Pod koniec grudnia ubiegłego roku w kościele pod wezwaniem św. Józefa Oblubieńca w Kątach, w związku z panującą pandemią i obowiązującymi obostrzeniami, w niedzielnym nabożeństwie mogło uczestniczyć maksymalnie 30 wiernych. Jednak we mszy, jak dokładnie wyliczyli policjanci, brały udział… 163 osoby. Mundurowych zawiadomił jeden z zaniepokojonych wiernych. Sprawą zajmuje się sanepid, oficjalne stanowisko wydała tarnowska kuria biskupia. Tamtejsi parafianie twierdzą, że proboszcz z Kątów od początku pandemii lekceważył zakazy z nią związane.
– Chodzimy z żoną do kościoła na popołudniowe msze, aby nie narażać się na kontakt ze zbyt dużą liczbą osób. Jesteśmy już w podeszłym wieku i nie chcemy ryzykować zakażeniem. Kilka dni przed świętami Bożego Narodzenia mieliśmy zaplanowany wyjazd, więc postanowiliśmy pójść na poranne nabożeństwo, na godzinę 8.00. Byliśmy w kościele jako jedni z pierwszych, zajęliśmy swoje stałe miejsce i z przerażeniem patrzyliśmy, jak świątynia wypełnia się wiernymi. Ludzie nie zachowywali dystansu, siedzieli blisko siebie, wielu z nich miało maseczki założone w nieprawidłowy sposób. Ani kościelny, który kręcił się po kościele przed mszą, ani później proboszcz w ogóle nie zwrócili uwagi na to, że na nabożeństwo przyszło tak wiele osób. Nie ukrywam, że siedzieliśmy z żoną jak na szpilkach. W czasie udzielania komunii było jeszcze gorzej. Chcąc dojść do ołtarza ludzie przeciskali się między sobą, niektórzy z nich bez maseczek, które ściągnęli, aby przyjąć komunię – relacjonuje pan Jan z Kątów.
Policjanci przeliczyli wiernych
Po wyjściu z kościoła ludzie zauważyli zaparkowany przed nim radiowóz, dwóch mundurowych stało niedaleko głównego wejścia do świątyni. Jak się okazało, liczyli wiernych.
– Do zdarzenia doszło 20 grudnia, do komisariatu w Czchowie anonimowo zadzwonił mieszkaniec, który zaalarmował, że w kościele w Kątach łamane są przepisy wprowadzone w czasie pandemii, dotyczące liczby wiernych mogących przebywać w miejscach kultu. Kiedy mundurowi zajechali na miejsce, okazało się, że przed kościołem stoi kilkadziesiąt samochodów. Biorąc pod uwagę metraż świątyni w Kątach, w nabożeństwie mogło brać udział maksymalnie 30 osób. Policjanci policzyli wiernych wychodzących z kościoła, było ich 163, to oznaczało, że dopuszczalna liczba osób była ponad pięciokrotnie przekroczona. Policjanci odbyli rozmowę z proboszczem, ksiądz został pouczony, a notatka, jaką sporządziliśmy po zdarzeniu przesłana została do sanepidu – mówi Grzegorz Buczak, pełniący obowiązki rzecznika brzeskiej policji.
Proboszcz powinien dać przykład
Do naszej redakcji zadzwonił mieszkaniec z gminy Iwkowa, który chodzi na msze do kościoła w Kątach. – To nie jest nowość, że w tamtejszej parafii złamano przepisy dotyczące liczby wiernych. Od czasu, gdy ogłoszono stan pandemii dzieje się to nagminnie, a ksiądz nic sobie z tego nie robi. Pamiętam, jak wiosną ubiegłego roku w czasie nabożeństwa wyśmiewał tych, którzy boją się zarazy. Moim zdaniem to bardzo nieodpowiedzialna i do tego demoralizująca postawa. To właśnie od księdza, który przyjmuje na siebie rolę duchowego opiekuna swoich parafian powinno się wymagać więcej niż od innych. To ksiądz powinien świecić przykładem i uczyć, jak powinniśmy zachowywać się w czasie pandemii. Wszyscy wiemy, jak łatwo się zakazić, jak ciężko ludzie chorują i wreszcie umierają z powodu koronawirusa. Pamiętam, jak w naszej gminie pierwsza osoba zakaziła się covid-19, wszyscy baliśmy się, a za tę młodą kobietę modliliśmy się, aby wyzdrowiała. Spraw związanych ze zdrowiem i życiem, szczególnie w tych ciężkich czasach w żaden sposób nie wolno lekceważyć – mówi zdenerwowany pan Zbigniew.
„Donosicielstwo jest grzechem śmiertelnym”
Proboszcz z Kątów wziął sobie do serca pouczenie stróżów prawa, bo od grudnia do czchowskiego komisariatu nie wpłynęło już żadne zgłoszenie dotyczące przekroczenia liczby wiernych w czasie mszy. Pan Zbigniew mówi jednak, że ksiądz w czasie parafialnych ogłoszeń pozwolił sobie na bardzo krytyczne uwagi skierowane pod adresem osoby, która zawiadomiła policję.
– Proboszcz stwierdził, że „donosicielstwo jest grzechem śmiertelnym, o którym bardzo rzadko się mówi, jeszcze rzadziej się z niego spowiada. Donosicielstwo stoi w jawnej sprzeczności z miłością bliźniego. Donosiciel, czyli kapuś, szpicel, to jak człowiek trędowaty, którego należy odizolować od ludzi zdrowych i prosić Jezusa o uzdrowienie, jak to było w dzisiejszej Ewangelii”. Jak to przeczytałem to krew mnie zalała. Ktoś, kto zawiadomił policję nie zrobił tego zapewne ze złośliwości, czy złej woli, czy po to, aby zaszkodzić księdzu. Zrobił to, bo leżało mu na sercu dobro innych ludzi. A ksiądz powinien głosić miłość do bliźniego, a nie dzielić ludzi i siać nienawiść, powołując się przy tym na Ewangelię – twierdzi pan Zbigniew.
Nie można zabronić wstępu do kościoła
Oficjalne stanowisko dotyczące wydarzeń w Kątach zajęła kuria diecezjalna z Tarnowa. Jej rzecznik, ksiądz Ryszard Stanisław Nowak mówi, że sprawa została zbadana, była przeprowadzona rozmowa z księdzem proboszczem na ten temat.
– Łamanie obowiązujących przepisów sanitarnych i nałożonych limitów ma swoje konsekwencje, z którymi trzeba się liczyć. Dlatego też do wszystkich parafii w diecezji wielokrotnie były wysyłane z kurii komunikaty przypominające o obowiązujących przepisach sanitarnych oraz wprowadzonych limitach osób mogących uczestniczyć we mszach świętych i nabożeństwach. Stosowne informacje zostały także umieszczone na drzwiach kościołów. Regularnie przypomina się o przestrzeganiu zasad bezpieczeństwa. W kontekście sytuacji, jaka zaistniała w parafii Kąty trzeba jednak wziąć też pod uwagę fakt, że księża pracujący w parafiach są w bardzo trudnej sytuacji, gdyż z jednej strony mają świadomość konieczności przestrzegania obowiązujących norm, a z drugiej strony mają obowiązek zapewnić wiernym należny im dostęp do sprawowania kultu. Nie mogą nikomu zabronić wstępu do kościoła albo siłowo kogoś z niego usuwać. Wierni mają prawo do swobodnego dostępu do liturgii i sakramentów, którego nie można im odmówić, zwłaszcza że stan pandemii trwa już prawie rok. Pozostaje zatem przede wszystkim apelowanie i przypominanie o obowiązujących normach – wyjaśnia rzecznik prasowy biskupa tarnowskiego, ksiądz Ryszard Stanisław Nowak.
Po otrzymaniu notatki z policji Powiatowy Inspektorat Sanitarny w Brzesku nałożył na parafię w Kątach karę finansową. Proboszcz odwołał się jednak od tej decyzji, jego pismo w tej sprawie trafiło do Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Krakowie, gdzie jest analizowane.
























