Urząd Miasta Tarnowa w różny sposób informuje o tym, co dzieje się w tarnowskim samorządzie i w mieście. To chociażby miesięcznik samorządowy „Tarnów.pl”, przygotowywany od 2009 roku, rozprowadzany w mieście bezpłatnie. Magistracki miesięcznik przygotowywany jest do druku siłami własnymi UMT, ale jego formuła w tej kadencji zmieniła się – do współpracy zaproszono m.in. kluby sportowe, szkoły, organizacje pozarządowe. Każde wydanie liczy 28 stron, zawiera też kilkunastostronicową wkładkę z kalendarzem kulturalnym. „Tarnów.pl” drukowany jest w 8‑tysięcznym nakładzie (miesięcznik z wkładką), co kosztuje w tym roku 10 tys. 131 zł i 66 groszy. Jesienią ubiegłego roku miesięcznik „Tarnów.pl” został uznany za najlepsze czasopismo miejskie w konkursie Kryształy PR‑u, organizowanym w ramach XIII Ogólnopolskiej Konferencji PR w Samorządzie i Administracji Państwowej w Krakowie. Jury konkursowe poddało ocenie m.in. tematykę, skład, projekt i rozwiązania graficzne. Zwracano również uwagę, czy publikowane treści są użyteczne dla mieszkańców. Zdaniem jury tarnowski miesięcznik najlepiej spełnił wszystkie kryteria.
O ile tarnowski miesięcznik samorządowy doceniają inni, w Tarnowie pojawiają się głosy krytyczne. W większości słychać je z kręgu radnych z PiS‑u.
– Jeśli wczytamy się w opinie na temat gazet wydawanych przez samorządy w Polsce, można znaleźć i takie stwierdzenia, że te gazety nie służą rozwojowi samorządności, nie służą rzetelnej informacji o tym, co dzieje się w samorządzie. Służą bardziej, zdaniem wielu, partykularnym interesom głównie tych, którzy sprawują bezpośrednią pieczę nad takimi wydawnictwami, a są to wójtowie, burmistrzowie, prezydenci. W naszym tarnowskim przypadku dostrzegamy w miejskim miesięczniku i takie artykuły, które są wybitnie nastawione na atakowanie prawej strony lokalnej sceny politycznej. I nawet nie czyni tego sam prezydent, a inne osoby wypowiadające się na łamach miesięcznika. W mojej ocenie miesięcznik „Tarnów.pl” takim celom nie powinien służyć i nie powinniśmy wydawać na to ani jednej złotówki. Materiały w miejskim miesięczniku nie mają służyć PR‑owi prezydenta, ale PR‑owi samorządności w Tarnowie. Niektóre tematy przedstawiane są jednostronnie, nie ma głosów drugiej strony – mówi Kazimierz Koprowski, przewodniczący Rady Miejskiej w Tarnowie.
Radni mieli ostatnio sporo zastrzeżeń do wywiadu z Rafałem Sonikiem o zablokowanej rozbudowie galerii handlowej Gemini. Radnym z PiS‑u zabrakło przy tym materiale wypowiedzi przedsiębiorców, którzy protestowali przeciw planom rozbudowy galerii, czy też samych radnych, którzy zgodnie z zapisami ustawy o planowaniu przestrzennym taką decyzję mogli podjąć. Z kolei przy okazji ubiegłorocznej kontroli pracy prezydenckich pełnomocników (zajmowała się tym komisja rewizyjna) w miejskim miesięczniku pojawił się wywiad z prezydentem Romanem Ciepielą o wymownym tytule „Personalna nagonka”. Oburzyło to szczególnie radną Annę Krakowską, która uznała wtedy, że to wywieranie presji na radnych prowadzących kontrolę.
Radni z komisji rewizyjnej postanowili zająć się miesięcznikiem „Tarnów.pl”, jednak początkowo sformułowany temat kontroli – „Analiza treści i form przekazu służących kształtowaniu opinii publicznej przez miesięcznik <Tarnów.pl> za 2016 rok”, sugerował nie tyle kontrolowanie, co cenzurowanie miesięcznika. Przewodniczący komisji, radny Antoni Zięba (PiS) przyznał, że było to niefortunne sformułowanie i komisja zwróci przede wszystkim uwagę na zasadność wydatkowania miejskich pieniędzy na tego typu wydawnictwo. Jego zdaniem nie da się jednak określić celowości wydawania pieniędzy bez sięgnięcia po skontrolowanie również treści i formy miesięcznika.
– Nie chcemy niczego cenzurować, ale ten miesięcznik nie spada z nieba, jego wydawanie kosztuje. A skoro wydajemy na coś pieniądze, to sprawdzamy i pytamy, co otrzymujemy w zamian, jakiej jakości produkt, czemu mający służyć. A tu pojawia się sporo uwag. Chociażby i taka, że gazeta miejska, samorządowa, powinna przedstawiać sprawy całego samorządu. Tymczasem przedstawia stronę wykonawczą, czyli działania prezydenta i magistratu, a marginalizuje, by nie powiedzieć, że pomija, władzę uchwałodawczą i sprawy istotne, dziejące się w radzie miejskiej – mówi Antoni Zięba. Kontrolę zaplanowano na czerwiec, ale niewykluczone, że zostanie przeprowadzona znacznie wcześniej.
Jak się dowiedzieliśmy w magistracie, nie wszyscy radni proszeni o wypowiadanie się na łamach miesięcznika „Tarnów.pl” z tej szansy korzystają. Co ciekawe, początkiem 2015 roku, tuż po zmianie władz Tarnowa, zorganizowano dla radnych spotkanie poświęcone polityce informacyjnej magistratu i m.in. miejskiemu miesięcznikowi. W spotkaniu udział wzięło zaledwie kilkoro radnych.
Prezydent Tarnowa nie chciałby, by działania radnych zmierzały do wpływania na treść materiałów publikowanych w miejskim miesięczniku.
– Dobrze, że Urząd Miasta Tarnowa wydaje czasopismo informujące z miejskiej perspektywy m.in. o tym, czym zajmują się instytucje miejskie, w jaki sposób wydatkowane są pieniądze z budżetu miasta. Otrzymujemy bardzo dużo pozytywnych opinii. To, że są krytycy takiego wydawnictwa, to chyba nic nowego, każdy ma prawo wydać swój osąd. Przestrzegam jednak każdego, kto chciałby wprowadzać jakąś formę recenzowania czy wpływania na treści według jakiegoś indywidualnego pomysłu. Bylibyśmy bardzo blisko cenzury. Taka prewencyjna kontrola wydaje się być niedopuszczalna. Każdy artykuł w miesięczniku jest podpisany, ktoś bierze odpowiedzialność za treść – mówi Roman Ciepiela.
Rok temu Kazimierz Koprowski zasugerował powołanie rady programowej miesięcznika. Dziś mówi, że zadaniem rady byłoby opiniowanie materiałów, które mają trafiać do druku. Być może taka rada powstanie po zakończeniu kontroli przez komisję rewizyjną, być może wniosek pojawi się wcześniej. W radzie programowej mogliby znaleźć się m.in. radni i – jak dodaje Koprowski – np. także rzetelni dziennikarze…
Uzasadniona kontrola czy może już cenzura?
REKLAMA
REKLAMA
























