Od grudnia 2014 roku szpital jest w stanie upadłości likwidacyjnej. Okazało się, że placówka ma milionowe długi, o które upomnieli się wierzyciele. Sprawa trafiła do sądu, który ogłosił upadłość. Początkowo zarząd placówki wnioskował o ogłoszenie upadłości z możliwością zawarcia układu, dzięki któremu po spłacie długu szpital mógłby normalnie działać, jednak sąd na to nie przystał. Od tamtej pory szpitalem zarządza syndyk Andrzej Mitręga, który podkreśla, że robi wszystko , aby placówka wyszła na prostą.
Z informacji przekazanych przez syndyka wynika, iż na liście wierzycieli znajduje się 113 firm – Może się okazać, że i tak nie jest to ostateczna liczba, bo kolejne trzy zgłoszenia otrzymam już w sądzie. Dług przedsiębiorstwa wynosi blisko 13 milionów złotych, z czego 11,5 miliona to kwota długu wobec banku PKO BP – mówi Mitręga, dodając, że spłata wszystkich wierzycieli jest praktycznie niemożliwa. – Zazwyczaj zaspokaja się tylko część wierzycieli i to w jakimś procencie. W tej chwili za wcześnie mówić o tym, jakie to mogą być kwoty. Taką symulację możemy zrobić dopiero po sprzedaży, kiedy pieniądze pojawią się na koncie.
Pomimo niezbyt kolorowej sytuacji dyrektorka placówki, Renata Gębarowska, twierdzi, że opieka szpitalna prowadzona jest według najwyższych standardów, a liczba pacjentów nie zmalała. – Cały czas działamy na pełnych obrotach, jest pełna obsługa medyczna, w szpitalu pracuje 90 osób. Nadal kontynuujemy świadczenia w zakresie położnictwa i ginekologii oraz neonatologii. Uważam, że po wrześniowej sprzedaży ta działalność będzie nadal prowadzona. Procedura upadłościowa rozgrywa się obok nas. My skupiamy się na własnej pracy i obowiązkach. Wiele osób, słysząc słowo „likwidacja”, myśli, że jesteśmy na krawędzi, a to nieprawda.
Szpital Położniczo-Operacyjny im. św. Elżbiety w Roztoce ma podpisaną umowę z NFZ na oddziały neonatologiczny i położniczy oraz na poradnię ginekologiczną na ponad 6,5 mln złotych. Dodatkowo placówka udostępnia też swoją bazę na prywatne usługi stomatologiczne i okulistyczne, a także przeprowadza odpłatne badania analityczne.
– Naszym celem jest, aby placówka w dalszym ciągu funkcjonowała. Już po ogłoszeniu upadłości postawiono na niej przysłowiowy „krzyżyk”. Od tamtego czasu minęło półtora roku i cały czas szpital działa. Jak zapewniają właściciele placówki, proces upadłościowy ma być jedynie sposobem na naprawę przedsiębiorstwa. Wierzę, że tak właśnie będzie – podsumowuje Mitręga.
Co dalej ze szpitalem w Roztoce?
REKLAMA
REKLAMA
























