– Nie patrzymy na tabelę, nie kalkulujemy, gramy swoje – mówi Magdalena Szabó. O zachowanie wysokiej pozycji „Jedynka” zagra w tym tygodniu dwukrotnie ze spadkowiczami z Ligi Siatkówki Kobiet. Najpierw zmierzy się na wyjeździe z Budowlanymi Toruń, następnie u siebie podejmie MKS Dąbrowa Górnicza.
W rundzie rewanżowej tarnowianki wykazują coraz wyższą formę. Dość powiedzieć, że w czterech poprzednich spotkaniach z rzędu wygrywały pewnie 3:0, dzięki czemu umocniły swoją pozycję w czołówce pierwszoligowego zestawienia.
Ważne zwycięstwo u siebie
Przed sobotnim meczem 19. kolejki „Jedynka” plasowała się na 3. miejscu. Podejmowała natomiast drużynę AZS‑u Uni Opole, która zajmowała 6. pozycję, a na swoim koncie miała tylko jedno zwycięstwo mniej. Spotkanie było więc bardzo istotne w kontekście sytuacji w tabeli.
Jak się okazało, tym razem kibice zgromadzeni w hali Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej obejrzeli więcej niż trzy sety, ale tylko w jednej partii ekipa z Opola była w stanie przeciwstawić się gospodyniom i zwyciężyć. – Tarnowianki zagrały dzisiaj bardzo dobry mecz, byliśmy pod presją, popełnialiśmy za dużo błędów – mówił potem Nicola Vettori, włoski trener przyjezdnego klubu. – Nie ma przypadku w tym, że tarnowski zespół zajmuje tak wysoką pozycję w tabeli.
Gospodynie już w otwierającej partii udowodniły, że znajdują się w bardzo dobrej dyspozycji. Szybko objęły prowadzenie, a następnie w trakcie seta budowały przewagę. Ostatecznie wygrały 25:16.
Sytuacja diametralnie odmieniła się w drugiej partii. Opolanki zaczęły ją znakomicie i już na początku na tablicy świetlej widniał wynik 8:1 dla gości. Podopieczne trenera Vettoriego zaczęły lepiej serwować, a tarnowianki miały duże problemy z przyjęciem piłki, co utrudniało dalsze konstruowanie akcji. W efekcie drużyna z Opola zwyciężyła 25:13 i doprowadziła do remisu w całym meczu.
– W drugim secie po prostu się zacięłyśmy, siadło nam przyjęcie – mówi Magdalena Szabó. – Na szczęście ta partia szybko poszła w niepamięć i w kolejnych dałyśmy z siebie wszystko i wygrywałyśmy dość łatwo, a ostatecznie mecz dobrze się dla nas zakończył. Nie zawsze można zwyciężać w trzech setach.
Faktycznie w trzeciej odsłonie pojedynku miejscowa ekipa wróciła już na dobre tory. Ten fragment meczu okazał się zresztą najciekawszy, bo gra była stosunkowo wyrównana, a niewielka przewaga tarnowianek sprawiała, że kibice nie mogli narzekać na brak emocji. Finalnie gospodynie były lepsze – wygrały 25:23 i ponownie objęły prowadzenie w całym spotkaniu.
Czwarty set był już bez historii. Tarnowianki na tle rywalek grały znacznie lepiej, posiadały pewną przewagę i ostatecznie triumfowały 25:14, a w meczu 3:1.
– Dziewczyny należy pochwalić przede wszystkim za to, że po przegranym secie szybko resetują głowy i wracają do prawidłowego grania – mówi trener Michał Betleja. – Przeciwnik zagroził nam tylko w drugiej partii, kiedy źle przyjmowaliśmy jego mocniejszy serwis, ale najważniejsze jest to, że drużyna potrafi wszystko przekreślić, zapomnieć i inaczej prezentować się w kolejnych setach.
Wysokie miejsce, napięty terminarz
Tarnowianki odniosły w sobotę piąte zwycięstwo z rzędu, a równocześnie triumfowały po raz 15. w całym sezonie (na swoim koncie mają tylko cztery porażki). W miniony weekend swój mecz przegrał natomiast dotychczasowy wicelider z Wieliczki, dzięki czemu w tabeli „Jedynka” wyprzedziła Solną i znajduje się już bezpośrednio za plecami prowadzącego Energetyka Poznań.
W tym tygodniu na zapleczu najwyższej klasy odbędą się dwie kolejki. „Jedynka” zmierzy się w nich z zespołami, które w poprzednim sezonie występowały w Lidze Siatkówki Kobiet.
Już dzisiaj (tj. w środę 16 stycznia) tarnowianki zagrają na wyjeździe z Budowlanymi Toruń. Zespół po spadku przeszedł jednak dużą metamorfozę i obecnie rywalizuje jedynie o uniknięcie gry w fazie play‑out. Torunianki wygrały dotychczas tylko pięć spotkań, a w tabeli plasują się na 11. miejscu. W pierwszej rundzie ekipa Budowlanych przegrała w Tarnowie 2:3.
Z dużo bardziej wymagającym rywalem „Jedynka” zmierzy się w najbliższą sobotę. Tym razem w domowej hali PWSZ podejmie siatkarki MKS‑u Dąbrowa Górnicza. Śląski klub po spadku na pierwszoligowych parkietach radzi sobie dobrze, a obecnie zamyka czołową czwórkę zestawienia, tracąc do tarnowianek tylko dwa punkty i mając jeszcze w zanadrzu do rozegrania jedno zaległe spotkanie. Tarnowianki w listopadzie pokonały ekipę z Dąbrowy Górniczej na jej własnym terenie 3:2.
Dobrą informacją dla tarnowskich kibiców jest powrót do zdrowia kontuzjowanej ostatnio libero Aleksandry Guzikiewicz‑Kielar, która w tym tygodniu być może wystąpi już w barwach „Jedynki”.
– W przypadku najbliższych spotkań bardzo ważna będzie odpowiednia regeneracja – mówi szkoleniowiec tarnowianek. – Zarówno klub z Torunia, jak i z Dąbrowy Górniczej ma w swoich szeregach doświadczone zawodniczki, więc musimy dobrze zmobilizować i skoncentrować się przed meczami. Nie ma zresztą znaczenia, na którym miejscu jesteśmy my i przeciwnik, bo liczy się konkretne spotkanie. W tym sezonie każdy zespół ma potencjał, każdego należy się obawiać. Ale jeśli zagramy charakternie, to jesteśmy w stanie wygrywać ze wszystkimi.
























