Kameleony pokazywano mi na Madagaskarze wielokrotnie. W lasach Andasibe przewodnicy specjalizowali się w nawoływaniu lemurów i wypatrywania kameleonów. W hotelowej restauracji kelnerka, stawiając przede mną miskę zupy, wskazała sporego szarego kameleona, wspinającego się po pnączu za oknem. Nawet w Tana, stolicy kraju, podczas oglądania zamku królewskiego moi samozwańczy przewodnicy wypatrzyli w przydrożnych zaroślach kilka kameleonów.
Utracony, odzyskany
Na Ziemi żyje nieco ponad dwieście gatunków kameleonów, większość z nich występuje tylko na Madagaskarze i w Afryce. Tylko jeden gatunek tych niezwykłych gadów spotkać można na południu Europy, a na Bliskim Wschodzie, na Cejlonie i w Indiach żyją przedstawiciele trzech gatunków (po jednym na każdą z lokalizacji). Jeden gatunek udało się współcześnie osiedlić na Hawajach. Trzeba dodać, że ponad połowa całej populacji kameleonów to gatunki zagrożone – kilkadziesiąt skrajnie. A że są to gady pełne niespodzianek, w ostatnich latach odkryto istnienie kilku gatunków kameleonów – nieznanych dotąd lub uznanych za utracone.
Sporo hałasu w świecie nauki narobiła historia kameleona Voeltzkowa, uznawanego za gatunek wymarły, ponieważ od ponad stu lat (czyli od 1913 roku) nikt go nie widział. Tymczasem w 2018 roku w ogrodzie jednego z hoteli na Madagaskarze odkryto żywego osobnika tego gatunku. Zorganizowana rok później międzynarodowa ekspedycja potwierdziła, że na wyspie wciąż żyją nieliczne, ale rozmnażające się kameleony Voeltzkowa. Występują w mało znanym, niedostępnym w porze deszczowej regionie wielkiej wyspy, być może także są to gady tak związane z madagaskarskim klimatem, że pojawiają się tylko sezonowo, w sprzyjających warunkach. A z powodu postępującego wylesiania Madagaskaru i zmian środowiska niewątpliwie zagrożone są wyginięciem.
Drobiazgi i olbrzymy
W 2012 roku odkryto natomiast najmniejszego ze znanych dotychczas kameleonów, maleńkiego gada żyjącego pośród opadłych liści. Brookesia nana, czyli nanokameleon, jak go nazwano, ma nieco ponad 2 cm długości, czyli wygodnie może siedzieć na czubku ludzkiego palca.
„Nanokameleona” podczas moich dwóch podróży na Madagaskar nie udało mi się spotkać, jednak inne gatunki maleńkich Brookesii przewodnicy znaleźli dla mnie w lesie i muszę przyznać, że spotkanie z nimi robi wrażenie, choć nie są ani okazałe, ani szczególnie kolorowe. Połączenie kruchej budowy z charakterystycznym rogatym profilem sprawia, że są to drobiazgi pełne wyrazu.
Największe kameleony należą do gatunków Furcifer oustaleti (kameleon olbrzymi) i Calumma parsonii (kameleon Parsona). Oba osiągają do 70 cm długości i oba żyją na Madagaskarze. Uchodzą tu za gatunki pospolite i dlatego są wciąż – od wielu dziesięcioleci – legalnie lub nielegalnie odławiane i sprzedawane do hodowli w Europie i USA. Są to gady bardzo efektowne i przez hodowców cenione, nie zawsze jednak przeżywają zmianę losu – szczególnie kameleony Parsona uchodzą za wyjątkowo trudne do utrzymania przy życiu w sztucznych warunkach.
Najbardziej dramatyczne spotkanie z kameleonem olbrzymim miałam na drodze w okolicach Tamatave. Kameleon próbował przejść przez ruchliwą drogę, którą jechało kilka aut i motocykli, co musiało przerazić i rozdrażnić okazałego gada. Kroczył – jak na kameleonie możliwości – pospiesznie, na sztywnych nogach, by wydawać się większy. W dodatku, zapewne wskutek emocji, przybrał intensywny, jaskrawoczerwony kolor.
Z kolei pięknego „parsona”, z odmiany zwanej „Żółtymi Olbrzymami”, spotkałam w dzikim ogrodzie w okolicach Tany – w chwili, gdy próbował przeprawić się przez strumień po kawałku suchej gałęzi. „Żółte Olbrzymy” (są też Olbrzymy Zielone, Żółtouste i Pomarańczowookie) to największe z kameleonów Parsona i odmiennie ubarwione – nie zielone w ukośne, ciemne pasy, lecz w kolorze kurkumy. Mój „olbrzym” balansował na kruchej gałęzi nad wodą, obracał oczami w różne strony, a jego skóra mieniła się żółto-niebieskawymi ornamentami.
Przywykło się sądzić, że kameleon zmienia kolor, by dostosować się do otoczenia. To nieprawda – zmienia kolory zależnie od tego, czy jest głodny albo rozdrażniony, czy chce się zalecać albo walczyć, czasem także zależnie od pogody, np. temperatury powietrza. Rozdrażniony lub wystraszony kameleon potrafi się stać bardzo jaskrawy. A niektóre, umierając, przybierają podobno kolor purpury.
„Ostrożnie kroczący”
Najlepszym sposobem na przyjrzenie się kameleonowi jest podsunięcie mu odpowiednio solidnego patyka, by na niego przeszedł. Zanim znów poszuka sobie kryjówki wśród gałęzi, przez chwilę można go obserwować. Patrzenie, jak kameleon się rusza to atrakcja sama w sobie. Jak na przedstawicieli rodu smoków, kameleony nie są wielkie. Nadrabiają jednak oryginalnością. Na Ziemi nie ma gadów dających się z nimi porównać. Bardziej przypominają kosmitów.
Grecką nazwę kameleona tłumaczy się jako „lew żyjący na ziemi”, co pewnie znaczy, że dziwne jaszczurki budziły w ludziach strach. Biali osadnicy z Południowej Afryki nazywali kameleony „ostrożnie kroczącymi”, ale mieli także dla nich inną nazwę: verkleurmannetjies – „mali, kolorowi ludzie”.
Przez wieki kameleony chroniło tabu. Ich nieprawdopodobny wygląd i umiejętność zmiany kolorów sprawiały, że ludzie woleli omijać dziwne jaszczurki. Kameleony polowały – często na pająki, które na Madagaskarze wyglądają niemniej niesamowicie – przez bezruch i wyrzucenie lepkiego języka (naukowcy badali mechanizm wyrzucania języka, ale nie zdołali go wyjaśnić). Kameleon ma też oczy, z których każde potrafi obracać niezależnie od drugiego, i to o 360 stopni. A w warstwie skóry ma siatkę nanokryształów, pozwalających radykalnie zmieniać wygląd. Nie tylko kolory – kameleon np. potrafi zmieniać kształt głowy, potrafi też wydać się większy, zmieniając kształt kręgosłupa i żeber. Są i inne szczegóły. Kameleon ma pięć palców, ale pozrastały się one w parzyste szpony, ściskające gałąź. Dodajmy do tego głowę, często z dziwnymi naroślami, stożkowate oczy i chwytny ogon, zwinięty w kształt ślimaka.
W Vakona miałam przygodę z kameleonem Furcifer pardalis, zwanym tygrysim lub lamparcim. Kiedy próbowałam sfotografować blisko półmetrowego gada, siedzącego na niskim krzaczku, ten niespodziewanie przeszedł na obiektyw, a potem na moje ramię. Przekonałam się wtedy, że dwupalcowy „uścisk dłoni” kameleona nie jest lekki ani łagodny. Szpony wspinającego się po mnie gada były jak imadło z ostrymi końcami. Ten kameleon chyba nie należał do „ostrożnie kroczących”. Mimo to bliski kontakt z towarzyskim „tygryskiem” był interesującym doświadczeniem.
Z kolei w Andasibe podczas nocnego spaceru tuż po deszczu, na zwieszającej się nad drogą gałęzi, odkryliśmy jednego z najpiękniejszych kameleonów, jakie widziałam na Madagaskarze. Była to samica kameleona lamparciego, śpiąca – cała w łagodnych, beżowo-złotych kolorach i w srebrnych kroplach deszczu.
Podczas całej podróży po Madagaskarze bardzo chciałam się nauczyć wypatrywać kameleony, które jednak na ogół pierwsi znajdowali miejscowi przewodnicy. Udało mi się dopiero w ostatnich dniach, wieczorem, w hotelowym ogrodzie, kiedy w świetle latarki w krzaku rozmarynu wypatrzyłam drobnego kameleona. Ukrywał się między wąskimi listkami krzewu. Mój pierwszy osobisty kameleon był malutki, jasnozielony i pachniał rozmarynem.
![Utrudnienia w ruchu przy tarnowskim sądzie [ZDJĘCIA] Utrudnienia na ul. Dąbrowskiego](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/01/Utrudnienia-ul.-Dabrowskiego-4-218x150.jpg)



![Dworek w Skrzyszowie po modernizacji [ZDJĘCIA] Dworek Skrzyszów](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/01/Dworek-w-Skrzyszowie-2026-3-218x150.jpg)



















