówił, że broni dziś swego dobrego imienia.
– Kiedy 10 grudnia 2013 roku zatrzymała mnie ABW, w samochodzie, który mnie wiózł do Krakowa, usłyszałem od jednego z funkcjonariuszy, że trzeba zeznać coś na prezydenta, a wtedy jeszcze na święta wrócę do domu.
Oskarżony w swoim wystąpieniu wysoko ocenił swego dawnego przełożonego, prezydenta Ryszarda Ścigałę i jego starania na rzecz rozwoju Tarnowa.
Jacek Kułaga dużo uwagi poświęcił zlikwidowanemu trzy lata temu TZDM, którym kierował Zdzisław M. Jego zdaniem, była to instytucja, która nie umiała zadbać o interesy drogownictwa miejskiego i wokół której narastały poważne podejrzenia. TZDM w dużym stopniu miał marnotrawić publiczne pieniądze.
– Obserwowałem pracę TZDM i brzydziłem się tym, co się tam dzieje. Nie ukrywam, że byłem główną osobą, która rekomendowała rozwiązanie tej instytucji. Z jej dyrektorem Zdzisławem M. nigdy nie znalazłem właściwej płaszczyzny do współpracy. To był ciągły konflikt. Prędko też ujawniły się koneksje Zdzisława M. i w następstwie tego miałem kolejnego wroga w osobie wiceprezydenta Henryka Słomki – Narożańskiego. Wiceprezydent, jako mój przełożony, urzędnik nadzorujący pracę Centrum Usług Ogólnomiejskich, zjawił się u nas tylko dwa razy: z okazji Wigilii organizowanej przez CUO w grupie miejskich rowerzystów i w towarzystwie funkcjonariuszy ABW w dniu mojego zatrzymania.
Byłem zagrożeniem dla innych
Jacek Kułaga nawiązał również do osławionego remontu ul. Krakowskiej. Stwierdził, że niektórzy łączą tę sprawę z jego osobą, co jest niesprawiedliwe i nieuprawnione. Opowiadał, że gdy zabiegał o wgląd do dokumentacji tegoż remontu i sprzeciwiał się nieprawidłowemu podejściu do narastającego z czasem problemu Krakowskiej, w jednym z najważniejszych gabinetów UMT usłyszał, żeby nie wtrącał się w działania TZDM, gdyż w przeciwnym razie skręci mu się kark.
– Teraz, po doświadczeniach z zatrzymaniem, aresztowaniem i oskarżeniem, dobrze rozumiem sens tych słów – oznajmił Kułaga – W mojej sprawie nie chodzi wcale o trzy ulice zbudowane w technologii betonowej. Chodzi o to, że byłem zagrożeniem dla środowiska osób związanych z TZDM, ponieważ odkryłem wiele nieprawidłowości w remontach dróg. Było nawet tak, że jeden z pracowników, mimo że wspomagany przez inspektora nadzoru, nie potrafił mi wskazać wyremontowanego odcinka ul. Kopernika. Ja miałem wrażenie, że ta ulica w ogóle nie była remontowana. Może była tylko zapłacona?
Zdaniem oskarżonego, dwóch byłych pracowników TZDM, którzy znaleźli się potem w strukturze CUO, szukało na niego haków, ale działali oni nie z własnej woli, lecz na zlecenie innych osób.
– Nieprawdą jest, że nękałem firmy, które wykonywały w mieście różne prace. Przez lata pracowałem w Niemczech, na wielu ważnych budowach, współpracowałem z wieloma renomowanymi firmami. Sporo się tam nauczyłem. Dlatego chciałem przenieść niektóre praktyki na nasz grunt tak, byśmy pod względem realizacji inwestycji nie odstawali od cywilizowanej Europy. Dużo przebywałem w terenie, dużo kontrolowałem, ale chodziło mi o uzyskanie jak najwyższej jakości robót, a nie o nękanie kogokolwiek.
Na dzisiaj zaplanowany jest dalszy ciąg procesu.
























