System, oznaczony jako ERMTS/ETCS, obejmie kilka ważnych, tranzytowych linii kolejowych w kraju, w tym także fragment szlaku E30, na którym położone są Tarnów, Bochnia, Brzesko i Dębica.
– Jest to system, który we współpracy z przystosowaną infrastrukturą – odpowiednim torowiskiem, bezkolizyjnymi przejazdami i właściwie zaprojektowanymi obiektami inżynieryjnymi – ułatwi maszyniście prowadzenie pociągu z prędkością nawet powyżej 160 km na godzinę – informuje Mirosław Siemieniec, rzecznik prasowy PKP Polskie Linie Kolejowe SA. – Mówiąc w dużym skrócie, załoga lokomotywy będzie otrzymywać na swoim monitorze informacje o wszelkich pojawiających się wzdłuż szlaków znakach, do których trzeba się dostosować. Przy dużej prędkości i ograniczeniu widoczności, które narzucają pora podróży albo warunki atmosferyczne, będzie to sporym ułatwieniem. W dodatku, gdy maszynista z jakichś powodów niewłaściwie zareaguje na wyświetlane informacje, system spowoduje automatyczne spowolnienie lub całkowite wyhamowanie składu. Na pulpicie maszynisty pojawiać się też będzie informacja o lokalizacji innych pociągów i nieprzewidzianych przeszkodach na trasie.
Cyfrowy system zarządzania ruchem kolejowym, który znacząco podniesie bezpieczeństwo podróżnych, zostanie wprowadzony na odcinku Kraków Podłęże – Tarnów – Dębica – Rzeszów w ciągu najbliższych 2-3 lat. Na trasie tej zbudowane zostaną dwa centra sterowania radiowego (RBC). Kolej już ogłosiła dwa przetargi na kwotę ponad 1 mld zł. Kwota ta dotyczy wszystkich przewidzianych do modernizacji szlaków w Polsce.
– Dzięki planowanej technologii stanie się dopuszczalne, by skład, który będzie jeździł z prędkością 160 km na godz. i wyższą, był prowadzony przez jednego maszynistę – podkreśla Mirosław Siemieniec.
W obecnych warunkach pociąg z jednym maszynistą nie może przekroczyć 130 km na godz.
Kiedy kilka lat temu informowano opinię publiczną o wielkiej modernizacji magistrali kolejowej E30 Kraków – Tarnów – Dębica – Rzeszów, inwestor – spółka PKP Polskie Linie Kolejowe – najczęściej zwracał uwagę na fakt, że w przyszłości po torach pociągi pomkną z prędkością 160 km na godz., a czasy podróży znacznie się skrócą. Obecnie z taką prędkością jeździ tędy należący do Intercity pendolino relacji Rzeszów – Warszawa – Gdynia. Koleje Małopolskie i Przewozy Regionalne, mimo że dysponują odpowiednim taborem, zatrzymały się na 130 km/h. Powstało pytanie, czy warto było wykładać miliardy złotych na remont i modernizację szlaku, jeśli w porównaniu z czasem poprzednim różnica szybkości wynosi na korzyść tylko 10 km na godzinę? Pytanie jest tym bardziej zasadne, że w wielu krajach Unii Europejskiej szybkość 160 km na godz. na kolei od dawna jest standardem.
– Na razie jeździmy z prędkością 130 km na godz., a w przyszłości będziemy rozważać, na ile ekonomicznie będzie uzasadnione podwyższenie tej prędkości. Wydaje się, że pasażer na tym niewiele by zyskał. Na odcinku Tarnów – Kraków tylko kilka minut – powiedział nam Ryszard Rębilas, prezes zarządu Kolei Małopolskich.
Nowy system rozwiąże ten dylemat. Przewoźnicy, aby podwyższyć szybkość swoich pociągów i uatrakcyjnić ofertę, nie będą musieli zatrudniać dodatkowych maszynistów. Oczywiście dotyczy to tylko tych przewoźników, którzy dysponują nowoczesnym, przystosowanym do systemu ERMTS/ETCS taborem.
Maszynista z „cyfrowym wzrokiem”
REKLAMA
REKLAMA























