REKLAMA

Pół roku po oddaniu do użytku obwodnicy Dąbrowy Tarnowskiej Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad, na życzenie mieszkańców, dokonała pomiaru natężenia hałasu w 10 nieruchomościach sąsiadujących z drogą. Wyniki wskazują, że normy przekroczone zostały minimalnie, tylko w dwóch miejscach i tylko nocą. Innego zdania są mieszkańcy, których posesje stoją wzdłuż ulic Oleśnickiej, Nadbrzeżnej, Nowej czy Grunwaldzkiej. Skarżą się nie tylko na hałas, ale także na smród spalin, twierdzą, że ekranów dźwiękochłonnych jest zbyt mało. Następny pomiar hałasu GDDKiA zapowiada dopiero za pół roku. Warto przypomnieć, że pod koniec budowy obwodnicy inwestor zdecydował o drastycznym zmniejszeniu liczby ekranów, prawie o 70 procent.
– Już w czasie budowy obwodnicy byliśmy zmuszeni znosić hałas, wdychać spaliny i walczyć z wszechobecnym kurzem, ale zaciskaliśmy zęby, bo zdawaliśmy sobie sprawę, jak ta droga jest potrzebna miastu. Zapewniano, że ekrany chronić nas będą przed hukiem, byliśmy spokojni. Jakież było nasze rozczarowanie, gdy pod koniec budowy okazało się, że ekrany montowane są tylko w niektórych miejscach, do tego są zbyt krótkie i za niskie. W odpowiedzi na pismo, jakie wysłaliśmy do Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad uspokajano nas że, gdy okaże się to konieczne, ekrany będą dostawiane. Minęło pół roku, ruch na obwodnicy jest coraz większy, a nam nie chce się żyć. Hałas jest nie do wytrzymania zarówno w dzień, jak i w nocy. Piszemy listy do GDDKiA, chodzimy na skargi do miejskich urzędników, na razie jednak nasze działania nie przynoszą żadnego efektu – mówi pani Anna, właścicielka domu stojącego przy ulicy Nadbrzeżnej.

Boją się o zdrowie

Mieszkająca przy ulicy Grunwaldzkiej pani Monika skarży się, że nie ma mowy o otwieraniu okien czy suszeniu prania w ogrodzie. – Huk jest nieznośny, i mimo że od otwarcia obwodnicy minęło już kilka miesięcy, nie można się do niego przyzwyczaić. Kilka dni temu, gdy była ładna pogoda, wyniosłam pranie do ogrodu, gdy przyniosłam ubrania do domu śmierdziały spalinami, musiałam ponownie wrzucić je do pralki. Ogród urządzaliśmy z mężem przez kilka lat, już jesienią ubiegłego roku okazało się, że nie możemy tak po prostu do niego wyjść i odpocząć, bo jak można relaksować się w takim hałasie i oparach spalin? Boję się, że negatywnie wpłynie to na zdrowie nasze i naszych dzieci – mówi kobieta.
O zdrowie obawia się także pan Ludwik, którego dom stoi przy Grunwaldzkiej. – Leczę się na astmę i z wielkim niepokojem obserwuję, że teraz choroba bardziej daje mi się we znaki. Jak długo jeszcze to wytrzymam? Niedaleko mojego domu, na wzniesieniu, znajduje się rondo, więc samochody tam zwalniają, a wyziewy z rur wydechowych bez najmniejszych przeszkód roznoszą się po najbliższej okolicy. Przed domem miał stać ekran, mający prawie pięć metrów wysokości, nie ma nawet połowy z tego. Ekrany rozrzucone są, moim zdaniem, bez jakiegokolwiek planu, do tego między nimi są duże odstępy, co sprawia, że nie chronią one ani przed hałasem, ani przed spalinami.

REKLAMA (3)

Przekroczenia są, ale minimalne

Iwona Mikrut, rzeczniczka krakowskiego oddziału GDDKiA, wyjaśnia, że wstępne pomiary hałasu wykonywane były w 10 nieruchomościach leżących w bezpośrednim sąsiedztwie obwodnicy. – Badania prowadzone były od 15 do 17 grudnia ubiegłego roku, przez całą dobę. Wyniki pomiarów jednoznacznie wskazują, że w ciągu dnia w żadnym z wyznaczonych miejsc normy hałasu nie były przekroczone. A nocą tylko w dwóch z nich – przy ulicy Grunwaldzkiej i przy rondzie w Gruszowie Małym doszło do nieznacznego przekroczenia norm, odpowiednio o 2,4 i 1,1 decybela. Tak więc wynika, że przekroczenia są minimalne i nie mają wpływu na komfort życia mieszkających tam ludzi – mówi.
Rzeczniczka dodaje, że pomiary natężenia hałasu zostaną powtórzone we wrześniu. Dlaczego dopiero wtedy? – Wyniki wstępnych pomiarów nie wskazują, aby pośpiech był konieczny. Do tego czasu ustabilizuje się natężenie ruchu na obwodnicy. Wtedy badania prowadzone będą w 17 miejscach, które wskaże Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska. Jeśli okaże się, że normy zostaną przekroczone w miejscach, w których znajdują się ekrany będziemy rozważać możliwość ich rozbudowy.

REKLAMA (2)

Liczba ekranów zmniejszona o 70 procent

– Coraz więcej ludzi przychodzi do urzędu ze skargami na hałas w sąsiedztwie obwodnicy, składają pisma, narzekają, że wynieśliśmy hałas z centrum miasta na jego obrzeża. To jednak nie gmina jest właścicielem drogi i nie mamy żadnego wpływu, aby coś zmieniać w jej obrębie. Możemy jedynie wspomagać naszych mieszkańców. Jeśli chodzi o hałas, najgorsza sytuacja jest w miejscach, w których obwodnica wyniesiona jest powyżej poziomu gruntu, więc huk rozchodzi się bez przeszkód. Taka sytuacja ma miejsce w obrębie ulic Oleśnickiej, Nadbrzeżnej, Nowej i Grunwaldzkiej, tam jest gęsta zabudowa, a liczba mieszkańców jeszcze się zwiększy, bo powstaje nowe osiedle mieszkaniowe. Trzeba też zwrócić uwagę na fakt, że pod koniec budowy obwodnicy, w związku ze zmianą przepisów dotyczących norm hałasu, inwestor, czyli Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad, zdecydował, że liczba ekranów została zmniejszona aż o prawie 70 procent – tłumaczy sekretarz gminy Stanisław Ryczek.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze