Marzenia pogrzebane w żwirowni

0
zwirownia
zwirownia
REKLAMA

Artur Wałęga, geolog i ekspert w dziedzinie górnictwa, zaplanował ze szczegółami małą kopalnię kruszywa, która miała przynieść w krótkim czasie zyski, a w perspektywie stabilizację finansową jego rodzinie. Wierzył w swój biznesplan i możliwości, wierzył w szczerość partnerów i ochronę prawa, i ta wiara go zgubiła. Nie był drapieżcą, w zetknięciu z nieuczciwymi graczami i przewlekłością sądowych postępowań miał niewielkie szanse.

Przegrał – z energicznego przedsiębiorcy stał się po paru latach dłużnikiem na łasce wierzycieli i komornika. Ta porażka osłabiła go także w walce z chorobą i przedwcześnie zmarł, nie doczekawszy się sprawiedliwości. Dziś jego żona Renata i syn Przemysław mieszkający w Tarnowie przejęli inicjatywę i zamierzają domagać się uznania swoich racji i zadośćuczynienia.
– Będziemy wszędzie dochodzić sprawiedliwości, łącznie z międzynarodowym trybunałem – oświadczają z przekonaniem.

Miłe złego początki
A miał to być interes życia, przemyślany i skazany na sukces. Pod koniec ubiegłego wieku zapanowała wyjątkowo sprzyjająca koniunktura dla kopalń kruszywa. Remonty i budowy dróg, autostrad pochłaniały niemal każdą ilość wydobywanego w kraju piasku, żwiru itp. Dobrze usytuowane i bogate w złoża żwirownie stawały się prawdziwymi żyłami złota dla ich posiadaczy. Przewidział to Artur Wałęga i zakupił kilkanaście hektarów gruntu koło Borzęcina, postarał się o koncesję i uruchomił wraz z żoną żwirownię – profesjonalnie zorganizowaną i wyposażoną w niezbędny sprzęt eksploatacyjny.
Pani Renata pokazuje kolorowe zdjęcia, na których widać uporządkowany teren ich kopalni kruszywa, wyróżniającej się pozytywnie wśród okolicznych zakładów wydobywczych.
– Zaczęło się niezwykle obiecująco, wydobycie szło pełną parą, samochody ustawiały się w kolejce po nasze kruszywo i przyszłość widzieliśmy w jasnych barwach. Mąż uznał, że wobec rosnących zamówień powinniśmy wyposażyć żwirownię w lepsze, bardziej wydajne maszyny – opowiada.
W samą porę przyszła oferta spółki z Mikołowa k. Katowic, która przekonała Wałęgów do zakupu wysokiej wydajności tzw. przesiewaczy kruszywa za ponad 2 mln złotych. Zapłata miała być rozłożona na raty, z gwarancją w postaci zastawu kopalnianych gruntów.
– Rodzice nie obawiali się takiego rozwiązania, wierzyli, że bez problemu spłacą dług i zaczniemy zarabiać na czysto – wspomina Przemysław Wałęga.
– Niestety, szybko okazało się, że śląska firma dostarczyła nam wadliwy sprzęt nieodpowiadający warunkom zamówienia. Przesiewacze, których wydajność miała wynosić 120 ton kruszywa na godzinę, przerabiały ledwie 50 ton i w tej sytuacji traciliśmy klientów. Dochody nam gwałtownie spadały, nie byliśmy w stanie spłacać długu, a nasze reklamacje i interwencje u sprzedawcy maszyn nic nie dawały. Chcieliśmy normalnie funkcjonować i spłacać długi, ale nie było nam dane, rodzice próbowali nawet zawrzeć ugodę, ale zostali zmanipulowani i w treści porozumienia nie znalazły się istotne zapisy o naprawie maszyn, przesunięciu rat itp.

REKLAMA (2)

Biegły był… ślepy?
Zamiast ugody firma z Mikołowa (już jako wierzyciel) wystąpiła do komornika przy Sądzie Rejonowym w Brzesku o przeprowadzenie egzekucji z zastawionych gruntów. I w połowie 2004 Wałęgowie dostali się w tryby wymiaru sprawiedliwości. Komornik Elżbieta W. zajęła żwirownię i powołała biegłego Jerzego Cz. do oszacowania jej wartości. Ten wycenił kopalnię kruszywa na 200 tysięcy złotych (!), z czym tarnowscy dłużnicy nie chcą się do dziś pogodzić i uważają to za skandaliczne naruszenie prawa.– Biegły był chyba ślepy, że tak drastycznie zaniżył wycenę. Nie wziął pod uwagę wartości przedsiębiorstwa, samego złoża i koncesji na wydobycie kruszywa, a jedynie cenę samego 18‑hektarowego gruntu. Niestety, nasze zażalenia oddaliły sądy w Brzesku i Tarnowie – skarży się Renata Wałęga. – Jedynie Marek Jamrogowicz, ówczesny szef Prokuratury Okręgowej w Tarnowie, wykazał zrozumienie i zainteresowanie naszą sprawą. Pech chciał, że prędko opuścił Tarnów, awansując na prokuratora apelacyjnego w Krakowie, a w końcu trafił do Prokuratury Generalnej w Warszawie. Będąc w Krakowie, zlecił jeszcze sporządzenie opinii niezależnych biegłych z Małopolskiego Zrzeszenia Rzeczoznawców Majątkowych. Była dla brzeskiego biegłego druzgocąca…
Komisja MZRM wskazała na liczne błędy autora operatu szacunkowego, pisząc w konkluzji: Opiniowany operat nie może stanowić podstawy do określenia wartości rynkowej nieruchomości dla celu przeprowadzenie egzekucji z nieruchomości, gdyż zawiera błędy dyskwalifikujące, stanowiące odstępstwa od przepisów prawa i standardów zawodowych, mające istotny wpływ na odwzorowanie rynku i określoną wartość nieruchomości.

REKLAMA (3)

Chwila solidarności w biedzie
Tymczasem organ egzekucyjny zlekceważył opinię MZRM, nie reagował na zarzuty i wątpliwości zgłaszane przez dłużników. Sądy odrzucały wnioski o ponowne oszacowanie wartości żwirowni, a prokuratorzy zajmujący się sprawą umywali ręce, uzasadniając, że biegły nie popełnił rażących błędów.
– Ich zdaniem, działanie rzeczoznawcy nie było celowe, nie nosiło znamion przestępstwa i swoich racji możemy dochodzić w sądzie cywilnym. Tymczasem ten sam biegły wycenił sąsiedni zakład wydobywczy na wiele milionów złotych. To o czym to świadczy?! – pyta oburzona pani Renata.
Chciała wraz z mężem jechać do Warszawy, gdzie karierę robił życzliwy im prokurator Jamrogowicz, ale postępująca choroba Artura Wałęgi uniemożliwiła im wizytę w Prokuraturze Generalnej. W międzyczasie zaspokoili głównego wierzyciela, sprzedając jedną z posiadanych jeszcze nieruchomości. Wnieśli o powołanie nowego biegłego i umorzenie egzekucji, ale na ostateczną decyzję Temidy w tej sprawie czekali dwa lata. Choć skargi pozostały wciąż nierozpoznane przez sąd, w 2006 roku żwirownię zlicytowano za 360 tysięcy złotych, co też było śmiesznie niską ceną w stosunku do rzeczywistej wartości.
Przez chwilę Wałęgowie poczuli solidarność w biedzie…
– Wszyscy w sąsiedztwie wiedzieli o licytacji naszego majątku, nikt jednak nie przyszedł, żeby skorzystać na naszym nieszczęściu – podkreśla Przemysław Wałęga. – Żwirownię przejęli obcy, ale los także nie był dla nich łaskawy. Pierwszy nabywca zginął po trzech latach w wypadku samochodowym, a następni nie chcieli z nami rozmawiać i bez koncesji zaczęli eksploatację żwirowiska. Po pewnym czasie zrobiło się larum, doszło do pokazówki i manifestacji praworządności, a winni dostali ponad 2 mln złotych kary za nielegalne wydobycie.

Poskarżymy się w Strasburgu
Artur Wałęga, który z wielkim entuzjazmem i rozmachem zakładał rodzinny interes ,zmarł w 2013. Odszedł w poczuciu życiowej przegranej, ale żona i syn nie kapitulują – zamierzają dochodzić sprawiedliwości, choć mocno już spóźnionej.
– Jeśli w kraju nie znajdziemy zrozumienia, poskarżymy się Trybunałowi Praw Człowieka w Strasburgu, mamy na to jeszcze dziesięć lat, później sprawa ulegnie przedawnieniu. Z nami pozostanie jednak na zawsze, będzie do nas powracać, bo związana jest z pamięcią o moim mężu i naszych wspólnych planach – nie ma wątpliwości pani Renata, której trudno uwolnić się od czarnych myśli. – Zostaliśmy ograbieni w majestacie prawa i odebrano nam źródło utrzymania. Z marzeń nic już nam nie zostało, legły w żwirowni. Mieszkamy dziś w domu, który stanowi współwłasność, mamy jeszcze poboczne długi do spłacenia, ale główny wierzyciel jest już zaspokojony. Staramy się jakoś żyć, jednak stres ciągle wraca i przeżywamy to, co nas przed laty spotkało – to wciąż niezamknięty rozdział.Negatywnych bohaterów tej historii dosięgła już częściowo sprawiedliwość. Komorniczka została sądownie ukarana w 2013 za inne przestępstwo umyślne i już nie pracuje w zawodzie. Podobnie jak rzeczoznawca, któremu po latach odebrano uprawnienia biegłego sądowego. Tymczasem pokrzywdzeni przez nich zastanawiają się – dlaczego instytucje i organy państwa, które powinny ze swej istoty i z urzędu sprzyjać i chronić uczciwą przedsiębiorczość, wręcz jej szkodzą.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze