Na nagraniu pochodzącym z monitoringu została utrwalona dramatyczna scena. Widać, jak kot spada z wysokości – być może z któregoś z mieszkań w bloku – prosto na ulicę. Spada w nienaturalny dla tych zwierząt sposób. To Lala, kotka pani Ilony, mieszkanki Dębicy. – Nie wierzę, że ona wypadła przez przypadek. Moim zdaniem, to niemożliwe. Zrobię wszystko, żeby ta sprawa nie została zamieciona pod dywan – mówi właścicielka.
Lala po mocnym upadku przez pewien czas czołgała się, próbowała bezskutecznie stanąć na łapy i wrócić do domu. Miała to widzieć kobieta, która potem zatelefonowała w tej sprawie do właścicielki zwierzęcia. W tym czasie pani Ilona już poszukiwała kotki, która nie wróciła z codziennego spaceru.
Dziś już wiadomo, że ciężko ranna kotka całą noc nie otrzymała właściwej opieki, dopiero na drugi dzień – ledwie żywa – została zabrana z jednej z ulic i trafiła do lecznicy weterynaryjnej. Tam stwierdzono, że ma przetrącony kręgosłup i niedowład kończyn. Nie było już dla niej ratunku. Została uśpiona. Jej właścicielka dowiedziała się o tym dopiero po sześciu dniach poszukiwań, po sprzecznych – według niej – informacjach udzielanych przez Straż Miejską i Zakład Usług Miejskich.
Buro-rudo-biała Lala była, jak się to popularnie określa, kotem wychodzącym, czyli od czasu do czasu opuszczała mieszkanie, żeby sobie pospacerować. Miała taką potrzebę, gdyż wcześniej żyła co prawda marnie, ale na wolności. Była do niej przyzwyczajona.
To tylko fragment tekstu… |
![]() REKLAMA (3)
Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów. Wykup nielimitowany dostęp BEZ REKLAM do wszystkich treści i wydań elektronicznych tygodnika TEMI. Jesteś już subskrybentem? Zaloguj się |























