Życie na fali

0
krotkofalowcy
Tarnowscy krótkofalowcy narzekają, że obecnie, w dobie dominacji Internetu, trudno do tej pasji przekonać młodych
REKLAMA

Krótkofalarstwo to nawiązywanie łączności na pasmach radiowych, od fal długich, przez średnie, krótkie, ultrakrótkie, aż po mikrofale. Łączność z innymi krótkofalowcami na całym świecie nawiązuje się za pomocą radiostacji.
W Tarnowie jest sporo osób, których pasją jest krótkofalarstwo. – Oddział Polskiego Związku Krótkofalowców w Tarnowie rozpoczął swoją działalność wiosną 1957 roku. Po likwidacji województwa tarnowskiego i utworzeniu województwa małopolskiego tarnowski oddział przestał być oddziałem wojewódzkim i stał się terenowym – mówi Janusz Banaś, prezes zarządu. – Obecnie do naszego oddziału należy osiem klubów zrzeszających łącznie około 80 krótkofalowców. Co takiego fascynującego jest w tym hobby? Na pewno fakt, że możemy nawiązywać łączności międzykontynentalne na dystansach tysięcy kilometrów, dysponując jedynie prostymi urządzeniami o mocy od kilku watów i zwykłymi antenami drutowymi. Istotą krótkofalarstwa jest osiągnięcie jak największej liczby łączności z krótkofalowcami na całym świecie. Można w ten sposób nawiązać wiele nowych znajomości, a także… podszkolić język angielski, który jest najczęściej używanym podczas rozmów.Aby zacząć swoją przygodę z krótkofalarstwem, w pierwszej kolejności powinniśmy udać się do klubu lub oddziału PZK, by tam zapoznać się z pracą na stacji krótkofalarskiej. Uzyskana wiedza będzie niezbędna do zdania egzaminu i uzyskania licencji krótkofalowca. Na internetowym portalu PZK oraz stronach Urzędu Komunikacji Elektronicznej znajduje się harmonogram sesji egzaminacyjnych w radiowej służbie amatorskiej na dany rok. Należy wybrać miejsce i termin egzaminu i zgłosić się do organizatora. – Dopiero posiadając znak wywoławczy, możemy samodzielnie pracować w eterze – z klubu, z własnego urządzenia lub pożyczonego od kolegi krótkofalowca, pamiętając o zasadach podawania znaków. Egzamin składa się z kilku pytań, m.in. związanych z tematami, jakich nie powinniśmy poruszać podczas połączeń. Przyjęte są reguły, że krótkofalowcy nie przeklinają, nie rozmawiają na tematy religijne i polityczne. Najczęściej więc rozmawiamy na tematy dotyczące pogody, miejsca, z którego nawiązaliśmy połączenie, czy urządzenia, z którego akurat rozmawiamy. Dobrej jakości sprzęt możemy kupić już za około tysiąc złotych. Dodatkowo musimy liczyć się z zakupem anteny. Bez tego ani rusz – podkreśla Janusz Banaś.O tym, że krótkofalarstwo to fascynujące hobby, wie Zbigniew Wilczyński, członek Tarnowskiego Klubu Krótkofalowców i Modelarzy LOK. Przez wiele lat krótkofalarskiej pasji ma na swoim koncie liczbę ponad 115 tys. połączeń z mieszkańcami ponad 300 krajów na świecie!– Moim marzeniem jest to, aby uzyskać połączenie z każdym krajem świata. Do zrealizowania tego celu brakuje mi jeszcze 10 krajów. Ciekawostki? Niedawno swój sygnał nadawała radiostacja w… Korei Północnej. To rarytas dla krótkofalowców, ponieważ nawiązanie połączenia z tym krajem jest praktycznie niemożliwe. Niestety nie było mnie wówczas przy urządzeniu i tak wyjątkowa sytuacja przeszła mi koło nosa – żałuje pan Zbigniew. – Numer jeden na mojej liście zajmuje połączenie z królem Jordanii, Husseinem. Nie rozmawialiśmy zbyt długo, ponieważ kilku innych krótkofalowców czekało już na niego w kolejce, a nasz kodeks wymaga, żeby szybko dopuścić inne osoby do rozmów. Co ciekawe, król Jordanii obrażał się za używanie pod jego adresem słowa „ekscelencjo”. Twierdził, że jest takim samym maniakiem radia, jak wszyscy inni i chciał, aby traktować go jak kolegę. Mamy również mnóstwo połączeń z polskimi misjonarzami przebywającymi obecnie w Boliwii, Brazylii czy Afryce. Ale krótkofalarstwo to nie tylko zabawa. Pomoc krótkofalowców jest bardzo ceniona podczas różnych kataklizmów czy zagrożeń. Jesteśmy wtedy podstawową grupą, która zapewnia łączność. Taka sytuacja miała miejsce w przypadku powodzi w Tarnowie, która dotknęła nasze miasto wiele lat temu. Nie było wówczas telefonów komórkowych, więc jedyną opcją, aby poprosić o pomoc, były nasze radiostacje.Tarnowscy krótkofalowcy narzekają, że obecnie, w dobie dominacji Internetu, trudno do tej pasji przekonać młodych. Krótkofalowcy to z reguły starsze osoby. Duża w tym wina m.in. nieżyciowych
przepisów.– Jeżeli ktoś mieszka w bloku, miesiącami musi walczyć, aby móc zamontować antenę za oknem, więc ludzie szybko się zniechęcają. Telefonia komórkowa i powszechny dostęp do Internetu też zrobiły swoje. Dzisiaj wszyscy komunikują się ze sobą za pomocą Facebooka, Skype czy sms-ów, nie widząc w krótkofalarstwie atrakcyjnej alternatywy. To błąd, ponieważ krótkofalarstwo dostarcza nam dreszczyku emocji i wielu niespodzianek – nigdy nie wiemy, kogo usłyszymy po drugiej stronie – mówi Janusz Banaś, dodając, że krótkofalarstwo to również… sport. – Co jakiś czas organizowane są zawody dla radiomaniaków. Polegają one na nawiązywaniu łączności radiowych z innymi uczestnikami i zgromadzeniu jak największej liczby punktów. Jako oddział tarnowski każdego roku w trzeci weekend czerwca organizujemy takie zawody, w których rokrocznie bierze udział blisko setka krótkofalowców. Najlepsi potrafią w ciągu godziny wykonać 100 połączeń!

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze