
Sąd, podzielając argumenty prokuratora, skazał Ryszarda Ścigałę na karę 5 lat pozbawienia wolności. Wszelkie kary i zobowiązania finansowe, które będzie musiał uregulować b. prezydent, wynoszą około pół miliona zł. Wyrok ten, jak i pozostałe, jest nieprawomocny.
Bożena Waresiak, sędzia Sądu Rejonowego w Brzesku, stwierdziła, że zebrane w sprawie Ryszarda Ścigały materiały dowodowe potwierdziły – mimo pewnych sprzeczności – tezy oskarżenia prokuratorskiego i nie budzi wątpliwości fakt, że były prezydent przyjął od firmy budowlanej Strabag łapówkę w łącznej wysokości 70 tys. zł. Pieniądze te miały zostać przeznaczone na kampanię wyborczą Ryszarda Ścigały do samorządów w 2010 r. W zamian firma mogła liczyć na przychylność prezydenta i podległych mu urzędników w trakcie postępowań przetargowych organizowanych przez miasto.
Sędzia dużo uwagi poświęciła wątkowi dotyczącemu pośredniczenia Bogdana G., byłego prezesa tarnowskiej spółki żużlowej, znajomego prezydenta miasta, w wręczeniu mu – w dwóch ratach – łapówki od Strabaga. Zeznania G. należały do kluczowych w tej kwestii. Chociaż obrona Ryszarda Ścigały wskazywała, że świadek ten z wielu przyczyn jest niewiarygodny i że nigdy żadne pieniądze nie dotarły od niego do oskarżonego, sąd nie podzielił tego zdania.
„Już się nie wywinę…”
– Sąd nie dał wiary wyjaśnieniom Ryszarda Ścigały, iż Bogdan G. zeznał na jego niekorzyść z powodu żalu i złości, że wcześniej nie pomógł mu on w sytuacji, gdy stracił pracę – zaznaczyła sędzia. – W czasie pierwszych przesłuchań Bogdan G. nie przyznał się, że miał udział w przekazaniu pieniędzy prezydentowi Tarnowa, ale był wówczas także pod wpływem szantażu emocjonalnego zastosowanego przez Ryszarda Ścigałę, który mówił mu, że w razie wydania się sprawy popełni samobójstwo. Później Bogdan G. zmienił zeznania. Kiedy zorientował się, że ABW dostatecznie dużo wie o sprawie, doszedł do wniosku, iż – jak sam to określił – „już się z tego nie wywinie”. Wtedy zaczął mówić.
Sąd uznał również, że podczas spotkania w hotelu w Iwkowej w listopadzie 2010 r., na którym zjawili się oprócz prezydenta Tarnowa także dyrektorzy krakowskiej filii Strabagu, ten pierwszy podziękował dyrektorowi Grzegorzowi M. za wsparcie finansowe jego kampanii wyborczej. Obrona Ścigały przekonywała wcześniej, że podziękowania nie miały związku ze sprawą i że spotkanie w Iwkowej było poświęcone tarnowskiemu żużlowi.
– Grzegorz M. w śledztwie zeznał, iż był przekonany, że podziękowania dotyczą przekazania pieniędzy przez pośredników Ryszardowi Ścigale, choć w sądzie nieco złagodził swoją wypowiedź. Prawdopodobnie dlatego, że zdał sobie sprawę z tego, jak ważne będzie dla byłego prezydenta jego oświadczenie – mówiła sędzia. – Ale Piotr W., drugi z dyrektorów, zeznał, że z późniejszej relacji Grzegorza M. jasno dla niego wynikało, że prezydent Tarnowa podziękował za pomoc finansową w jego kampanii wyborczej.
Koniec z wibroprasowaniem
Ryszard Ścigała uznany został za winnego również w sprawie doprowadzenia do zmian w dokumentacji przebudowy ul. Kryształowej, działając – w ocenie sądu – na korzyść firmy Strabag budującej w imieniu Polskiego Asfaltu drogę dojazdową, ale na szkodę miasta. Sąd nie zgodził się z argumentacją, że skoro szkoda została oszacowana w oparciu o wyliczenia Pawła Ch., oskarżonego w innym procesie byłego kierownika budowy w firmie Strabag, który nie miał w tym kierunku uprawnień, to wyliczenia te nie mogą być wiarygodne.
– Paweł Ch. w spółce Strabag na co dzień zajmował się sporządzaniem kosztorysów. To była jego praca. Miał dość wiedzy i umiejętności, by takie dokumenty przygotować rzetelnie – mówiła sędzia Bożena Waresiak.
Sąd podtrzymał także swoją wiarę w rzetelność opinii biegłego, pracownika Politechniki Śląskiej, który był zdania, że określenie technologii, w której miały zostać przebudowane trzy miejskie drogi, użyte przez tarnowski magistrat w zamówieniu przetargowym (SIZW) było niewłaściwe. Chodzi o określenie „betonowanie ślizgowe z wibroprasowaniem” – po to, według sądu, ujęte w dokumentach, by Wiesław F., przedsiębiorca i dobry znajomy prezydenta, dysponując tak opisaną technologią, mógł wygrywać w mieście przetargi.
Układ prezydencki
Ryszard Ścigała został oskarżony o to, że działając w celu osiągnięcia korzyści majątkowej przez Wiesława F., doprowadził do zmiany w projektach przebudowy ulic w mieście, które zamiast asfaltowej otrzymały nawierzchnię betonową, i do ukierunkowania zapisów w SIZW. Podobne zarzuty dotyczyły Jacka Kułagi, b. dyrektora Centrum Usług Ogólnomiejskich UMT.
– Oskarżony prezydent był siłą sprawczą, która motywowała urzędników do bezprawnych działań – podkreślała sędzia Waresiak, twierdząc, że w Urzędzie Miasta w Tarnowie panował układ, któremu przewodził Ryszard Ścigała. Zwróciła uwagę na fakt, iż dyrektor Kułaga pewne sprawy załatwiał bezpośrednio z prezydentem Ścigałą, a odpowiedzialny za inwestycje drogowe zastępca prezydenta, Henryk Słomka – Narożański, był w tym pomijany i często o różnych przedsięwzięciach dowiadywał się dopiero w rozmowach z pracownikami.
Sąd w Brzesku, uwzględniając wniosek oskarżyciela, wymierzył Ryszardowi Ścigale łączną karę 5 lat pozbawienia wolności, karę grzywny w wysokości 160 tys. zł oraz zakaz zajmowania stanowisk kierowniczych w samorządach oraz w podmiotach dysponujących mieniem publicznym na 10 lat. Ponadto skazany został zobowiązany do wyrównania samorządowi miejskiemu straty finansowej w wysokości 295 tys. zł, a także uiszczenia kosztów sądowych. To łącznie prawie tyle, ile wynosiła wpłacona kaucja w wysokości 460 tys. zł.
Odsiadki i grzywny
Jacek Kułaga został skazany na 1 rok i 6 miesięcy pozbawienia wolności z zawieszeniem wykonania kary na 3 lata oraz karę grzywny w wysokości 68 tys. zł. Zdzisławowi M., byłemu dyrektorowi TZDM, oskarżonemu o niedopełnienie i przekroczenie uprawnień służbowych przy przebudowie ul. Kryształowej, sąd wymierzył karę 1 roku pozbawienia wolności z zawieszeniem na 3 lata. On także musi zapłacić 5 tys. zł grzywny. Obydwaj skazani zostali ponadto objęci zakazem piastowania określonych stanowisk na okres kilku lat.
Również Wiesław F. uznany został za winnego. Oskarżony był o złożenie obietnicy wręczenia korzyści majątkowej Zdzisławowi M. w postaci motocykla harley davidson. Otrzymał karę 1 roku pozbawienia wolności z zawieszeniem na 3 lata oraz karę grzywny w wysokości 20 tys zł.
Oskarżeni i ich obrońcy nie chcieli się wypowiadać po zakończonym procesie; mec. Bogusław Filar, obrońca Ryszarda Ścigały, powiedział tylko, że zaskoczony jest nie tylko wyrokiem dla swego klienta, ale i częścią argumentacji sądu, która wydaje się nieprzekonująca. Wszyscy obrońcy zapowiedzieli, że w przewidzianym terminie złożą apelacje od nieprawomocnych jeszcze orzeczeń.
Dokonała się sprawiedliwość
Prokurator Seweryn Borek, którego wszystkie zasadnicze tezy oskarżeń zostały przyjęte przez sąd, oznajmił w rozmowie z dziennikarzami, że „dokonała się sprawiedliwość”.
– Wbrew obiegowym opiniom opaska na oczach Temidy trzyma się mocno. Stanowiska, koneksje, wielkie pieniądze nie chronią przed sprawiedliwością. I chyba dobrze, żeby każdy z urzędników miał tego świadomość, nim pomyśli o jakimś przestępstwie – oznajmił prokurator.
Proces Ryszarda Ścigały i trzech innych oskarżonych toczył się w brzeskim sądzie od 4 marca 2015 roku. Podczas prawie 40 rozpraw przesłuchano ok. 100 świadków. Niektórzy zeznawali cały dzień, byli też tacy, których zeznania sąd odbierał w ciągu dwóch kolejnych rozpraw. Skrócony akt oskarżenia odczytany przez prokuratora w pierwszy dzień procesu liczył 70 stron.























