O tym, że wiadukt ma być modernizowany, wiadomo było od lat, starali się o to zarówno mieszkańcy, jak i władze gminy, ale PKP stale tłumaczyły, że nie ma pieniędzy. Rok temu pieniądze się znalazły, prace mają się zacząć wkrótce.
– Remont wiaduktu jest niezbędny, jest on zbyt nisko zawieszony, mieszczą się pod nim samochody nieprzekraczające wysokości 2,6 metra. Po każdym, nawet niewielkim deszczu stoi pod nim woda – wyjaśnia burmistrz Brzeska, Grzegorz Wawryka. Problem w tym, że z powodu remontu na pewien czas zamknięta zostanie droga wojewódzka Brzesko-Szczurowa, a to, oprócz ogromnych kłopotów komunikacyjnych, przyniesie straty właścicielom ponad 20 firm, których siedziby znajdują się przy ulicach Kopernika i Bagiennej.
– Kiedy prawie rok temu zaczęliśmy rozmowy z inwestorem, dowiedzieliśmy się, że droga będzie zamknięta przez rok, propozycję tę od razu odrzuciliśmy, bo nie mogliśmy się zgodzić, aby mieszkańcy przez tak długi czas skazani byli na uciążliwości związane z remontem – wyjaśnia naczelnik wydziału infrastruktury, Bogdan Dobranowski. Negocjacje z PKP doprowadziły do tego, że te zgodziły się na takie ułożenie harmonogramu prac, aby droga była zamknięta jak najkrócej, inwestor zobowiązał się, że będzie to tylko 10 tygodni. Michał Aleksandrowicz z PKP Energetyka, wykonawcy remontu, podaje w przybliżeniu, że prace, które spowodują zablokowanie drogi, mogą się rozpocząć między 15 września a 15 listopada.
Dla przedsiębiorców jest to termin nie do przyjęcia.
– Im później roboty się zaczną, tym większe zagrożenie, że przyjdzie zima i uniemożliwi ich wykonanie w zaplanowanym terminie – mówi Ewa Hudy. – Już teraz chcemy wiedzieć, kiedy to będzie, chcemy znać trasy objazdów. W ten sposób będziemy mogli przeorganizować prace swoich firm, wysłać na przykład pracowników na urlopy, inaczej zaplanować działalność, aby zminimalizować straty.
Bo to, że straty będą, nie ma najmniejszych wątpliwości.
– Aby do nas dojechać, nasi klienci będą musieli pokonać o wiele dłuższą trasę niż dotychczas, wielu z nich na pewno zrezygnuje i wybierze firmę lub skład, które będą położone bliżej. Jeżeli remont potrwa zbyt długo, może stać się tak, że klienci już do nas nie wrócą. To będą dla nas ogromne straty, zatrudniamy dziesiątki pracowników, zachwianie płynności finansowej może spowodować, iż będziemy zmuszeni ich zwalniać – twierdzi Adam Nawrocki.
– Na czas remontu nikt nie zwolni nas z płacenia składek i podatków, a wpływy bez wątpienia będziemy mieć niższe. To, co dla mieszkańców będzie uciążliwe, dla naszych firm może się okazać zabójcze – dopowiada Ewa Hudy.
– Dla nas jest to sprawa być albo nie być, dlatego żądamy, aby inwestor podał nam dokładną datę rozpoczęcia prac, chcemy mieć gwarancję na piśmie, że prace zostaną zakończone w ustalonym terminie. Musimy także wiedzieć, czego mamy oczekiwać, gdy roboty będą się przedłużać – mówi Grzegorz Zachara.
Władze gminy zobowiązały wykonawcę prac do wyznaczenia kilku alternatywnych tras objazdów i do wykonania mapek, te przedsiębiorcy mogliby przekazywać swoim klientom. Burmistrz Wawryka zobowiązał się, że nie zostawi właścicieli firm bez pomocy.
– Gdyby się okazało, że ich straty wynikające z przeciągającego się remontu będą duże, to pomożemy im wystąpić na drogę prawną i uzyskać odszkodowania – mówi. Ale władze gminy także będą musiały liczyć się z dodatkowymi kosztami w związku z remontem wiaduktu. Inną, dłuższą trasą dowożone będą dzieci do szkół. Nie bez znaczenia pozostaje fakt, że większe dystanse gorszymi drogami będą miały do pokonania karetki pogotowia, samochody policyjne czy strażackie.
– Mój mąż ciężko choruje na serce, karetka przyjeżdża do naszego domu średnio raz na tydzień. Co stanie się, gdy będzie musiała przejechać znacznie więcej kilometrów, boję się o bezpieczeństwo męża – martwi się kobieta mieszkająca przy ulicy Kopernika.
Trasy objazdów, które wyznaczono na czas remontu wiaduktu kolejowego nie są jeszcze wytyczone. Wiadomo, że zmierzający w kierunku Szczurowej autami osobowymi i autobusami będą korzystać z dróg serwisowych, które zostaną poszerzone tak, aby swobodnie mogły koło siebie przejechać dwa pojazdy. Samochody ciężarowe jeździć będą drogami powiatowymi.
Przedsiębiorcy boją się strat
REKLAMA
REKLAMA
























