
Kto się boi szczepionki?
Według Państwowego Zakładu Higieny w pierwszej połowie tego roku rodzice aż 25,3 tys. razy odmówili szczepień swoich dzieci. To o 10 proc. więcej niż w całym 2016 roku. Lekarze ostrzegają, że jeśli tempo się utrzyma, w ciągu kilku lat polskie społeczeństwo przestanie być chronione przed niektórymi chorobami.
Najczęściej nie szczepią się mieszkańcy miast. Według badań przeprowadzonych przez Głównego Inspektora Sanitarnego zaledwie 2 proc. ankietowanych przyznało, że powodem, dla których nie chcą poddać się szczepieniom, są obawy związane z wystąpieniem w przeszłości u siebie lub u dziecka powikłań poszczepiennych. Natomiast aż 28 proc. badanych podało jako przyczynę nieszczepienia wpływ ruchów antyszczepionkowych, głoszących, że na popularności szczepień zyskują przede wszystkim firmy farmaceutyczne.
W Polsce szczepienia są realizowane zgodnie z obowiązującym Programem Szczepień Ochronnych. Szczepienia obowiązkowe są bezpłatne, natomiast za szczepienia zalecane musimy zapłacić. Specjaliści podkreślają, że zarówno jedne, jak i drugie są bezpieczne i skutecznie chronią przed zachorowaniem. Dlatego w miarę możliwości finansowych do obowiązującego programu wprowadzane są zmiany polegające na stopniowym przesuwaniu szczepień z grupy odpłatnych do nieodpłatnych. W tym roku do listy szczepień bezpłatnych dodano szczepionkę przeciwko pneumokokom dla dzieci urodzonych po 31 grudnia 2016 roku.
Niedocenione dobrodziejstwo
Wiemy, ilu mieszkańców Tarnowa szczepi się przeciwko groźnym chorobom, jednak dane, którymi dysponuje sanepid nie zawsze są optymistyczne. W minionym roku przeciwko błonicy zaszczepiło się 160 mieszkańców regionu, którzy ukończyli 20 lat, tyle samo osób zdecydowało się ochronić przed durem brzusznym. Szczepionkę zapobiegającą tężcowi przyjęło 1549 osób, przeciwko poliomyelitis, czyli chorobie Heinego‑Medina zaszczepiło się 86 mieszkańców, przeciw krztuścowi – sześć osób, wirusowemu zapaleniu wątroby typu A – 125, pneumokokom – 15, ospie wietrznej – czterech dorosłych, posocznicy – 10, rotawirusom – 615. Przeciwko odrze, śwince i różyczce oraz bakteriom wywołującym zapalenie opon mózgowo‑rdzeniowych zaszczepiło się po jednym mieszkańcu regionu. Ponadto tarnowianie przyjmowali szczepionki chroniące przed kleszczowym zapaleniem mózgu, żółtą gorączką i wścieklizną.
– Powinniśmy się szczepić, bo profilaktyka w postaci szczepionek jest dobrodziejstwem – uważa Elżbieta Poproch, kierowniczka Sekcji Nadzoru Epidemiologii w Powiatowej Stacji Sanitarno‑Epidemiologicznej w Tarnowie.
Dzieci są szczepione zgodnie z obowiązującym kalendarzem szczepień. W regionie tarnowskim odsetek zaszczepionych najmłodszych jest dość wysoki – przeciwko błonicy, tężcowi i krztuścowi szczepi się 99 proc. maluchów do dwóch lat, ale w przypadku odry, świnki i różyczki – 84 proc. Kilkanaście dzieci w roku nie zostaje zaszczepionych tylko z powodu decyzji rodziców. W najbardziej drastycznych przypadkach sanepid prowadzi postępowania, wysyłając upomnienia, a w ostateczności kieruje sprawy do Urzędu Wojewódzkiego w Krakowie, bo zgodnie z prawem rodzicom, którzy nie zaszczepią dziecka, grozi kara finansowa. W praktyce jednak metoda okazuje się mało skuteczna, dlatego przybywa osób odmawiających szczepień.
Nie chcą na grypę
Każdego roku coraz mniej tarnowian szczepi się przeciwko grypie. W 2016 zdecydowało się uodpornić na chorobę 6336 mieszkańców Tarnowa i regionu. Dla porównania w 2015 szczepionkę przyjęło 6440, a rok wcześniej – 7707 osób.
– Szczepionka to najskuteczniejsza i jednocześnie najtańsza metoda ochrony przeciwko grypie. Powinny z niej korzystać przede wszystkim małe dzieci i ludzie starsi. Jeśli nawet szczepionka nie uchroni przed samym zachorowaniem, grypa będzie miała łagodniejszy przebieg i nie będziemy narażeni na groźne powikłania – dodaje Elżbieta Poproch.
W tym roku w Centrum Medycznym Kol‑Med w Tarnowie przeciwko grypie zaszczepiło się 825 osób. Jednak w tarnowskiej Przychodni Lekarskiej nr 4 od września szczepionkę przyjęło tylko 190 dorosłych i 10 dzieci.
– To mało, w poprzednich latach mieliśmy więcej pacjentów – komentuje Roman Korczak, szef lecznicy. – Ludzie myślą, że jak nie ma epidemii, to nie muszą się szczepić. Zaczynają to robić dopiero wówczas, gdy niepokojąco przybywa zachorowań. Jest to bardzo złe podejście. Producenci leków widząc, że w Polsce szczepionki nie sprzedają się dobrze, przesuwają partie preparatów do krajów, gdzie więcej mieszkańców korzysta z możliwości zaszczepienia. Dlatego w przypadku wystąpienia epidemii grypy szczepionek może u nas zabraknąć. Z taką sytuacją mieliśmy do czynienia już kilka lat temu.
Przed podróżą
Tylko w jednej sytuacji nie zwlekamy z zalecanymi szczepieniami – przed wyprawą do egzotycznych krajów. Od kilku lat w tarnowskim Kol‑Med działa Certyfikowane Centrum Medycyny Podróży, gdzie program szczepień ochronnych jest indywidualnie dobierany do pacjenta i jego trasy wycieczki. Szczepionek zalecanych przy wyjazdach w dalekie kraje jest sporo, najbardziej popularne to m.in. preparaty przeciwko tężcowi, wirusowemu zapaleniu wątroby typu A, durowi brzusznemu, błonicy, polio, żółtej gorączce i cholerze. Pacjentów przybywa.
– Ludzie zdają sobie sprawę, że wyjeżdżając do egzotycznego kraju, trzeba się zaszczepić – przyznaje Marta Owczyńska, dyrektorka Centrum Medycznego Kol‑Med w Tarnowie. – O większym zainteresowaniu szczepionkami decyduje również fakt, że firmy dysponujące możliwościami finansowymi mogą fundować takie świadczenia swoim pracownikom. Dzieje się tak choćby w przypadku szczepień przeciwko kleszczowemu zapaleniu mózgu – do końca października tego roku taką szczepionkę podaliśmy 164 osobom pracującym w środowisku leśnym. Ponadto przeciwko żółtaczce typu B zaszczepiło się 134 pacjentów wybierających się do szpitali na planowane operacje.























