Odessa-Kraków-Brzesko. Wojna rozłączyła mnie z żoną i córką

0
Wojna rozłączyła mnie z żoną i córką
REKLAMA

– Ze snu wyrwał mnie dzwonek telefonu, spojrzałem na zegarek, była czwarta nad ranem, od razu struchlałem ze strachu, wiedziałem, co się stało… – Igor co chwilę nerwowo spogląda na ekran laptopa, czeka na informacje od żony i brata.
Z 40-latkiem z Odessy rozmawiam drugiego dnia po rosyjskiej napaści na Ukrainę. – Moja żona Natasza i córka Daria są tam zupełnie same, nie mogę im na razie w żaden sposób pomóc ani zadbać o nie. Tysiąc dwieście kilometrów dzielące Odessę i Kraków, które wielokrotnie przejeżdżałem w jedną i drugą stronę stało się teraz kosmiczną odległością. Co chwilę docierają nowe wiadomości, moje rodzinne miasto już pierwszego dnia wojny stało się celem rosyjskich ataków, w których zginęli ludzie. Dzisiaj nad ranem czytałem, że w Odessie ogłoszony został alarm lotniczy. To największy ukraiński port, więc Rosjanom będzie zależeć na tym, aby go zablokować. Nie jest wykluczone, że przyniesie to śmierć niewinnych ofiar i zniszczenia.

Jak przyjmą nas Polacy?

Razem z Nataszą i bratem Andrijem wspólnie podjęli decyzję, że Igor zostaje w Polsce, a oni przyjadą do niego. Może wynajmą jakieś mieszkanie, Natasza i Andrij znajdą zatrudnienie.
– Wiem, że już wyjechali, ale na drogach są ogromne korki, poruszają się nimi także pojazdy wojskowe. Na granicy ukraińsko-polskiej auta stoją po wiele godzin. Zakłócona jest łączność telefoniczna, więc od wczoraj tylko dwa razy udało nam się krótko porozmawiać. Boję się, że jeśli sprawdzą się czarne scenariusze i do Polski przyjadą miliony moich rodaków, będzie bardzo trudno o mieszkanie i pracę, zmniejszą się pewnie zarobki. Ale nie dziwię się, że ludzie uciekają zostawiając wszystko, co mają Chcą ratować życie swoje i swoich rodzin. Jak zareagują Polacy, gdy przyjedzie nas tutaj tak wielu? Pamiętam, że jeszcze kilka lat temu, gdy nie umiałem dobrze mówić w waszym języku, ludzie zwracali na mnie uwagę, nieraz słyszałem, że zabieram komuś pracę. Wojna to wyjątkowa sytuacja, ale gdy w związku z nią pogorszy się byt Polaków, krzywo będą na nas patrzeć – mówi Igor.

REKLAMA (3)

To moja nowa rodzina

Mężczyzna jest przekonany, że obecna sytuacja, w jakiej znalazła się Ukraina, to w sporej części wynik zaniechań Zachodu. – Znając system rządów w Rosji w ostatnich dziesięcioleciach, państwa Zachodu powinny były dołożyć starań, aby nasz kraj był częścią NATO. Byli mądrzy politycy, którzy zwracali na to uwagę, ale czas pokoju uśpił czujność większości z nich. Sankcje nałożone na Rosję po 2014 roku nie były wystarczające, kraje zachodniej Europy były i są połączone z nią wieloma interesami.

REKLAMA (2)

Igor przyjechał do Krakowa siedem lat temu, namówił go kuzyn, który znalazł tam pracę i mieszkanie. – Skończyłem studia historyczne, uczyłem w szkole, zarabiałem około 600 hrywien. W przeliczeniu na złotówki to około 800 złotych. Nie było tego dużo i ledwie starczało na czynsz i jedzenie, pomagał nam mój brat, który mieszka na wsi, gdzie życie jest trochę łatwiejsze niż w mieście. Przywoził warzywa, czasem jakieś mięso. Kuzyn pomógł mi znaleźć pracę na budowie, o której nie miałem pojęcia, Polacy często śmiali się ze mnie, że nic nie umiem, początkowo zajmowałem się tylko sprzątaniem. Zaciskałem zęby, widziałem, że dzięki mojej pracy córka Daria będzie mogła pojechać do Niemiec na operację nóg. Teraz koledzy mnie lubią, nawet mieszkam u matki jednego z nich, koło Brzeska. Staruszka traktuje mnie jak własnego syna, pomagam jej w domu, naprawiam popsute rzeczy. Jak przyjeżdżają do mnie moje dziewczyny, pani Tereska przyjmuje je z otwartymi ramionami, jest teraz dla nas rodziną. Polacy to wspaniali ludzie, chociaż obecnie też są w dość zawiłej sytuacji politycznej.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze