Strona główna Region Powiat tarnowski Wielka reforma edukacyjna w Ciężkowicach?

Wielka reforma edukacyjna w Ciężkowicach?

0
Wielka reforma edukacyjna w Ciężkowicach
Szkoła Podstawowa w Bruśniku, w gminie CIężkowice
REKLAMA

Czy trzy szkoły podstawowe z gminy Ciężkowice trafią we władanie organizacji pożytku publicznego? Jest na to spora szansa. W podtarnowskiej gminie zorganizowano spotkanie radnych z przedstawicielami Fundacji Ogólnopolski Operator Oświaty, która prowadzi 69 szkół i przedszkoli w siedmiu województwach. Niewykluczone, że fundacja z Poznania przejmie prowadzenie trzech placówek oświaty. Jednak nie wszystkim odpowiada takie rozwiązanie…

Nierentowne szkoły

Władze gminy Ciężkowice uważają, że jedynie optymalizacja oświaty może zapewnić równe warunki nauczania wszystkim uczniom, równe warunki pracy kadrze nauczycielskiej, a przede wszystkim pozwoli przywrócić możliwie bezpieczną kondycję finansową samorządu. Tego typu wizja wiąże się jednak z reorganizacją nauczania w aż trzech szkołach. Gmina Ciężkowice przeznacza z własnego budżetu ponad 10 mln zł rocznie na placówki oświatowe. To olbrzymia kwota, zwłaszcza że do niektórych ze szkół na zajęcia uczęszcza zaledwie około 60 dzieci.

Z przeprowadzonego niedawno audytu wynika, że przy obecnej liczbie uczniów powinny działać w gminie jedynie cztery szkoły podstawowe, ponieważ na jednego nauczyciela przypada sześciu uczniów! Pojawiła się więc propozycja, aby szkoły podstawowe w Bruśniku i Kąśnej Dolnej oraz SP nr 2 w Jastrzębi, czyli placówki, w których jest najmniej uczniów, przekazać do prowadzenia organizacjom pożytku publicznego. Znalazł się nawet chętny na ich przejęcie, a jest nim Fundacja Ogólnopolski Operator Oświaty z Poznania.
Niedawno zorganizowano spotkanie przedstawicieli Fundacji z ciężkowickimi radnymi, na którym przedstawiono wstępny plan przejęcia szkół. Jednym z najbardziej realnych rozwiązań jest, aby w SP w Bruśniku utworzyć placówkę macierzystą, do której dowożeni byliby uczniowie klas IV-VIII szkół w Jastrzębi i Kąśnej Dolnej. W tych placówkach nadal odbywałyby się zajęcia dla młodszych dzieci.

REKLAMA (2)

Ponad milion złotych oszczędności

– Przedstawiłam radnym jedno z rozwiązań, które wydaje mi się interesujące i które poprawiłoby sytuację finansową gminy. Z moich wyliczeń wynika, że zaoszczędzilibyśmy około 1,5 mln zł rocznie. Jest to propozycja, nad którą powinniśmy się poważnie zastanowić. Jeżeli zależy nam na tym, aby uratować szkoły, musimy podjąć konkretne kroki. W innym przypadku już za jakiś czas będzie groziła im likwidacja – mówi Jowita Jurkiewicz-Drąg, burmistrz Ciężkowic.

Fundacja Ogólnopolski Operator Oświaty jest największym w Polsce, niezależnym organem prowadzącym publiczne placówki. Prowadzi 69 szkół podstawowych i przedszkoli w siedmiu województwach. Uczy się w nich 9 000 dzieci i młodzieży, a pracuje prawie 2 000 osób. – Od 23 lat aktywnie i skutecznie pozyskujemy fundusze unijne, ministerialne oraz grantowe na realizację projektów edukacyjnych. Zrealizowaliśmy ponad 400 dużych projektów o łącznej wartości 88 mln zł. Stosujemy innowacyjne metody nauczania. Organizujemy bezpłatne zajęcia dodatkowe w szkołach, jak legorobotyka, warsztaty filmowe, kółka artystyczne, kółka językowe, zajęcia wokalne, taneczne i wiele innych. Dysponujemy także autorskimi programami edukacji. Mamy nowoczesny sprzęt i pomoce dydaktyczne – wymienia plusy prowadzonych placówek, obecny na spotkaniu Michał Śliwiński, przedstawiciel Fundacji Ogólnopolski Operator Oświaty. – Przejmując placówki, przejmujemy prawie wszystkie obowiązki, także te wynikające z utrzymania budynków.

Warto również pamiętać, że placówki nie są przekształcane w szkoły niepubliczne, lecz pozostają szkołami publicznymi. Placówki w gminie, które mielibyśmy przejąć, mają wyższe koszty utrzymania jednego ucznia niż średnia w gminie. Wyniki egzaminów ósmoklasistów w tych trzech szkołach są niższe niż w pozostałych placówkach gminy Ciężkowice, a średnia z egzaminów dla całej gminy jest niższa niż dla całego województwa. Chcielibyśmy to zmienić, zwłaszcza że w jednej ze szkół mamy do czynienia z klasą… dwuosobową.

REKLAMA (3)

Zdania są podzielone

Radni z Ciężkowic oraz mieszkańcy gminy mają różne zdania na temat przyszłości szkół podstawowych w Bruśniku, Kąśnej Dolnej i Jastrzębi. Nie brakuje głosów, że placówki nadal powinny zostać we władaniu samorządu i to on musi znaleźć właściwe rozwiązanie. Pojawiają się jednak opinie, że szkoły winny trafić w ręce organizacji pożytku publicznego, ponieważ w innym przypadku już za kilka lat zostaną zamknięte.
– Radni nie ukrywają, że na spotkaniu z Fundacją zabrakło przede wszystkim konkretów związanych z oszczędnościami, jakie uzyskałaby gmina. Nikt nie był w stanie określić konkretnej kwoty, którą udałoby się zaoszczędzić w budżecie samorządu. Tak naprawdę są to jedynie przypuszczenia – przekonuje Michał Koralik, wiceprzewodniczący Rady Miejskiej w Ciężkowicach. – Reorganizacja szkół, jaką proponuje Fundacja, zakłada, że z 36 osób pracujących w trzech szkołach zwolnionych zostałoby 20. Początkowo myśleliśmy, że placówki zostaną przekształcone w szkoły niepubliczne, przez co zniknie Karta nauczyciela i w ten sposób uda się gminie zaoszczędzić spore pieniądze. Jak zapowiedzieli przedstawiciele Fundacji, nie wchodzi to w grę. Na spotkaniu byli obecni rodzice, którzy protestowali, mówiąc, iż przewożenie dzieci z Jastrzębi czy Kąśnej Dolnej do placówki w Bruśniku stwarza dodatkowe niebezpieczeństwo na drodze, ponieważ dojazd do tej szkoły jest utrudniony. Ostatecznym terminem do podjęcia decyzji jest koniec przyszłego roku. Sytuacja finansowa gminy nie jest zbyt dobra, więc musimy poczynić jakieś kroki, aby to zmienić.

Nie brakuje głosów, przede wszystkim wśród mieszkańców innych miejscowości tworzących gminę Ciężkowice, że samorząd powinien zdecydować się na takie rozwiązanie. – Problem nierentownych szkół w naszej gminie istnieje od kilku lat. Niektóre placówki były już zamykane z powodu zbyt małej liczby uczniów, jak chociażby szkoły w Falkowej czy Kipsznej. Dzieci zostały przeniesione do innych szkół i świat się nie skończył. Jeżeli rodzice uczniów uczęszczających do szkół w Jastrzębi i Kąśnej Dolnej nie chcą, aby te placówki spotkał podobny los, to powinni przystać na propozycję. Jednym z głównych powodów, dla których radni nie zamierzają tego uczynić, jest to, iż wielu nauczycieli i dyrektorów mogłoby stracić pracę – usłyszeliśmy od jednego z mieszkańców gminy Ciężkowice, który w przeszłości pracował w ciężkowickim samorządzie.

 

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
0
Napisz komentarzx