Miliony zakopane w ziemi

0
wodociag
REKLAMA

Jeszcze do początku lat 90. wieś w okolicach Tarnowa była bardzo uboga w sieć wodociągową lub kanalizacyjną. Królowały przydomowe studnie, szamba i… na dziko układane rury odprowadzające ścieki do rowów i strumyków. Inwestycje ruszyły później, na dużą skalę rozwinęły się wtedy, gdy można było liczyć na znaczne dofinansowanie ze strony Unii Europejskiej. Tak samo było na Pogórzu.
Dziś kanalizacja czy wodociąg przestają być niedostępnym luksusem, ale część mieszkańców nie chce zmienić poprzedniego stanu rzeczy. – Gmina pobudowała wodociągi, ale nie wszyscy zamierzają z nich korzystać. Grube miliony zostały zakopane w ziemi, a nie ma z tego takiego pożytku, jaki powinien być – mówi jeden z mieszkańców gminy Ciężkowice.
Sławomir Jędrusiak, prezes spółki komunalnej „Dorzecze Białej”, zarządzającej siecią wodociągową i kanalizacyjną w gminach Ciężkowice, Ryglice, Rzepiennik Strzyżewski i Tuchów, przyznaje, że jest kłopot. Spółka powołana przez cztery wymienione samorządy wydała znaczne fundusze na budowę sieci, a do podpięcia do niej jest jeszcze ok. 700-800 prywatnych posesji. Mieszkańcy ociągają się.

Przywiązani do studni
– Myślę, że to jest sprawa przyzwyczajenia. Ludzie są przekonani, że skoro ze studni korzystali jeszcze ich dziadkowie i było dobrze, to po co teraz to zmieniać? Zwłaszcza że własna woda to woda za darmo – mówi prezes. – O ile do wykonania przyłącza i korzystania z sieci kanalizacyjnej można mieszkańca urzędowo skłonić, gdyż są w tej sprawie stosowne przepisy, to w kwestii wodociągów pozostaje tylko perswazja.  
Ponieważ Sławomir Jędrusiak miał swoje argumenty, zrobił objazd po czterech gminach, by przekonać ludzi do takiego wynalazku jak wodociąg. W dość krótkim czasie odbył prawie pół setki spotkań z mieszkańcami. Aż mu w gardle zasychało od powtarzania tych samych racji. Tłumaczył, że woda z sieci jest sprawdzona, dobrej jakości, regularnie badana, co nie zawsze można powiedzieć o studniach domowych. Zdarza się, że ludzie nie wiedzą, co piją. Poza tym w razie suszy „sieciówka” nie zawodzi i jest mało podatna na awarie; tu hydrofor się nie zepsuje i nie trzeba będzie go naprawiać, bo go nie ma. No i lepiej nie zapominać, że hydrofor działa na prąd, za prąd też się płaci, więc bilans strat i zysków warto policzyć rzetelnie.


Droga woda
Niewiele to dało. Część mieszkańców odpowiadała, że nie stać ich na zrobienie przyłącza i na wodę z sieci też. Za dostarczenie do gospodarstwa domowego 1 metra sześciennego wody „Dorzecze Białej” żąda od 5,70 do 6,48 zł brutto w zależności od gminy. Przykładowo w Tarnowie cena ta wynosi 3,19, ale proste porównania mogą być zwodnicze.        
 – To prawda, za instalację, która ma pobiec od ujęcia przez prywatne posesje, płacą ich właściciele. Ale staraliśmy się pójść im na rękę. Wybraliśmy firmę, która może wykonać prace niedrogo. Zapowiedzieliśmy, że spłaty należnej kwoty możemy rozłożyć na dwa lata i nie doliczymy do tego choćby jednego procentu. Sama woda nie jest tania, bo teren trudny – górki, osuwiska, skały. Zabudowa mocno rozproszona, koszty dostarczenia wody spore. Ale odbiorcy mogą liczyć na wsparcie finansowe swoich gmin.  
Spółka chciałaby mieć jak najwięcej odbiorców, by mieć dochody, które spowodują, że wydanie dużych pieniędzy okaże się racjonalne. W oficjalnych dokumentach podaje się kwotę ponad 160 mln zł, które ma pochłonąć projekt „Uporządkowanie gospodarki wodno-ściekowej zlewni rzeki Biała w ramach programu Czysty Dunajec”. Dofinansowanie unijne wynosi prawie 95 mln. Spółka na ten cel zaciągnęła kredyt inwestycyjny.

REKLAMA (2)

Sezonowi płacą
– Z sezonowymi mieszkańcami nie ma problemu – mówi prezes, mając na myśli właścicieli domków letniskowych. – Nie zastanawiają się nawet, czy jest sens robienia przyłączy do sieci. Dobrze wiedzą, jak jest najlepiej. Chcą mieć i wodę, i kanalizację. Miałem u siebie mieszkańca Śląska, który na ten cel wyłożył od razu 15 tysięcy zł.
Mimo oporu miejscowych spółka „Dorzecze Białej” nie daje za wygraną. Powstał pomysł, aby zorganizować konkurs. Do wylosowania jest kilka nagród, w tym 40-calowy telewizor kolorowy. Jeżeli ktoś będzie miał szczęście, otrzyma też nieprzemakalną kurtkę z kapturem i pasem odblaskowym, plecak turystyczny albo piłkę nożną. Podstawowy warunek wygranej jest następujący: swoją nieruchomość trzeba mieć podłączoną do sieci wodociągowej.
– Trochę to dziwne – zastanawia się mieszkaniec Tuchowa. – Po co zachęcać tych, którzy już zostali zachęceni? Nagrody powinny być dla tych, którzy dopiero teraz zechcieliby zrobić przyłącze.
Spokojnie, jest atrakcja także dla jeszcze niezdecydowanych. Jeśli do października tego roku podpiszą umowę ze spółką „Dorzecze Białej”, pierwsze 10 metrów sześciennych wody sprzeda im się za symboliczną złotówkę.  

REKLAMA (3)

Wystraszyła ich susza
Spośród niezdecydowanych na Pogórzu najprędzej wybrali sieć ci, którzy w ostatnim czasie doświadczyli suszy, gdy hydrofory w ich domach zaczęły zasysać powietrze. Brak wody odczuli boleśnie. Reszta ciągle czeka.
Teofil Bąk, sołtys Olszyn w gminie Rzepiennik Strzyżewski, mówi, że ludziom brakuje pieniędzy i póki mają swoje czynne studnie, to korzystają z nich i będą korzystać. Bo to jest darmocha.
– Z niektórych ujęć wydostaje się za dużo magnezu i kamienia, może nie zawsze jest to dobra woda. Ale na wsi nikt nie biegnie do laboratorium, żeby zbadać, czy nadaje się do spożycia. Nie ma takiego zwyczaju. Każdy pije taką, jaką ma – oznajmia sołtys.  On też ma swoją wodę, ale informuje, że zdecydował się na wodociąg. Wkrótce ma powstać, lecz najpierw trzeba było złożyć w tej sprawie deklarację.
– Często łatwiej zbudować sieć niż zmienić ludzką mentalność – twierdzi Bernard Karasiewicz, burmistrz Ryglic. W jego gminie także są oporni, którzy nie zamierzają podłączyć się do magistrali.
Prezes Jędrusiak wyjaśnia, że teraz, gdy spółka ma robić projekt rozbudowy sieci, najpierw bada zapotrzebowanie na wodę z magistrali. Próbuje oszacować liczbę potencjalnych klientów. Zbiera od mieszkańców zobowiązania, w których deklarują, że po zbudowaniu nitki najpóźniej do dwóch miesięcy przyłączą się do gminnej wody. Chodzi o to, by na darmo nie zakopywać w ziemi kolejnych milionów.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze