Nieprzerobione lekcje będą dawać się we znaki

0

Dzisiejszy artykuł może wielu z Państwa wydać się kontrowersyjny. Chodzi o relacje pomiędzy matką a dziećmi.

W nocy zadzwoniła do mnie przyjaciółka… Zaczęła się żalić na swojego syna i jego dziewczynę. To, co mi opowiedziała, jest powtarzającą się, nieprzerobioną lekcją. To kobieta sukcesu z porażką osobistą. Przeszła trudny rozwód. Zdecydowała o nim dopiero wtedy, gdy pobił ją mąż. Musiała mu oddać część majątku, bo nie mieli rozdzielności małżeńskiej. Zaczęła życie sama z dwójką dzieci…

Moja przyjaciółka w dzieciństwie poznała, co to skrajna bieda, wychowywała ją bardziej babka niż matka. Od dziecka dorabiała, aby pomóc najbliższym. Była uparta i zdeterminowana, chciała za wszelką cenę zdobyć wykształcenie i się usamodzielnić. A w warunkach, w jakich się wychowywała, graniczyło to z cudem. Może dlatego starała się zapewnić swoim dzieciom wszystko, czego sama nie miała. Ja z kolei zawsze powtarzałam, że zepsuje tym dzieci, które staną się roszczeniowe.

Syn mojej przyjaciółki postanowił zamieszkać w domu rodzinnym ze swoją pierwszą dziewczyną. Przyprowadził jej więc kolejną osobę do utrzymania. Postawiłam wtedy karty i okazało się, że dziewczyna ta jest niesamowicie toksyczną osobą i będzie psychicznie znęcać się nad jej synem. Ponadto jest mocno nastawiona materialnie, bo moja klientka prowadzi bardzo prężną firmę, a dziewczyna liczy na to, że będzie korzystać z jej pieniędzy.
Przepowiednia mówiła również, że matka będzie przez dziewczynę syna obrażana i poniżana, a ten nie ukróci tego procederu i nie stanie za matką. W końcu dojdzie do rozpadu związku, bo syn przyłapie ją na zdradzie, przejdzie załamanie psychiczne i o wszystko co złe będzie oskarżał matkę.

Niebawem wyszło na jaw, że dziewczyna w porozumieniu z synem udaje, że wychodzi do pracy. Robiła to tylko dlatego, że moja przyjaciółka zaczęła egzekwować koszty w utrzymaniu domu. W tym czasie jej syn rozpoczął dobrze prosperującą prywatną działalność z nienormowanym czasem pracy, robiąc zlecenia reklamowe dla klientów. Mimo to także nie dokładał ani złotówki do wspólnego życia, za wszystko płaciła matka. Młodzi korzystali z tzw. domowej karty bankomatowej. Gdy przyjaciółka zauważyła, że na karcie notorycznie brakuje pieniędzy, sprawdziła wyciągi i zobaczyła, że zaspakajali oni swoje potrzeby, zamiast używać jej w sposób zgodny z przeznaczeniem.

Karty pokazały, że trzeba szybko odciąć pępowinę, powiedzieć młodym, by wynajęli mieszkanie i zaczęli żyć na własny rachunek. I wtedy dziewczyna syna pokazała swoje prawdziwe oblicze. Młodzi nakazali matce, aby podjęła dodatkowe zatrudnienie, jeśli w domowym budżecie ma za mało pieniędzy. Syn zaczął oskarżać matkę, że przez nią rozpada się jego związek i zażądał od niej spłaty części majątku, który przysługuje mu po jej śmierci. Deklarował, że potrzebuje pieniędzy na naprawę dachu, bo rodzice dziewczyny zezwolili na to, by młodzi u nich dobudowali sobie piętro. Za wszystko miała, rzecz jasna, zapłacić moja klientka. Gdy zadała pytanie, jakie prawa do tego piętra będzie miał jej syn, usłyszała, że żadne. Odmówiła więc sponsorowania planowanej budowy. Usłyszała wiele obelg pod swoim adresem od syna i jego dziewczyny, którzy tego samego dnia się wyprowadzili.

Matka nie miała kontaktu z synem przez 2 lata. Gdy pewnego dnia przyszedł skruszony, opowiedział jak wróciwszy z pracy zastał dziewczynę ze swoim najlepszym kolegą. Przywiózł do matki swoje rzeczy i ponownie zamieszkał w swoim pokoju.

Przegadałyśmy wtedy wiele nocy o tym, ile popełniamy błędów w wychowaniu naszych dzieci. Jesteśmy w nie ślepo zapatrzone, boimy się zwrócić im uwagę, bo nie chcemy się narażać lub spowodować, że dzieci się od nas odwrócą. Wychowujemy więc małych egoistów. A cóż warte jest dziecko, które nie dostrzega tego, co matka dla niego robi?
Co teraz dzieje się u mojej przyjaciółki? Syn ma nową dziewczynę i cała sytuacja się powtarza. Ufam jednak, że przyjaciółka walnie pięścią w stół i wystawi młodych roszczeniowych za drzwi.

Drogie mamy – nie bądźmy służącymi dla naszych dzieci.

Kartą anielską na ten tydzień jest – WIĘCEJ WIARY. Warto uwierzyć w siebie i w to, co robimy, w nasze decyzje i postanowienia. Niech inni nie mają wpływu na nasze zamiary! Sukces jest pewny tylko wtedy, gdy działamy tak, jak czujemy.

Ps. O swoją pracę zapytała mnie jedna z Czytelniczek. Pani Urszulo, powinna pani być bardziej asertywna, a nowemu szefowi powolutku stawiać granice. Przepowiednia nie wskazuje na zmianę pracy, lecz awans w drugiej połowie roku. Gdyby jednak chciała Pani zmienić pracę, proszę to robić dopiero około października. Więcej – w szczegółowej odpowiedzi, którą otrzyma Pani za pośrednictwem Redakcji.

_________________________________________________________________

Coś Cię trapi i nie wiesz co zrobić?
Chcesz znać odpowiedź na nurtujące Cię pytanie?
Napisz do Wróżki, korzystając z poniższego formularza.

Opisz krótko swój problem i zadaj jedno pytanie. Podaj imię oraz datę urodzenia (dane będą znane jedynie do wiadomości Adeli Tuszakowskiej) i poczekaj na odpowiedź.
Adela Tuszakowska odpowie na 3 pytania tygodniowo w formie maila zwrotnego.

    Redakcja nie gromadzi żadnych danych osobowych przesłanych za pomocą formularza.

    Ustaw powiadomienia
    Powiadom o
    0 komentarzy
    NAJNOWSZE
    NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
    Opinie w treści
    Zobacz wszystkie komentarze