Jak wyparowały „drugie Mazury”

0
pojezierze tarnowskie
REKLAMA

Niektórzy lokalni dziennikarze z zachwytem pisali o koncepcji: „Drugie Mazury”, „wielki hit turystyczny”, „centrum rekreacji letniej dla całej Małopolski” itp. Po trzech latach z dawnej koncepcji zostało niewiele. Krytycy pomysłu twierdzą, że ktoś zdecydowanie przeliczył się z realnymi możliwościami, nie mierzył sił na zamiary, wręcz oderwał się od realiów.
W ciągu niedługiego czasu „Pojezierze tarnowskie” wyparowało niemal w całości, nim jeszcze powstało. Tylko gminie Szczurowa udało się – jak dotychczas – pozyskać fundusze na realizację projektu, więc zapowiada się co najwyżej pojezierze szczurowskie. Ale ambicje były dużo większe i obejmowały 8 gmin z regionu.
– Właśnie chodzi o te ambicje czy raczej o ich nadmiar – mówi dziś jeden z wójtów, który chce zachować anonimowość. – Kiedy zapoznałem się z całym projektem, przeżyłem zaskoczenie. Takiego nagromadzenia pomysłów w jednym dokumencie już dawno nie widziałem. Co z tego, że wiele z nich było słusznych i interesujących? Zastanawiałem się tylko, ile to wszystko by kosztowało. Sto milionów złotych, więcej? Już pięć lat temu mówiono o 150 milionach…
Na pewno kosztowałoby dużo. Chodziło nie tylko o zwykłe zagospodarowanie 18 zbiorników pożwirowych, ale i inne atrakcje, takie jak na przykład: wielki zbiornik retencyjny, Wodny Park Kulturowy, Kraina Adrenaliny, Zagłębie Przyrodolecznicze, Zagłębie Różnorodności, akweny połączone kanałami, szlaki turystyczne i literackie, żywe muzeum górnictwa, piaszczyste plaże, pomosty dla rowerów wodnych, przystanie z molo i tarasami, industrialne niespodzianki dla dzieci, baza noclegowo – gastronomiczna. Mówiło się o żeglarstwie, wędkarstwie, weakboardingu, geotermii, torfowiskach, SPA, budowie mariny…

Nagroda za wrażenia
Projekt, koordynowany przez Wydział Górnictwa i Geoinżynierii AGH, zrobił wrażenie na międzynarodowym forum ekologicznym w Zakopanem w 2017 roku, gdzie całej koncepcji przyznano trzy nagrody. – Ale być może lepszą praktyką byłoby nagradzanie projektów już zrealizowanych? Papier przyjmie wszystko, lecz często nic z tego nie wynika – twierdzi nasz rozmówca.
Rzeczywiście, do dzisiaj wyniknęło niewiele. Choć pomysłodawcy liczyli na wsparcie funduszy unijnych i zainteresowanie prywatnych przedsiębiorców, oczekiwania spełzły na niczym. Jedynie wspomniana gmina Szczurowa i kopalnia kruszyw Zbrody otrzymały łącznie 3,8 mln zł na zagospodarowanie wyrobisk pogórniczych, co stanowi tylko skromny wycinek projektu „Pojezierze tarnowskie”. Resztę projektów, nisko ocenionych już na wstępie kwalifikacji, Urząd Marszałkowski w Krakowie odrzucił, jeden nawet z powodów formalnych.
– Słyszałem, że część inwestycji została w planach zlokalizowana na terenach, których status własności pozostaje nieuregulowany – zaznacza osoba, która dobrze zna okoliczności powstawania wielkiego projektu.
Zaraz potem, gdy nie uzyskał on dofinansowania, z przygotowywanej koncepcji wycofała się połowa współpracujących ze sobą gmin. Dziś próbują one wskórać coś na własną rękę, ale entuzjazmu nie widać.


Wyprawa w kosmos
– Niektórzy nasi koledzy mają do teraz kaca moralnego, bo całemu przedsięwzięciu towarzyszył wielki rozgłos, a potem nastąpiło wielkie fiasko. Znakomicie przygotowane komputerowe wizualizacje projektów jeszcze bardziej rozpalały wyobraźnię i także nadzieje. Moim zdaniem, to była taka trochę wyprawa w kosmos, po której przyszło twarde lądowanie – ocenia jeden z samorządowców z powiatu tarnowskiego.
Na wspomnienie o projekcie „Pojezierze tarnowskie” Andrzej Barnaś, zastępca wójta gminy Wierzchosławice, głęboko wzdycha. Nie kryje, że nowe władze samorządowe, które objęły tu rządy od jesieni ubiegłego roku, w pierwszej kolejności starają się „ogarnąć cele bliższe”. Wiadomo, że od kilku lat gmina ma wiele nierozwiązanych problemów, łącznie z wciąż ze znacznym garbem długów powstałych przed 2014 rokiem. – Tym niemniej myślimy o przyszłym zagospodarowaniu wyrobisk pożwirowych, które są na naszym terenie, ale nie w kierunku rolniczym, lecz turystycznym w taki sposób, aby nie były one tylko atrakcją dla wędkarzy.

REKLAMA (2)

Ciepła woda za zimna
Na pewno nic nie wyjdzie z planowanej kiedyś eksploatacji złóż wód termalnych. Kilka lat temu w Wierzchosławicach snuto niezwykle ambitne wizje. W planach były gorące baseny kąpielowe w Lasach Wierzchosławickich, woda miała być poprowadzona aż do Tarnowa, by ogrzewać tam domy i wspomagać niektóre procesy technologiczne w Zakładach Azotowych… – Z informacji, które dotarły do nas z Krajowej Agencji Poszanowania Energii, wynika, że nasze złoża wód geotermalnych nie mają zbyt dużej wartości użytkowej. Temperatura wody jest, jak na oczekiwania, dość niska i wynosi 30 stopni Celsjusza, woda odznacza się także wysokim zmineralizowaniem. Robienie drogiego odwiertu w celu jej wykorzystania gospodarczego byłoby nieekonomiczne.
To jeszcze jeden dowód na to, że w przypadku różnych ogłaszanych publicznie koncepcji – dla partykularnego interesu politycznego czy zwykłej popularności – trzeba do końca zachować dystans.
Gmina Borzęcin, też zaangażowana w pomysł „drugich Mazur”, obecnie idzie swoją drogą. – Złożyliśmy wniosek na dofinansowanie naszego, autorskiego projektu, w mniejszej skali niż „Pojezierze tarnowskie” i czekamy na jego ocenę – informuje Tadeusz Żurek, zastępca wójta. – Zakładamy, że nasze inwestycje być może uda się zrealizować w formule partnerstwa publiczno – prywatnego. Będziemy się jeszcze nad tym wszystkim zastanawiać.

REKLAMA (3)

Uciekli inwestorzy
Gmina Radłów, kolejny uczestnik akcji „Pojezierze tarnowskie”, która ma zbiorniki po eksploatacji żwiru oraz udokumentowane wartościowe zasoby wody geotermalnej, ma również trochę pecha. W przeszłości pojawiali się tu różni inwestorzy zainteresowani wykorzystaniem wód oraz wyrobisk pogórniczych, ale potem znikali, jak np. pewien Chińczyk w 2015 roku. Samorząd jednak nie rezygnuje. – Niedawno przejęliśmy od przedsiębiorstwa Kruszgeo zbiornik w okolicy Radłowa, a złoża ciepłych wód ujęte będą w planie zagospodarowania przestrzennego – informuje Zbigniew Mączka, burmistrz miasteczka. – Coś staramy się robić, prowadzimy rozmowy z potencjalnymi inwestorami, lecz za wcześnie, aby rozmawiać o konkretach.
Kiedy rodził się wielki projekt, który miał przekształcić okolice Tarnowa w „drugie Mazury”, towarzyszył mu reklamowy slogan: „Nieskończenie beztroskie Pojezierze tarnowskie”. Na razie beztroskie okazało się planowanie, choć z pewnością i za nie przyszło zapłacić.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze