Emocjonująca inauguracja

0
Termalica
fot. Tomasz Madejski
REKLAMA

Awans „Słoników” do ekstraklasy dla wielu był zaskoczeniem, bo nikt nie spodziewał się, że klub z niewielkiej miejscowości zarządzany przez pasjonatów będzie w stanie odnieść taki sukces. Termalica początkowo nie mogła jednak rozgrywać domowych meczów na własnym obiekcie w Niecieczy, ponieważ nie spełniał on wszystkich regulaminowych wymogów. Siedem meczów w tym sezonie beniaminek rozegrał więc na gościnnym stadionie w Mielcu, a w tym czasie w Niecieczy trwały konieczne prace modernizacyjne. Włodarze klubu potwierdzili, że występy w ekstraklasie traktują poważnie, nie przenoszą się gdzieś indziej i nie zapominają o swoich korzeniach.
W minionym tygodniu stadion Termaliki otrzymał stosowne pozwolenia, dzięki czemu piłkarze mogą już występować na domowym obiekcie. Został on znacząco odmieniony – m.in. zamontowano podgrzewaną murawę, maszty oświetleniowe, przebudowano trybuny i zwiększono liczbę miejsc. Ekstraklasowe obiekty piłkarskie są ulokowane w miastach pośród innych budynków, więc stadion w Niecieczy w piątek zrobił na kibicach wrażenie. Rozświetlony po zmroku obiekt wyglądał imponująco na tle krajobrazu podtarnowskiej miejscowości.
– Stadion pięknieje w oczach i nie trzeba będzie nas namawiać, żeby grać na nim dobre mecze – mówił na antenie klubowej telewizji Emil Drozdowicz, który jako napastnik ma w Termalice spory staż. – Jestem w Niecieczy ponad cztery lata. Czekaliśmy na ekstraklasę od dawna, doczekaliśmy się teraz awansu i takiego obiektu. Będziemy grać na pięknym stadionie.


Pasjonująco z liderem
Ekstraklasowa inauguracja w Niecieczy miała szczególny charakter, ponieważ w piątek rywalem gospodarzy w ramach 16. kolejki był Piast Gliwice, lider tabeli. To początek drugiej części rundy zasadniczej, więc „Słoniki” grały już w tym roku z gliwickim zespołem, ulegając mu na wyjeździe 0:1 w swoim historycznym debiucie w ekstraklasie. Potem nieoczekiwanie Piast stał się liderem rozgrywek i z kwitkiem odprawiał kolejne kluby. Niecieczanie zdawali sobie sprawę z klasy przeciwnika, ale nie przestraszyli się rywala i na nowym stadionie chcieli zaskoczyć kibiców.
W pierwszej połowie rywalizację utrudniał padający deszcz, ale na murawie działo się wiele. Najpierw prowadzenie objął lider, bo w 6. minucie Sebastiana Nowaka pokonał Kornel Osyra. Dzięki trafieniom Dawida Sołdeckiego oraz Tomasza Foszmańczyka w 27. minucie „Słoniki” prowadziły już 2:1, ale sytuacja zmieniała się bardzo szybko. Chwilę później gole Kamila Vacka i Josipa Barisica sprawiły, że do przerwy Piast wygrywał 3:2. W drugiej połowie ponownie było emocjonująco, ale końcowo to gliwiczanie triumfowali 5:3. Po przerwie gole dołożyli bowiem Martin Nespor i Tomasz Mokwa, a jedyną bramkę dla Termaliki w tej połowie strzelił Foszmańczyk.
Sam mecz nie zawiódł kibiców w Niecieczy, choć wynik mógł być nieco rozczarowujący. Co prawda Termalica grała z liderem, ale prezentowała się bardzo dobrze, a w drugiej połowie zmarnowała wiele okazji bramkowych, w tym rzutu karnego nie wykorzystał Wojciech Kędziora. Po meczu szkoleniowiec Piasta, Radoslav Latal gratulował „Słonikom” ich postawy na boisku.
– Nie wiem, czy kluczowym momentem spotkania nie był rzut karny. Gdybyśmy go wykorzystali, złapalibyśmy kontakt z przeciwnikiem – ocenia trener Piotr Mandrysz. – Chłopcy zagrali dobry mecz. Może to głupio brzmi, gdy traci się pięć bramek, ale z drugiej strony trzy strzeliliśmy liderowi. Poziom naszej gry był dobry, gdybyśmy mieli więcej jakości w wykończeniu, to może wynik byłby inny. Nie pomylę się, jeśli powiem, że Piast stworzył sześć akcji, z których zdobył pięć bramek.

Termalica Bruk‑Bet Nieciecza – Piast Gliwice 3:5 (2:3).

REKLAMA (2)

Osyra 6. min., Sołdecki 25. min., Foszmańczyk 27., 61. min, Vacek 29. min., Barisić 30. min., Nespor 49. min., Mokwa 81. min. Termalica: Nowak –Pleva (83’ Fryc), Markowski, Sołdecki, Jarecki, Plizga, Kupczak, Foszmańczyk, Babiarz, Drozdowicz (78’ Koval), Kędziora (68’ Juhar).

REKLAMA (3)

Potrzeba skuteczności
W piątkowym meczu Termalica dominowała pod względem posiadania piłki, liczby podań czy oddanych strzałów. To zresztą charakterystyczne dla tej drużyny, która potrafi prowadzić grę, starannie konstruować akcje od linii defensywy, stwarzać okazje bramkowe. Problem w tym, że „Słoniki” są nieskuteczne, co przekłada się na wyniki. Po meczu z Piastem trener rywali nie bez powodu podkreślał istotną rolę swojego bramkarza, a Piotr Mandrysz mówił, że jego podopieczni nie wykorzystali multum stworzonych przez siebie sytuacji.
Niecieczanie nie mają ostatnio najlepszej passy, szczególnie w meczach w roli gospodarza. W całym sezonie wygrali w sumie pięć spotkań, czterokrotnie remisowali i siedmiokrotnie przegrywali. Brak regularnych zwycięstw w ostatnim czasie sprawia, że „Słoniki” spadły poza czołową ósemkę tabeli, która po rundzie zasadniczej powalczy o mistrzostwo kraju. Strata do wyżej notowanych drużyn jest jednak niewielka, więc nadal mają o co grać.
W tym roku Termalikę czeka jeszcze pięć ligowych meczów, więc zespół może poprawić swoją sytuację przed zimową przerwą. W najbliższym czasie kibice będą mieli okazję oglądać beniaminka na jego nowym stadionie. Już w przyszłą sobotę w 17. kolejce rozgrywek Termalica zagra u siebie z Jagiellonią Białystok, która w ligowej tabeli traci do „Słoników” tylko punkt. Stawka rywalizacji jest więc wysoka, a gospodarze chcą też zrewanżować się za lipcową przegraną 0:2 w Białymstoku.
– W ostatnich spotkaniach tego roku musimy zdobyć jak najwięcej punktów – deklaruje trener Mandrysz. – Przed nami mecz z Jagiellonią, która też przegrała z Piastem dwoma bramkami. Zobaczymy, która z drużyn okaże się lepsza. Cieszymy się, że gramy na nowym stadionie.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze