Utrzymanie stabilnej sytuacji finansowej brzeskiego klubu do łatwych zadań należeć nie będzie. Klub ma duże zadłużenie, a wiele należności wynika z faktur wystawionych jeszcze w ubiegłym roku. Wierzyciele coraz głośniej upominają się więc o swoje. Ostatnio Urząd Skarbowy, któremu OKS winien jest około 60 tysięcy złotych, zajął konto bankowe klubu. O pieniądze upominają się także piłkarze, pracownicy klubu, hotele, firmy ochroniarskie, a klub ma także zaległości z tytułu opłat za wynajem boisk.
Prezes OKS, Roman Pawełek informuje, że zarząd podjął działania naprawcze, zaległości, choć z trudem, są jednak spłacane. Zarząd klubu ma nadzieję, że „Piwosze” mimo kłopotów finansowych będą mogli dalej grać. Prezes Pawełek mówi też, że przynajmniej do części problemów przyczynił się jego poprzednik, Czesław Kwaśniak, i jego beztroskie wydawanie pieniędzy. Kwaśniak przyznaje, że były pewne zaległości, ale nie takie duże, jak teraz, zaś winą za obecny stan rzeczy obarcza prezesa Pawełka. Ale problemem jest nie tylko brak pieniędzy.
Kilka dni temu Polski Związek Piłki Nożnej odmówił klubowi przyznania licencji ze względu na naruszenie obowiązku posiadania stadionu na co najmniej 2000 miejsc, w tym 500 zadaszonych. Brzeski klub ma na terenie swojego obiektu tylko 1350 miejsc siedzących, musi więc wybudować nową trybunę dla 650 kibiców, by spełnić licencyjne wymogi, lub płacić w następnym sezonie za wynajem stosownego stadionu średnio kilka tysięcy za mecz.
– Gdy pod koniec lutego zostałem wybrany na pełniącego obowiązki prezesa klubu, zaraz po rezygnacji pana Kwaśniaka, nawet nie przypuszczałem, że sytuacja finansowa klubu jest tak tragiczna. Lawiną zaczynały spływać niezapłacone rachunki za wynajmowanie boisk, odbyte obozy, prąd, gaz, wodę. Klub miał zaległości wobec piłkarzy, pracowników, ZUS. Najgorsze było to, że Okocimski miał nieuregulowane płatności w Urzędzie Skarbowym, któremu winni byliśmy 100 tysięcy złotych. Ogółem dług kluby wynosił kilkaset tysięcy – wyjaśnia Roman Pawełek. Nowy zarząd zaczął spłacać długi i szukać oszczędności. Zrezygnowano z usług kancelarii prawnej, klub rozwiązał kosztowny kontrakt z trenerem i jego asystentem i zatrudniono innego, tańszego. – Zdumiała mnie wysokość rachunków za sprzątanie stadionu i rozwieszanie plakatów, teraz robią to nasi pracownicy – dodaje prezes Pawełek. – Niektórzy sponsorzy już w ubiegłym roku wypłacili klubowi awansem pieniądze przyznane na 2013 rok, które zostały wydane na bieżącą działalność. A jakby tego było mało, od pieniędzy tych nie odprowadzono podatków. Od czterech lat pracuję w zarządzie klubu, finanse zawsze kulały, ale budżet jakoś udawało się zamykać. Niestety, budżet za 2012 rok został „rozkopany” i jeszcze w marcu dostawaliśmy zalegle faktury. Z całą odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że to rozrzutność Czesława Kwaśniaka doprowadziła do trudnej sytuacji finansowej. Mam nadzieję, iż są to kłopoty przejściowe i nie spowodują tego, że zawodnicy nie będą mogli dalej grać – konkluduje obecny prezes.
– Faktycznie, doszło do wcześniejszego przekazania pieniędzy przez sponsorów, jednak o takim przesunięciu decydował cały zarząd, nie była to moja jednoosobowa decyzja – tłumaczy Czesław Kwaśniak. – Zaległości były, ale nie takie, jak teraz, byliśmy dłużnikami Urzędu Skarbowego, ale na bieżąco płacone były wynagrodzenia zawodnikom. Teraz, z tego co mi wiadomo, klub ma wobec nich spore zaległości. Ale nowy prezes sam jest sobie winien, zatrudnił zbyt wielu piłkarzy, przez co znacznie wzrosły wydatki klubu. Nieprawdziwy jest także jego zarzut, że OKS ponosił zbyt duże wydatki na opłacanie kancelarii prawnej, bo rachunki za to regulował sponsor. A panie, które wynajmowane były do sprzątania stadionu, sam opłacałem z własnej kieszeni.
Po ostatnim, wygranym meczu zawodnicy wyjadą na wakacje, tymczasem zarząd będzie zastanawiał się, jak załatać dziury w klubowym budżecie. – Do końca roku mamy około 800 tysięcy złotych, a biorąc pod uwagę obecne zadłużenie, musimy tak ułożyć wydatki, żeby na wszystko starczyło – mówi Roman Pawełek. – Zaproponujemy zawodnikom niższe stawki. Zdaję sobie sprawę, czym to grozi, jednak nie mamy innego wyjścia. Na początku lipca rozmawiać będziemy ze sponsorami, będzie dobrze, jeśli utrzymają finansowanie na dotychczasowym poziomie. Wtedy będziemy mieć pewność, że bez poślizgów finansowych wejdziemy w nowy rok i będziemy mogli normalnie funkcjonować. W sprawie licencji złożyliśmy odwołanie do PZPN i na wszelki wypadek podpisaliśmy umowę z Hutnikiem Kraków, na boisku którego będziemy organizować mecze. Liczymy jednak na to, że pomogą nam władze miasta i dzięki temu spełnimy wymogi PZPN.
Okocimski bankrutem?
REKLAMA
REKLAMA
























