Szczucin boi się złej sławy

0
Szczucin rynek
Czy wszyscy jesteśmy podejrzanymi – pytają mieszkańcy miasteczka nad Wisłą? | Fot. Mateusz Giełczyński / Wikimedia
REKLAMA

Ale czy był jakiś sposób, by temu zapobiec? Wydaje się, że mroczna historia z przeszłości zbyt ciąży nad miastem, by łatwo było od niej się odciąć i o niej zapomnieć.
Dla wielu dziennikarzy Szczucin jako miejscowość nie ma żadnego znaczenia. Dla niektórych warszawskich redakcji liczy ona 14 tysięcy, dla innych 4 tysiące mieszkańców. Nawet nikt nie prostuje tych danych, gdyż dla przedstawianego tematu nie odgrywają istotnej roli. Ale ludzie, którzy tutaj mieszkają, coraz większą uwagę zwracają na to, co w związku z popełnioną prawie 20 lat temu zbrodnią dzieje się wokół ich miejscowości. A zdaniem wielu dzieje się źle.
– Gdybym oglądał tylko telewizję albo czytał niektóre artykuły o Szczucinie, to bym się przeląkł nie na żarty – mówi nasz rozmówca. – Z tych materiałów wynika, że to jakaś okropna miejscowość, okropna gmina. To, co kiedyś się u nas wydarzyło, jest straszne, ale od tego czasu minęło tutaj dwadzieścia lat. Prawie wszystko się zmieniło. Jedni ludzie wyjechali lub umarli, inni nastali od niedawna. To już nie ten Szczucin co kiedyś. Gdyby ciągle był ten sam, nadal niewiele wiedzielibyśmy o zbrodni.

W ciemnych barwach
– Niech pan wygugluje w Internecie „Szczucin” – radzi ktoś inny. – I co pan zobaczy? Przede wszystkim informacje o zabójstwie Cyganówny, głównie to. Z tym jesteśmy kojarzeni.
Niektórzy przyznają jednak, że sytuacja była nie do uniknięcia. Kiedy zaczęły wychodzić na jaw pierwsze wstrząsające fakty związane z zabójstwem 17-letniej Iwony Cygan, kiedy zatrzymano pierwszych podejrzanych, szczucińskie środowisko zostało w mediach odmalowane w czarnych barwach. Zdaniem jednych, zgodnie z prawdą, zdaniem innych, nadto tendencyjnie. Ujawnione fakty pokazywały sytuację, w jakiej kiedyś znajdował się Szczucin, i sugerowały, iż może jeszcze po trosze się znajduje. Wszystkie redakcje donosiły o lokalnym środowisku jako o kręgu ludzi powiązanych ze sobą ciemnymi sprawkami, układami biznesowo – towarzyskimi, nad którymi unosiła się aura bezkarności i powszechna zmowa milczenia. No i – rzecz jasna – owa seria tajemniczych zgonów na przestrzeni wielu lat, z którymi być może wiąże się długo niewyjaśniona sprawa zabójstwa Iwony. W prasie pojawiło się nawet określenie Szczucina jako „Miasteczka Twin Pekas” w nawiązaniu do słynnego amerykańskiego serialu o małym mieście, w którym w tajemniczych okolicznościach giną ludzie i w którym czai się zło.
– To już naprawdę przesada. Jak tego wszystkiego słucham, to wydaje się, że należałoby przejść się po naszym cmentarzu, wynotować daty wszystkich zmarłych w tamtym okresie i próbować powiązać je z historią zbrodni – ironizuje mieszkaniec Szczucina.
Wiadomo jednak, że policjanci z Archiwum X do niektórych zdarzeń z poprzednich lat podchodzą poważnie – chcą sprawdzić każdą pojawiającą się w śledztwie przesłankę.

Tylko tyle do powiedzenia
Nasi rozmówcy najwięcej pretensji mają do stacji telewizyjnych, które od jakiegoś czasu całymi ekipami prowadzą dziennikarskie śledztwa w Szczucinie. Z ekranu telewizora pada najwięcej oskarżeń i choć nikt z reporterów nie kieruje ich pod adresem całego środowiska, część mieszkańców tak właśnie to odbiera.
– U nas z policji to już się tylko śmieją. Co to za policja – mówią gdzie oni wtedy byli, co robili, kogo ochraniali, kto za nimi stał. Kamery w telewizyjnych materiałach co chwila najeżdżają na budynek naszego komisariatu z góry, z boku, z dołu. A przecież te chłopaki, które tam pracują, nie mają nic wspólnego z tą sprawą.  
Od pewnego czasu dochodzą słuchy, że niesprzyjającym medialnym klimatem, który od dwóch lat roztacza się wokół Szczucina i najbliższych okolic, zaniepokojone są władze samorządowe. Mają obawiać się poważnych strat wizerunkowych, jak dzisiaj modnie się określa.
– Trudno, żeby te sprawy nie wpływały na wizerunek gminy, jeśli takie programy są w telewizji pokazywane. I tylko tyle mam do powiedzenia na ten temat – mówi Agnieszka Beker, przewodnicząca Rady Gminy Szczucin.

REKLAMA (2)

Fakty medialne
Andrzej Gorzkiewicz, burmistrz Szczucina, jest bardziej rozmowny, choć wolałby, żeby nic nie pisać w tej sprawie. Obawia się, że może to gminie jeszcze bardziej zaszkodzić.
– Nikt nie ma najmniejszej wątpliwości, że to, co się tutaj kiedyś wydarzyło, jest wielką tragedią, która wymaga dogłębnego wyjaśnienia, a jej sprawcy powinni być ukarani. Nie wątpimy, że szczegóły tej sprawy powinna poznać opinia publiczna, ale niepokoi nas to, w jaki sposób Szczucin jest pokazywany w mediach – przyznaje. – Wielu odbiorców tych materiałów, w tym nasi mieszkańcy, karmionych jest faktami medialnymi, lecz nie ma żadnej pewności, że wszystkie one znajdą później potwierdzenie. Odbiór społeczny może być taki, że wszyscy w Szczucinie są winni tego, co się wydarzyło przed laty, że każdy może mieć w tym jakiś udział, że wszyscy później milczeli. Ponieważ darzę zaufaniem organa państwowe i sąd, z niecierpliwością więc czekam na pełne wyjaśnienie sprawy zabójstwa, na ustalenie winnych. Wtedy może atmosfera w Szczucinie i wokół Szczucina trochę się oczyści.
Miasteczko ma pecha. W latach 90. też miało złą sławę za sprawą azbestowni, która funkcjonowała tu przez kilkadziesiąt lat do 1999 roku. Produkowała popularny wówczas eternit, praktyczny materiał, którym kryło się dachy, ale okazało się, że użyty do produkcji azbest jest rakotwórczy. Przez długi czas wymieniano Szczucin jako miejsce zwiększonej liczby zachorowań i zgonów z powodów międzybłoniaka opłucnej. Do dzisiaj opowiada się historię pewnej Szwedki, która przed laty, przejeżdżając samochodem przez miasteczko, w panice zamykała szyby w aucie, bo skądś wiedziała, że na tym terenie krążą w powietrzu azbestowe włókna. Przez pewien czas od Szczucina jako miejsca skażonego odwrócili się inwestorzy, obecnie historia ta ulega powolnemu zapomnieniu.
– Dzisiaj należymy do gmin najbardziej zaawansowanych w usuwaniu azbestu ze swego otoczenia w kraju, mamy wiele innych ważnych osiągnięć, lecz boimy się, że czarny piar, który nas teraz dotyka, może te osiągnięcia przysłonić. Staramy się radzić sobie z pewnymi uwarunkowaniami i okolicznościami, które obecnie i w przeszłości zaszły w gminie, ale na które gmina nie miała żadnego wpływu.U nas spokojnie…
Jacek Szarek, radny gminny i nauczyciel miejscowej szkoły, mówi, że już nie ogląda telewizyjnych reportaży na temat szczucińskiej sprawy.
– Mam wrażenie, że część podawanych tam faktów ma na celu wywołanie taniej sensacji. Nie wiadomo, na ile opisywane zdarzenia mają związek z prawdą, trudno mi to ocenić. Zaczekajmy zatem na proces i orzeczenia sądowe. Pojawiła się też taka teza, że w miasteczku istniała zmowa milczenia. Myślę, że jeśli istniała, to obejmowała tylko pewien krąg ludzi. Dziś jest tak, że jeśli kogoś ze znajomych z innych miejscowości pytam, co u nich słychać, w odpowiedzi słyszę: U nas spokojnie, ale w tym waszym Szczucinie to się dopiero dzieje…
Jacek Szarek mówi, że rozgłos, który dotyczy obecnie miasta, z pewnością szkodzi wizerunkowi miejscowości.
– Cóż, może trzeba ponieść ten koszt, żeby straszną historię zabójstwa dziewczyny dokładnie wyjaśnić?

REKLAMA (3)

Dostaną po uszach
 Radny Kazimierz Żurek, który mieszka w Szczucinie niemal od półwiecza, także jest bardzo zaniepokojony wątpliwą sławą medialną gminy.
– Rozmawialiśmy na ten temat także na posiedzeniu komisji oświaty i kultury. Środowisko Szczucina jest w mediach przedstawiane w fatalnym świetle, a my wobec tego problemu pozostajemy bezsilni. To jest antyreklama, a po uszach dostaną wszyscy mieszkańcy. W gminie ma powstać strefa gospodarcza, mamy ambitne plany, a tymczasem Szczucin powoli staje się medialną enklawą zła. To może mu zaszkodzić. Niektórzy pytają mnie, dlaczego nie reagujemy na takie dziennikarskie przekazy. Ale co można zrobić? Może w tym wszystkim chodzi także o politykę, skoro w relacjach padają nazwiska pewnych osób i pewnych ugrupowań. Trudno powiedzieć, dokąd to wszystko zmierza.
Kazimierza Żurka oburza często to, co i innych. Jego zdaniem, z niektórych relacji może wynikać, że cały Szczucin mógł mieć coś wspólnego z tragedią z 1998 roku.
– W tej sprawie są winne konkretne osoby, a nie, jak można by wnioskować, prawie całe miasteczko. Dlatego trzeba cierpliwie zaczekać na wyroki. Ale po tych telewizyjnych materiałach możemy się czuć, jakbyśmy wszyscy byli tu winni albo wszyscy podejrzani.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze