Urzędnik to ma klawe życie…

0
urzednicy
urzednicy2
REKLAMA

Co jest tak atrakcyjnego w pracy, która jeszcze do niedawna uważana była co najmniej za nudną, monotonną i przeznaczoną raczej dla konformistów bez inicjatywy? Czy ludzie, którzy obecnie pracują na atrakcyjnych stanowiskach w urzędach, planowali taką właśnie karierę?

Stabilnie i bez wrażeń
– Urzędnikiem nigdy być nie chciałem! – twierdzi stanowczo Mirosław Banach, wicestarosta tarnowski. – I zresztą nim nie jestem – jestem samorządowcem, a więc zarządzam urzędem, pracuję z ludźmi, nie z papierami. Wcześniej przez 12 lat prowadziłem własną firmę i ta praca dawała mi dużo satysfakcji, choć także zabierała sporo czasu. Co prawda, także i teraz rzadko miewam wolne weekendy, ale –fakt – urzędnicy w starostwie zwykle je mają.
W ocenie wicestarosty, zaletą pracy w urzędzie może być dla młodych ludzi jej stałość i wynikające stąd poczucie bezpieczeństwa.
– Płaca urzędnika, zwykłego pracownika urzędu, nie jest jakaś szczególnie wysoka – więcej zarabiają tylko dyrektorzy i osoby na wyższych stanowiskach, a to osiągają z reguły po wielu latach. Trudno uznać, że praca urzędnika jest emocjonująca i pełna wrażeń –w końcu to osiem godzin w jednym miejscu! Dlatego sądzę, że główną zaletą takiej pracy z punktu widzenia ludzi młodych jest jej stabilność – ryzyko utraty pracy jest niewielkie, pensja – pewna i nieuzależniona od zysków. Stała praca jest dziś na rynku rzeczą rzadką i wysoko cenioną. Stabilizacja, jaką daje praca w sferze budżetowej, jest dużo większa niż w dużych i silnych nawet prywatnych firmach, które – jak to było widać w ostatnich latach – w ciągu kilku miesięcy mogą przejść od prosperity nawet do upadłości.W urzędzie nie zostali
– W czasie mojej drugiej prezydentury paru lepszych studentów WSB poszło ze mną do urzędu – mówi Mieczysław Bień, dwukrotny prezydent Tarnowa, w przerwie – dyrektor tarnowskiej Wyższej Szkoły Biznesu, a także przedsiębiorca. – Dziś wszyscy pracują poza urzędem, choć zajmują różne dobre stanowiska. Obecnie uczący się ludzie może idą trochę na łatwiznę, bo widzą, że urzędnikom jest… dobrze. Mało słychać o zwolnieniach, mają stałą pensję, praktycznie nie ponoszą żadnej odpowiedzialności – poza tą przed zwierzchnikiem i kontrolerem z innego urzędu. Niektórzy młodzi ludzie chętnie pójdą w tym kierunku, ale myślę, że nie wszyscy. Dla młodych najistotniejszy powinien być jednak rozwój, nie stabilizacja. Urząd to środowisko raczej specyficzne niż rozwijające – obserwowałem kiedyś niektórych moich kolegów – urzędników. Dobrzy pracownicy, ale dało się dostrzec, jak łatwo zanika u nich inicjatywa. Jeśli młody człowiek ulega takim wpływom, szybko staje się tylko zachowawczym wykonawcą unikającym podejmowania decyzji, za to obudowującym się papierami. To zresztą częsta przypadłość urzędników – praca dla wykazania się przed kontrolerami, brak natomiast chęci załatwienia sprawy…


To tu się dzieje…
Inaczej pracę w urzędzie ocenia Jacek Adamczyk, plastyk miejski, który zresztą – jak bez oporu przyznaje – chciał zostać urzędnikiem.
– Chciałem pracować w urzędzie, bo urząd miasta to centrum tego, co się dzieje z miejską przestrzenią, ze strukturą miasta i jego estetyką. Studiowałem na kierunku projektowym ASP – chciałem mieć udział w tym, co i jak w przestrzeni miasta się zmienia. Oczywiście, jako student nie znałem żadnego urzędu „od środka”, natomiast uważałem, że pracując w instytucji zarządzającej miastem, bardziej ma się wpływ na jego strukturę przestrzenną, niż będąc tylko projektantem. Nie pomyliłem się. Nie jest to praca prosta, czasem trudno ogarnąć wszystko – od zmian prawa po współpracę ze zmieniającymi się radnymi i różnorodne potrzeby mieszkańców. Jeśli jednak ma się dobry zespół współpracujący, to można sporo dobrego zrobić. W Tarnowie w każdym razie udało nam się – jak sądzę‑ sporo zmienić na lepsze, choć sporo do zrobienia nadal zostało.
Jacek Adamczyk nie ocenia pracy – przynajmniej na swoim stanowisku – jako nudnej czy „papierowej”.
– Nie można powiedzieć, że „siedzimy w papierach” – wielka część naszej pracy to spotkania z ludźmi i słuchanie ludzi. Uważam, że bycie urzędnikiem to służba społeczna, a najważniejsze w mieście są potrzeby jego mieszkańców. Wolny projektant ma wizję, my musimy zaczynać wszystko od potrzeb tarnowian. To taka praca i taka nasza rola – wierzę, że pozytywna.
Zgadza się z opinią, że praca w urzędzie może dawać poczucie stabilizacji. Podkreśla, że może dawać też satysfakcję.
– Czy przedstawiciele innych specjalności i wydziałów mają podobną satysfakcję? Nie wiem…

REKLAMA (2)

Specyficzna materia
– Od zawsze chciałam pracować aktywnie. Marzyłam o pracy dziennikarza, policjanta, żołnierza lub prawnika – mówi Dorota Kunc, rzeczniczka prezydenta Tarnowa. – Na casting do radia w Krakowie trafiłam zaraz po maturze. Pracując w krakowskim radiu, potem na radiowym stażu w USA i w radiu w Tarnowie, w studiu lub na ulicy z mikrofonem spędzałam całe dnie. Propozycję pracy w Urzędzie Miasta Tarnowa złożono mi w takim momencie życia, kiedy trzeba było coś zmienić. Czy było warto? To wciąż materiał do przemyślenia. Ale od osiemnastu lat pracuję albo w mediach, albo z mediami. To bardzo specyficzna materia – dodaje z uśmiechem – i moja praca ma niewiele wspólnego z tradycyjnie pojmowanym, „urzędniczym” trybem życia.
Przyznaje, że pod względem bezpieczeństwa socjalnego praca w urzędzie daje, oczywiście, większą pewność i stabilizację. Ale – dodaje – nie mniej niż w firmie prywatnej trzeba się starać i wykazywać.
– Konkurencja jest spora, powiem bez ogródek – niemal każdego można przecież bez trudu zastąpić! Zwłaszcza dzisiaj. Jeżeli człowiek dobrze pracuje i widzą to przełożeni – urząd daje możliwość awansu. Praca w urzędzie jest też dużo bardziej przewidywalna czasowo.

REKLAMA (3)

Kariera bez ryzyka?
Według statystyk, przeciętna pensja polskiego urzędnika wyniosła w roku 2013 ponad 4,3 tys. zł brutto. Stosunkowo najmniej zarabiali urzędnicy powiatowi (średnio 3593 zł), w gminach i miastach na prawach powiatu średnia płaca urzędnika samorządowego to 4034 zł. Natomiast zatrudnieni w wojewódzkich jednostkach samorządu terytorialnego zarabiali ponad 4,5 tys. zł, w urzędach marszałkowskich – 4640 zł. Nieco ponad 4 tys. zł otrzymywali pracujący w urzędach wojewódzkich. Przeciętne wynagrodzenie brutto w gospodarce narodowej wyniosło w 2013 roku 3,65 tys. zł.
Trzeba dodać, że praca urzędnika nie jest nacechowana ryzykiem. Urzędnicy praktycznie nie odpowiadają finansowo za skutki swych decyzji (lub ich braku). Główna Komisja Orzekająca ‑ostatnia instancja odwoławcza w sprawach o naruszenie dyscypliny finansów publicznych – stwierdziła, że konsekwencje w takich przypadkach ograniczały się zwykle do upomnień służbowych lub nagan.
Według danych z 2013 roku, w Polsce pracuje blisko pół miliona urzędników.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze