Z ich obecnej kondycji i wielkości zadowolony jest Damian Kosierb, kierownik Gospodarstwa Rybackiego Lasów Państwowych w Wierzchosławicach.
– Tym razem nie przetrzebiły ich kormorany, bo do stawów wpuściliśmy przede wszystkim kroczki, czyli starsze ryby, między pierwszym a drugim rokiem życia. Żarłoczne ptaki wolą młodszy narybek i to on jest najbardziej narażony na zdziesiątkowanie – tłumaczy. W tym roku milczały więc armatki hukowe, które mają za zadanie płoszyć skrzydlatych intruzów. Gospodarstwo rybackie posiada dwa działka z zegarami sterującymi, które w razie potrzeby instalowane są na wysepkach pośrodku stawów hodowlanych. Armatki strzelają tam o określonych porach, płosząc kormorany siedzące na gałęziach drzew. Niestety, część sprytnych ptaków już przestała reagować ucieczką na huk wystrzałów.
Znacznie więcej ryzykują kłusownicy, którzy próbują (zwykle pod osłoną nocy) wyławiać „państwowe karpie”, za co grozi im sądowy wyrok. Od kilku lat jednak ten nielegalny proceder słabnie.
-Zmalało zagrożenie ze strony kłusowników, w tym roku złapaliśmy paru na gorącym uczynku i mają sprawy karną. W poprzednich latach na ślady złodziejskich wizyt trafialiśmy znacznie częściej, a strażnicy zatrzymywali w sezonie niekiedy nawet kilkudziesięciu złodziei – potwierdzają w rybackim gospodarstwie. – Dziś rzadziej ryzykują nielegalny połów, za który grożą wysokie kary. W sukurs przychodzą nam też techniczne wynalazki. W wybranych miejscach umieściliśmy kamery fotopułapki, które wysyłają na telefon komórkowy sygnał alarmowy i obraz, dzięki czemu możemy podjąć skuteczną interwencję. Ten system już się parokrotnie sprawdził i w przyszłym roku chcemy objąć monitoringiem wszystkie stawy hodowlane.
Hodowla karpia w lasach wierzchosławickich ma ponad pięćsetletnią tradycję. Sięga XV wieku, kiedy to biskupi krakowscy, ówcześni właściciele dóbr radłowskich, zezwolili na założenie pierwszych stawów karpiowych na terenie Puszczy Radłowskiej. Hodowlę ryb kontynuowano przez stulecia, zmieniali się tylko właściciele wierzchosławickich stawów, wśród których była m.in. książęca rodzina Sanguszków. Obecnie trzynaście stawów (w tym dziewięć produkcyjnych) usytuowanych jest wewnątrz lasu, a zarządza nimi Nadleśnictwo Dąbrowa Tarnowska. Gospodarstwo rybackie obejmuje ponad 100 hektarów gruntów, z czego lustra wody zajmują 70 ha. Dobre warunki naturalne pozwalają na wyhodowanie cenionego przez smakoszów królewskiego karpia.
– W naszym gospodarstwie karp hodowany jest w naturalnych warunkach w czystej wodzie, nie stosujemy żadnych polepszaczy, stymulatorów wzrostu itp. – zapewnia D. Kosierb.
Karpie, karmione ziarnami jęczmienia, pszenicy i łubinu, osiągnęły w tym roku spore rozmiary i ciężar. Hodowcy spodziewają się odłowić nawet ok. 80 ton tych ryb, czyli dwukrotnie więcej niż w poprzednich sezonach. Odłowy planowane są w listopadzie, ale już dziś gospodarstwo rybackie kieruje oferty do potencjalnych odbiorców, także spoza regionu. Królewskie karpie z Wierzchosławic mają od lat dobrą opinię wśród konsumentów. Niestety, rynek zbytu psują ryby pochodzące z nieznanych hodowli, wątpliwej jakości i tanie, na które decyduje się wciąż wielu klientów.
– My trzymamy poziom produkcji i poziom cenowy. Nie dokonywaliśmy jeszcze tegorocznej kalkulacji, ale wierzchosławicki karp nie powinien być wiele droższy od ubiegłorocznego. W głównej mierze zależy to od cen zbóż, którymi karmimy ryby, a te były latem bardzo wysokie – podkreślają w Gospodarstwie Rybackim Lasów Państwowych w Wierzchosławicach.
Karpie pod ochroną monitoringu
REKLAMA
REKLAMA























