W sądzie w Brzesku od marca toczy się proces przeciwko Ryszardowi Ścigale, dwóm byłym urzędnikom tarnowskiego magistratu i lokalnemu przedsiębiorcy budowlanemu. Chociaż nie dotyczy on osławionej zmowy przetargowej w Tarnowie, siłą rzeczy zeznania licznych świadków zahaczają o tę sprawę.Najbardziej znamienne wydają się w tej kwestii zeznania byłych dyrektorów krakowskiego oddziału spółki Strabag Polska oraz kierownika technicznego budów owej firmy. Ten ostatni jest dziś cytowany przez media niemal jako klasyk. To on powiedział w śledztwie, a następnie potwierdził w sądzie, że jako firma „mieli w Tarnowie swobodę, mogli tam załatwić wszystko”.Z tym „wszystko” to zapewne przesada, ponieważ austriacka spółka także przegrywała w Tarnowie przetargi, ale – jeśli wierzyć ustaleniom dokonanym podczas śledztwa – Strabag wiele mógł. Mógł, ponieważ – jak wynika z dotychczasowych ustaleń – korumpował wybranych miejskich urzędników, których „merytoryczna” pomoc okazywała się bardzo cenna podczas ustawiania przetargów. Skutek tego był między innymi taki, że Tarnów za budowę łącznika autostradowego zapłacił wykonawcy trzy razy więcej, niż powinien. Stracona kwota to 25‑26 mln zł.
Mały poradnik przekrętów
Byli dyrektorzy filii Strabagu w Krakowie dokładnie opowiedzieli, kogo i w jaki sposób korumpowali, w jaki sposób wyprowadzali z firmy pieniądze na łapówki, jak wyglądała zmowa przetargowa, kto i ile na tym zyskał. Piszemy o tym dokładnie w każdym kolejnym wydaniu TEMI. Tylko na podstawie tych zeznań można byłoby opracować krótki poradnik biznesmena – przekręciarza.Można podejrzewać, że w Polsce w ten sposób odbył się niejeden przetarg – z udziałem różnych firm, ale te ciemne sprawki albo jeszcze nie ujrzały dziennego światła, albo nigdy go nie ujrzą. Nie miejmy złudzeń: to nie Strabag wymyślił, jak ustawia się publiczne przetargi…
Strabag Polska to krajowa filia znanej w Austrii, liczącej 170 lat firmy. W Polsce filia ta działa od 1985 roku i zatrudnia obecnie ok. 5 tys. osób, roczne obroty grupy wynoszą ok. 800 mln euro. Firma specjalizuje się w budownictwie ogólnym i inżynieryjnym. W Tarnowie zrealizowała kilka projektów. W Europie, w której najbardziej znana jest w Austrii i Niemczech, jako wykonawca ma dobrą markę.
Rysa na wizerunku
Sprawa tarnowska, w której oskarża się byłą dyrekcję oddziału terenowego Strabagu o zmowę przetargową i wręczanie łapówek urzędnikom, w tym prezydentowi miasta, na pewno stanowi poważną rysę na dotychczasowym wizerunku spółki z Austrii. Firma, która wdaje się w niejasne interesy, zawsze traci na wiarygodności.
Kierownictwo Strabagu Polska znakomicie zdaje sobie z tego sprawę. Kiedy dwa lata temu w prasie zaczęły się pojawiać pierwsze doniesienia o aferze korupcyjnej w Tarnowie z udziałem przedstawicieli tej spółki, jej naczelna dyrekcja z siedzibą w Pruszkowie pod Warszawą zareagowała oświadczeniem przedrukowanym w licznych tytułach, również w TEMI. Stało się jasne, że spółka, która wciąż walczy o nowe państwowe kontrakty w Polsce, już nie może dłużej milczeć. Nie może udawać, że nic się nie stało.
W oświadczeniu mogliśmy przeczytać, iż „wszelkie działania polegające na przekupstwie lub do niego zmierzające są rażąco sprzeczne z obowiązującymi standardami etycznymi w Strabag oraz polityką firmy. Dążąc do zapobiegania zjawiskom korupcji, STRABAG posiada wewnętrzne procedury, które bezwzględnie zabraniają podobnych praktyk. W związku z tym w przypadku potwierdzenia się ww. zarzutów wobec pracowników STRABAG zostaną wyciągnięte konsekwencje służbowe zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa. (…) ”.
Wcześniejsza zmowa
Strabag rzeczywiście oczyścił się z kadry, względem której pojawiły się poważne prokuratorskie zarzuty. Wkrótce po ujawnieniu trudnych dla spółki faktów w Urzędzie Miasta Tarnowa zjawił się nowy dyrektor krakowskiego oddziału firmy, spotkał się z władzami miasta, a celem wizyty było – jak można się domyślać – odbudowa wizerunku spółki. Można mieć jednak wątpliwości, czy w Tarnowie Strabag wygra jeszcze jakiś przetarg, przynajmniej w bliskiej perspektywie… Zła sława przemija powoli.
Ta zła sława dotyczy jednak nie tylko Tarnowa. Już przed aferą łącznikową prasa informowała o sprawie z Podkarpacia. W 2012 roku warszawska Prokuratura Apelacyjna zamknęła śledztwo, w którym oskarżyła 10 przedstawicieli rozmaitych firm budowlanych o zmowę cenową przy przetargach drogowych. W związku z tą sprawą Komisja Europejska w 2012 r. zawiesiła wypłatę 3,5 mld zł na projekty drogowe w Polsce, która rok później została odblokowana.
Chodziło między innymi o 22‑kilometrowy odcinek autostrady A4 Radymno – Korczowa. Wśród oskarżonych znalazł się również członek zarządu Strabagu, który miał być prowodyrem w podjętej z innymi wykonawcami zmowie przetargowej. Mechanizm działania tej osobliwej „spółki” personalnej był taki sam, jak później w Tarnowie.
Szyfr majtkowy
Prokuratura dysponowała podsłuchami telefonicznymi, z których wynika, iż oskarżeni, rozmawiając o lewych interesach, posługiwali się szyfrem „hotelowym”. Niekiedy szyfr miał cechy pewnej intymności – bieliźnianej, rzec można. Na przykład nagrany z telefonu zwrot „Spuścicie majtki? ” został przez prokuraturę zinterpretowany jako propozycja obniżenia ceny. Proces w warszawskim sądzie ruszył w marcu ubiegłego roku, choć nie brakuje opinii, że akt oskarżenia w wielu wątkach jest wątpliwy.
Również prasa zagraniczna zajmowała się w przeszłości austriacką spółką. Snuto tam nawet przypuszczenie, że Strabag wlicza w swój biznesplan specjalne „daniny” dla władz państwowych i samorządowych w różnych krajach, aby pozyskać jak najwięcej kontraktów. Na to jednak dowodów nie ma.W 2005 roku niemieccy dziennikarze opisywali aferę w swoim kraju, wycenioną na 30 mln euro, w której brała udział spółka Strabag. Nazwa firmy przewijała się ponadto przy okazji podobnych spraw – nie zawsze do końca wyjaśnionych – na Węgrzech, w Chorwacji i Rwandzie.Wracając jednak do sprawy tarnowskiej, wciąż trudno przewidzieć, jakie jeszcze rewelacje odsłoni proces w sądzie w Brzesku. Nie ulega też wątpliwości, że nowe fakty poznamy przy okazji procesu w sprawie zmowy przetargowej. W tej drugiej Prokuratura Okręgowa w Krakowie postawiła zarzuty już kilkunastu osobom, w tym kilku z Tarnowa.
Diamentowa firma
Kiedy zapytaliśmy firmę Starbag o stanowisko zarządu na okoliczność sprawy w Tarnowie, Ewa Bałdyga, rzeczniczka prasowa spółki, odpowiedziała drogą mailową: „Strabag od czasu wykrycia nieprawidłowości w funkcjonowaniu oddziału w Krakowie podjął szereg działań mających na celu wyeliminowanie tego rodzaju praktyk. Od samego początku współpracuje z organami ścigania oraz prokuraturą, mając na celu pełne wyjaśnienie zaistniałych zdarzeń. (…) Zarząd spółki prowadzi jasną politykę „zero tolerancji” dla działań naruszających prawo oraz wewnętrzne regulacje etyczne spółki. Strabag w całej swojej organizacji w Polsce wdrożył dodatkowe procedury zapobiegające powstawaniu w przyszłości jakichkolwiek nieprawidłowości”.
Strabag pilnie śledzi odbywający się w Brzesku proces. Rzeczniczka prasowa oznajmia: „Relacje prasowe dotyczące zeznań byłych pracowników (…) są na bieżąco analizowane i spowodują stosowne reakcje po pełnym przeanalizowaniu powziętych przez spółkę informacji”.
Ewa Bałdyga podkreśla ponadto, iż działania pojedynczych osób „nie mogą przekreślić wieloletniego dorobku osób pracujących codziennie na sukces firmy”.
Z tego założenia zapewne wyszedł również Exekutive Club, grupujący przedstawicieli przedsiębiorstw krajowych i międzynarodowych, który w tym roku m.in. spółce Strabag przyznał nagrodę – „Diament polskiej infrastruktury” – za zbudowanie odcinka autostrady A4 Tarnów – Dębica. Nagrodę wręczył przewodniczący komisji sejmowej.
























