– Ci, którzy stawili się na akcję, na pewno sami nie wyrzucą śmieci w niedozwolonym miejscu. Co ważne, będą też mieć oko na tych, którym w dalszym ciągu się to zdarza – mówi sołtys Jadownik, Jarosław Sorys.
Brzegi Grodnej usłane były śmieciami, dominowały wśród nich plastikowe opakowania, ale można także było znaleźć ubrania czy niepotrzebny sprzęt domowy.
– Mieszkańcy narzekają, że dzikie zwierzęta podchodzą pod ich domy, a sami je do tego zachęcają – dodaje sołtys Sorys. – Na brzegach rzeki i w kilku innych miejscach znaleźliśmy małe składowiska odpadków kuchennych, które dziki traktują jak zaproszenie. Jak raz coś znajdą, to będą wracać i szukać jedzenia. W kilka godzin wszystko trafiło do worków, które odebrali pracownicy Brzeskich Zakładów Komunalnych. W miejscach, gdzie śmieci było najwięcej, ustawione zostały znaki zakazujące ich wyrzucania.
– Bardzo cieszy fakt, że ludziom nie jest obojętne, w jakich warunkach mieszkają. Ponadto wspólne sprzątanie to także sposób na integrację mieszkańców wsi – twierdzi sołtys Jadownik.
Posprzątali swoją wieś
REKLAMA
REKLAMA
























