Teraz podopiecznych Ryszarda Tabora czeka wyjazd do Końskich, gdzie w najbliższą sobotę zmierzą się z tamtejszym KSSPR‑em.
W nowym sezonie tarnowianie występują w pierwszoligowej grupie „C”. Latem doszło bowiem do reformy rozgrywek – z dotychczasowych dwóch grup utworzono trzy, poszerzając liczbę zespołów do 36. Oznacza to, że będzie mniej spotkań, a sezon szybciej się skończy.
Usystematyzowano także zasady awansu do PGNiG Superligi, które dotychczas były nieprecyzyjne. Teraz zwycięzcy poszczególnych grup po sezonie zasadniczym spotkają się w turnieju finałowym. Jego triumfator zagra w najwyższej klasie (jeśli spełni wymogi licencyjne, co nie udało się ostatnio tarnowianom), a druga drużyna będzie mogła starać się o awans w barażu z klubem superligowym.
W inauguracyjnej serii spotkań SPR występował jako faworyt, bo należy do grona zespołów, które mają rywalizować o najwyższe cele. Tarnowscy kibice byli więc ciekawi, czy drużyna utrzymała poziom z poprzednich rozgrywek, w których sięgnęła po mistrzowski tytuł. Rywal jednak nie należał do najmocniejszych w lidze. Już w ubiegłym sezonie tarnowianie dwukrotnie pokonali Uniwersytet Radomski (a niedawno również w sparingu), który na dodatek został ostatnio bardzo odmłodzony.
Sobotnie spotkanie w hali Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej dobrze rozpoczęło się dla gospodarzy, którzy zdobyli trzy bramki z rzędu. Potem pojawił się przestój i rywale odpowiedzieli również trzema trafieniami. Remis jednak po raz ostatni widniał na tablicy świetlnej w 10. minucie, bo w dalszej części meczu tarnowianie wypracowali stosunkowo bezpieczną przewagę. Do przerwy prowadzili 14:9.
Drugą połowę gospodarze znów zaczęli od częstszych bramek, dzięki którym w 35. minucie wygrywali już różnicą siedmiu trafień. Potem spotkanie się nieco wyrównało i radomianie przez chwilę próbowali gonić rywali. Udało im się to jednak tylko częściowo, bo na kwadrans przed końcem przewaga tarnowian ponownie wynosiła pięć bramek. Na więcej gości nie było już stać.
W ostatniej fazie meczu gospodarze znów przejęli inicjatywę i zaczęli wyraźnie dominować na parkiecie. Seria trafień sprawiła, że pojedynek zakończył się ich zdecydowanym triumfem 32:21. To zasłużone zwycięstwo, przy czym tarnowianie nie wystrzegali się błędów, które silniejszy rywal mógłby wykorzystać.
W drużynie trenera Ryszarda Tabora nie było w sobotę zdecydowanie najskuteczniejszego zawodnika, a uzyskany rezultat to zasługa trafień niemal całego zespołu, w tym nowych zawodników, którzy latem zasilili kadrę klubu. Po cztery bramki zdobyli Daniel Dutka, Albert Sanek, Łukasz Nowak, Jakub Kowalik, Marcin Wajda oraz Kamil Drobiecki. Trzy trafienia dołożył Krzysztof Mogielnicki, a dwa nowy lewoskrzydłowy Michał Chodara. Z jedną bramką na koncie spotkanie zakończyli natomiast Emilian Jewuła, Kacper Lazarowicz oraz Damian Misiewicz.
Nowy sezon w pierwszoligowej grupie „C” powinien być ciekawy, ale i wymagający, o czym świadczą weekendowe spotkania z udziałem innych zespołów, które uznawane są za faworytów. Orlen Wisła II Płock u siebie niespodziewanie pokonała 27:24 spadkowicza z najwyższej ligi KPR Legionowo, a AZS AWF w Białej Podlaskiej wygrał aż 42:34 z SRS‑em Czuwajem Przemyśl.
Poważniejszy sprawdzian czeka tarnowian w najbliższą sobotę. W ramach 2. kolejki na wyjeździe zmierzą się ze szczypiornistami KSSPR‑u Końskie, którzy do meczu przystąpią podrażnieni. W inauguracyjnej serii ich wyjazdowe spotkanie z KSZO Odlewnią Ostrowiec Świętokrzyski bardzo długo było wyrównane, ale słabsza końcówka sprawiła, że przegrali 28:31.
Inauguracyjne zwycięstwo
REKLAMA
REKLAMA
























