– W przypadku tej linii, jak i każdej innej, która podlega modernizacji, dokonujemy swoistej inwentaryzacji przyrodniczej, której wyniki określają, jakie inwestycje należy przeprowadzić, żeby zapewnić środowisku naturalnemu odpowiednie warunki – wyjaśnia Mirosław Siemieniec, rzecznik prasowy PKP PLK SA.
Na trasie z Rzeszowa do Krakowa, w okolicach Czarnej, Tarnowa, Brzeska i Bochni, linia kolejowa przecina lub zahacza o znaczne obszary leśne (m. in. Lasy Radłowskie, Puszcza Niepołomicka). To tam przede wszystkim przebiegają szlaki migracyjne dzikich zwierząt. Na wspomnianym obszarze występują zagrożone obecnością pociągów łosie, sarny, daniele, jelenie, dziki, zające.
– Aby zapewnić im swobodne i bezpieczne przekraczanie torów, zaplanowane zostały tzw. ekodukty, czyli bezkolizyjne przejścia pod torami – informuje Mirosław Siemieniec. – Chodzi też o bezpieczeństwo ruchu pociągów.
Podobne korytarze funkcjonują już wzdłuż autostrady A4 między Rzeszowem, Tarnowem i Krakowem.
Ciekawostką są tzw. uoz-y, czyli urządzenia ochrony zwierząt. W okolicy Dębicy, Tarnowa, Brzeska i Bochni kolej ustawi ich kilkanaście.
– Przed przejazdem pociągu będą one emitować naturalne, nagrane wcześniej odpowiednie dźwięki, które spłoszą dziką zwierzynę i nie dopuszczą do tego, aby weszła na tory – zaznacza rzecznik PKP PLK SA.
Uoz-y nazywane są popularnie odstraszaczami. Montuje się je w miejscach, gdzie następuje przecięcie szlaku kolejowego ze szlakiem migracyjnym dużych zwierząt, np. łosi, jeleni czy saren. Na niedługo przed przejazdem pociągu odezwą się dźwięki, które powinny pobudzić w zwierzętach instynkt i naturalny odruch ucieczki.
Repertuar odstraszaczy jest dosyć bogaty. Może to być ostrzegawczy krzyk sójki, rżenie konia albo ujadanie psów biorących udział w myśliwskim polowaniu. Aby wzmocnić efekt, dźwięki mogą być wzbogacone o tzw. bodźce śmierci – głos zarzynanej świni czy zranionego zająca. Z dotychczasowych doświadczeń kolejarzy wynika, iż uoz-y dobrze sprawdzają się w praktyce; tam, gdzie już są, nie dochodzi do kolizji między pociągami i zwierzętami. Dzięki temu populacja leśnych zwierząt nie jest narażona na straty, nie ma też ryzyka, że duży łoś czy jeleń w zetknięciu z rozpędzoną lokomotywą poważnie ją uszkodzi.
– Sprawdzamy również jakość wód. W latach 2013-14 na nasze zlecenie wykonano kompleksową ekspertyzę obejmującą obszar całej Polski, której celem było określenie jakości gruntów oraz wód opadowych odprowadzanych z terenu linii kolejowych. Uzyskane wyniki potwierdziły, że zarówno wody, jak i gleba wolne są od zanieczyszczeń – podkreśla Mirosław Siemieniec.
Aby uchronić środowisko przed nadmiernym hałasem, wzdłuż torów montuje się ekrany akustyczne, które jednak nie zawsze są akceptowane przez mieszkańców. W Woli Rzędzińskiej niektórzy narzekają, że ekranów jest nadmiar, zmniejszają dostęp do światła, a nawet – co najważniejsze – ograniczają widoczność na jednym z przejazdów. Tylko na odcinku Tarnów – Dębica ekrany są na łącznej długości 7,7 km.
Fałszywy pies ostrzeże prawdziwą sarnę
REKLAMA
REKLAMA























