Gmina Ryglice jako jedna z nielicznych w regionie skorzystała z pieniędzy unijnych w ramach programu zakładającego urządzenie miejsc, gdzie mieszkańcy w komfortowych warunkach mogliby zakupić np. świeże warzywa i owoce, mleko, sery czy jajka. Handel z rynku miał się przenieść w okolice budynku OSP, gdzie miało być dużo wygodniej, a co najważniejsze – bardziej higienicznie.
Na powierzchni prawie 1200 m. kw. za przeszło 1,2 mln zł wyznaczono miejsca postojowe, powstały zadaszone wiaty i sanitariaty. Nowy plac targowy uroczyście otwarto w czerwcu ubiegłego roku, jednak nie do końca spełniał planowaną funkcję. Tętnił życiem tylko w piątki, handlowano głównie produktami chińskimi, a przed 1 listopada także zniczami i chryzantemami.
W tym miesiącu na targowisku pusto jest także w piątki. Plac zamknięto, a handel znów przeniósł się na płytę rynku. Dlaczego?
– Targowisko znajduje się na terenie zalewowym. Jest tam dość mokro, po opadach szybko robi się błoto, czego pierwotnie nie uwzględniono w projekcie. Później wykonano dodatkowe odprowadzenie wód z tego placu, co potraktowano jako nieistotne odstępstwo od projektu. Zwrócił na to jednak uwagę Urząd Marszałkowski, grożąc cofnięciem dotacji. Musimy więc wszystko przeprojektować i ponownie starać się o pozwolenie na użytkowanie – wyjaśnia burmistrz Ryglic, Bernard Karasiewicz.
– Przyznaliśmy dofinansowanie na konkretny projekt techniczny, a przecież każda w nim zmiana wymaga pozwolenia budowlanego – tłumaczy zakwestionowanie dokumentów planistycznych wicemarszałek Małopolski, Stanisław Sorys. Za nową dokumentację, która uwzględniać będzie odpływy wód, gmina Ryglice zapłaci 30 tys. zł.
Burmistrz mówi, że przestój w funkcjonowaniu targowiska zostanie wykorzystany na wykonanie napraw gwarancyjnych. Znaleziono bowiem trochę usterek, m.in. ruszają się niektóre kostki. Kupcy powrócić mają na swoje stragany najpóźniej na początku kwietnia, bo do tego czasu gminni urzędnicy powinni uporać się z robotami papierkowymi i uratować unijną dotację.
Sytuacja ta spowodowała jednak, że powróciła dyskusja na temat sensowności tej inwestycji.
– Przychodzą do mnie ludzie i postulują, aby handel w piątki pozostał już na rynku. Tutaj było więcej kupujących, łatwiej było podjechać samochodem, było go też gdzie zostawić – mówi B. Karasiewicz. – Ja nie chcę oceniać decyzji poprzednich władz samorządowych, ale wielka szkoda, że unijnych pieniędzy przeznaczonych na nowe place targowe nie zainwestowano w Lubczy. Tam handel w czwartki odbywa się w naprawdę prowizorycznych warunkach. Gdyby była możliwość przeniesienia targowiska z Ryglic, to przeniósłbym je właśnie do Lubczy. Ale to niestety niemożliwe.
Gdy handel odbywał się na rynku, to zyskiwały również okoliczne sklepiki. Teraz klienci z targowiska bliżej mają do dwóch marketów, które funkcjonują w Ryglicach. Samorządowcy muszą jednak myśleć, co zrobić, aby – po przeprojektowaniu – na nowo ożywić miejsce koło remizy i aby działo się tam coś nie tylko w piątki.
– Pewne pomysły się wykluwają, można byłoby robić na przykład okazjonalne targi drzewne – stwierdza burmistrz. – Trzeba jednak patrzeć na obecne realia, a nie myśleć kategoriami sprzed dwudziestu czy trzydziestu lat. Dziś już nie można liczyć, że będą przyjeżdżać rolnicy i sprzedawać swoje produkty, bo rolników już prawie nie ma, a ci co mają jeszcze swoje gospodarstwa, to produkują głównie na własne potrzeby.
Handel znów na rynku
REKLAMA
REKLAMA



















![Dąbrowski rynek prawie gotowy [ZDJĘCIA] Rynek Dąbrowa Tarnowska](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2025/10/IMG_20251018_092750-218x150.jpg)
![Wielkoformatowy wydruk zasłonił spaloną kamienicę [ZDJĘCIA] Krogulski grafika](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2025/09/Krogulski-grafika-2-218x150.jpg)



