
Poszukiwano tropu, który mógłby przyczynić się do wyjaśnienia tajemniczego zniknięcia sześć lat wcześniej 18-letniej Joanny Matjaszek, mieszkanki okolic Brzeska. Zaginęła ona bez śladu w listopadzie 2000 roku. Wtedy ani w późniejszych latach nie udało się podjąć żadnego tropu w tej sprawie, który spowodowałby przełom w śledztwie. Sprawa pozostaje niewyjaśniona do dzisiaj, ale być może wkrótce pojawią się nowe ślady. Policjanci z krakowskiego Archiwum X znowu próbują rozwikłać zagadkę zaginięcia Joanny.
Trzeciego listopada 2000 roku 17-letnia wówczas dziewczyna, uczennica liceum w Wojniczu, wyszła z domu i już nigdy nie powróciła. Dziewczyna dobrze się uczyła, w planach miała studia na kierunku rehabilitacja. Na samym początku poszukiwała ją rodzina, potem zawiadomiona o zaginięciu policja.
Według ustaleń śledczych Joanna po skończeniu lekcji udała się na urodziny swojego chłopaka Przemka, który mieszkał w Niwce pod Tarnowem, potem zamierzała wrócić do domu. Wiadomo też było, że podczas imprezy doszło do kłótni między narzeczonymi; dziewczyna zadecydowała, że wyjedzie do domu wcześniej, niż planowała. Ostatni raz była widziana na przystanku w towarzystwie swojego chłopaka. W tym miejscu ślad się urywał.
Wywieziona do lasu
Przesłuchiwany przez policję Przemysław W. potwierdził, że podczas urodzinowego spotkania między nim i Joanną doszło do sprzeczki, zabrał ją wtedy do swojego samochodu i… wywiózł do lasu. Utrzymywał, że dalsze losy narzeczonej są mu nieznane i nie ma nic wspólnego z jej zaginięciem. Później był on przesłuchiwany za pomocą wariografu, tzw. wykrywacza kłamstw, ale czynność ta nie wniosła do śledztwa nic nowego.
Mimo to przez długi czas Przemysław W. znajdował się w kręgu osób podejrzanych, tych, które mogły mieć związek ze zniknięciem siedemnastolatki. W domu, w którym mieszkał, znaleziono torebkę i łańcuszek, które należały do Joanny.
Kiedy dziewczyna zaginęła, Przemek miał 20 lat. W swojej miejscowości nie cieszył się zbyt dobrą opinią. Mówiono o nim, że jest porywczy, nie zawsze panuje nad emocjami. Joanna była jego kolejną dziewczyną. Odnaleziony został list, w którym wyrzucał jej, że za zaoszczędzone pieniądze kupiła sobie kurtkę, a nie kolumny głośnikowe do jego samochodu. Istotnym faktem było zgłoszenie się na policję innej dziewczyny – już kilkanaście miesięcy po zaginięciu Joanny – która zeznała, że Przemek pobił ją i zgwałcił. Podczas kłótni miał stwierdzić, że jeśli nie będzie mu posłuszna, to zabije ją i zakopie tak jak Joasię.
Ani żywa, ani martwa
Przemysław W. na kilka lat trafił do zakładu karnego, lecz nie z powodu Joanny. Chodziło wówczas o gwałt, bicie i znęcanie się nad inną kobietą. Niedawno zakończył odbywanie kary, wrócił do swojej rodzinnej miejscowości.
Prowadzący śledztwo w sprawie zaginięcia Joanny Matjaszek dość prędko przyjęli założenie, że ktoś dziewczynę zamordował, lecz do dzisiaj nie została ona odnaleziona ani żywa, ani martwa. W 2007 roku w rejonie Niwki i Radłowa, gdzie była widziana ostatni raz, poszukiwane były jej zwłoki. W tym celu wykorzystano specjalne urządzenie, którym dysponuje Małopolska Komenda Wojewódzka Policji w Krakowie – georadar GPR, i które w bezinwazyjny sposób bada grunt. Już wtedy sprawę przejęli funkcjonariusze z Komendy Wojewódzkiej ze znanego Archiwum X.
Wykonane w tym czasie ekspertyzy geologiczne wykluczyły, by na terenie lasów w pobliżu Radłowa mogły znajdować się zwłoki siedemnastolatki, o ile byłyby zakopane w całości. Co ciekawe, do poszukiwań został włączony Krzysztof Jackowski, znany w Polsce jasnowidz. Jego zdaniem, ciało dziewczyny zostało wrzucone do jednego z okolicznych zbiorników wodnych, lecz i tam nie zostało ono odnalezione. Jasnowidz uważał, że Joanna padła ofiarą osoby, która była z nią blisko związana.
Ponieważ zwłoki nie zostały odkryte, a brakowało wystarczających dowodów na to, że z zaginięciem Joanny mógł mieć związek Przemysław W., w listopadzie 2007 roku prokuratura w Tarnowie umorzyła śledztwo. Matka Joanny, z którą wówczas rozmawiali dziennikarze, wyrażała z tego powodu żal, twierdząc, że było dość istotnych informacji w tej sprawie, by wyjaśnić ją do końca.
Początek zatrzymań?
Do niewyjaśnionej historii policjanci powrócili 10 lat później, na początku 2017 roku. Byli to ponownie funkcjonariusze z krakowskiego Archiwum X. Jak niedawno informował portal Onet, w sprawie pojawiły się „nowe okoliczności”. Z informacji tych wynika, iż zatrzymana została przez policję kobieta, mieszkanka okolic Tarnowa, którą podejrzewa się o składanie fałszywych zeznań, które utrudniły śledztwo w sprawie prawdopodobnego zabójstwa Joanny Matjaszek. Według portalu wspomniana kobieta należy do rodziny Przemysława W. Możliwe są kolejne zatrzymania w związku z zaginięciem siedemnastolatki.
Czy sprawa sprzed 18 lat zostanie w końcu wyjaśniona? Czy rodzina Joanny Matjaszek dowie się wreszcie, co stało się z dziewczyną i kto stał za jej nagłym zniknięciem? Dziś jeszcze nie ma odpowiedzi na te pytania.
Trudno w tej sprawie nie pokusić się o pewne analogie do historii głośnego zabójstwa 17-letniej Iwony Cygan ze Szczucina sprzed dwudziestu laty. Tam nastąpił przełom w śledztwie dopiero po latach, gdy zajęło się nim Archiwum X, a prokurator dzięki temu wskazał głównego podejrzanego o dokonanie zbrodni. Czy podobnie będzie w tym przypadku?























