Tegoroczne osiągnięcie Tarnovii nie jest przypadkowe, bo drużyna już w poprzednich latach lokowała się w ścisłej czołówce tabeli zajmując kolejno 2., 4. i 3. miejsce. Przełom wreszcie nastąpił, choć jeszcze w połowie ostatnich rozgrywek „biało-czerwone” miały sześciopunktową stratę do lidera.
W rundzie jesiennej podopieczne trenera Jarząba spisywały się przyzwoicie, ale mimo niezłej gry zbyt często traciły punkty. Tarnowianki zremisowały w sumie pięć spotkań. Oprócz tego odniosły pięć zwycięstw, a jeden mecz zakończył się ich porażką. W rezultacie wiosną musiały gonić prowadzącą ekipę UKS-u SMS II Łódź oraz kolejne w tabeli drużyny Rekordu Bielsko-Biała i Stomilanek Olsztyn.
Dobrze przepracowana zimowa przerwa i wzmocnienia zespołu przyniosły spektakularny efekt. W drugiej rundzie Tarnovia zaczęła seryjnie zwyciężać i znalazła się na prowadzeniu. „Biało-czerwone” wygrały łącznie aż dziesięć meczów z rzędu. Przegrały dopiero ostatnie spotkanie w sezonie, gdy były już pewne awansu. Przepustkę do ekstraligi drużyna z ulicy Bandrowskiego zapewniła sobie na dwie kolejki przed zakończeniem rozgrywek 2020/2021. Ostatecznie tarnowskie mistrzynie o punkt wyprzedziły wicelidera z Bielska-Białej, z którym dostały się do elity kobiecej piłki nożnej.
























