
Klubowi działacze odbijają piłeczkę i utrzymują, iż to gmina – właściciel boiska – powinna o nie zadbać. Wojna trwa nie tylko na słowa i argumenty, także na banery, które wiszą na ogrodzeniu okalającym teren klubu.
– Sprawa jest prosta; trzy lata temu podpisaliśmy z klubem umowę, na mocy której nieodpłatnie może on korzystać z boiska. Klubowi działacze zgodzili się, że po zakończeniu okresu użyczenia zobowiązani są zwrócić gminie obiekt w stanie niepogorszonym – wyjaśnia Michał Kostecki z gminnego wydziału edukacji i sportu.
– Dwa lata temu i rok temu na teren boiska wchodziły dziki i zrobiły pobojowisko. Nie stać nas na to, aby naprawiać zniszczenia za własne pieniądze, bo gmina nie wyłożyła na ten cel ani złotówki – mówi prezes szczepanowskiej „Iskry, Grzegorz Kopacz.
Teren klubu jest ogrodzony, ale dziki znalazły wejścia i w ten sposób dziury w siatce były coraz większe. – Wystarczyło naprawić dziurę w ogrodzeniu i zapobiec dalszym zniszczeniom – twierdzi Kostecki. – Klubowi jednak na tym nie zależało, dwa lata temu w Szczepanowie oddane zostało nowe boisko koło szkoły i piłkarze z niego korzystają.
Zdenerwowani działacze z Iskry powiesili na ogrodzeniu baner z napisem „Jaki gospodarz, takie boisko”, przedstawiciele samorządu twierdzą, że napis na banerze jest kłamliwy, bo gospodarzem obiektu jest teraz klub, nie gmina. Kilka dni temu na ogrodzeniu pojawił się kolejny baner, który głosi, że za stan boiska odpowiada prezes Kopacz, a podpisani pod nim są mieszkańcy Szczepanowa. Do powieszenia baneru nikt się nie przyznaje.
Michał Kostecki twierdzi, że zamieszanie z banerami wynika z tego, że władze szczepanowskiego klubu niezadowolone są z wysokości dotacji, jaką dostali na ten rok.
Umowa pomiędzy gminą i klubem wygasa w połowie czerwca. Prezes Grzegorz Kopacz mówi, że jeśli urząd nie naprawi boiska, to on będzie zmuszony zawiesić działalność klubu.























