Nie ma sportu bez pieniędzy

0
Piotr Gornikiewicz
Piotr Górnikiewicz
REKLAMA

W siatkarskiej I lidze kobiet właśnie rozpoczyna się nowy sezon. O co gra „Jedynka”?
Jako klub już dawno założyliśmy sobie, że chcemy dokonywać systematycznych postępów. Kiedy kilka lat temu postanowiłem zaangażować się w tworzenie nowego siatkarskiego projektu w Tarnowie, w pierwszym sezonie zajęliśmy 8. miejsce w II lidze, następnie 5., potem 3., a kolejnym krokiem był już awans do I ligi. W poprzednim sezonie jako beniaminek uplasowaliśmy się na 5. pozycji. Teraz też chcemy być lepsi niż w ubiegłych rozgrywkach, więc zadaniem drużyny jest walka o miejsce w strefie medalowej.

Latem w drużynie Grupy Azoty PWSZ Tarnów pojawiło się sporo zmian. Stać ją na równorzędną rywalizację z najlepszymi pierwszoligowcami?
To najmocniejszy zespół spośród wszystkich, jakie dotychczas udało nam się zbudować. Kiedy po poprzednim sezonie myśleliśmy o transferach, przyjęliśmy założenie, żeby na każdą pozycję sprowadzić lepszą zawodniczkę od tej, która grała w „Jedynce” poprzednio. Tak naprawdę wszystkie pozycje wzmocniliśmy utalentowanymi siatkarkami, które grają na wysokim poziomie. Oczywiście dopiero w trakcie sezonu boisko zweryfikuje nasz zamysł.

Jest szansa, żeby w kolejnym albo już w tym sezonie tarnowianki rywalizowały o awans do najwyższej klasy rozgrywkowej w Polsce?
Awans do siatkarskiej ekstraklasy jest możliwy, ale do tego potrzeba odpowiedniego budżetu. Natomiast pieniądze, a właściwie ich brak, to największy problem tarnowskiego sportu.

REKLAMA (2)

„Jedynka” nie ma przecież tak źle, bo wspiera was Grupa Azoty.
I za to jesteśmy naszemu głównemu partnerowi bardzo wdzięczni. Zresztą nie tylko my, bo Grupa Azoty tak naprawdę utrzymuje cały tarnowski sport. Od klubów, z którymi współpracuje, wymaga jednak znajdywania dodatkowych środków zewnętrznych. Niestety w Tarnowie nie ma wielu firm, które chciałyby zaangażować się we wspieranie sportu. Sami rozsyłamy co roku ofertę marketingową pod kilkadziesiąt adresów, a odzew jest znikomy. Tymczasem w dzisiejszym sporcie nie da się osiągnąć sukcesu bez pieniędzy.

Z tej diagnozy wynika, że tarnowscy kibice są skazani na obserwowanie gry swoich ulubionych drużyn raczej w niższych klasach rozgrywkowych…
Niekoniecznie. Uważam, że wiele problemów tarnowskich klubów rozwiązałoby większe zainteresowanie sportem ze strony władz. Coroczna dotacja dla klubów jest zdecydowanie za mała. Powinna zostać zwiększona przynajmniej dwukrotnie, a w perspektywie kilku lat zrównana do poziomu środków przeznaczanych na sport w takich miastach jak Kalisz, Dąbrowa Górnicza czy pobliski Mielec. Tam od lat władze mają poczucie odpowiedzialności za poziom widowisk sportowych, które oglądają mieszkańcy.

Tarnowskie środowisko sportowe o większe wsparcie postuluje od lat, ale nic się nie zmienia.
Przede wszystkim od dawna nie mamy prezydenta, który dostrzegłby wartość w inwestowaniu w sport. Jako radni składaliśmy wnioski o zwiększenie dotacji sportowej, ale nie musielibyśmy tego robić, gdyby od początku w budżecie były odpowiednie zapisy. Miasto może zresztą wspierać sport także na inne sposoby, na przykład pośredniczyć w relacjach pomiędzy klubami a ewentualnymi inwestorami. Niestety w Tarnowie nikt o tym nie myśli.

REKLAMA (3)

Urzędnicy od dawna mówią, że sport zawodowy to komercyjne przedsięwzięcie, więc prywatne kluby powinny radzić sobie same. Może oczekiwania środowiska sportowego są po prostu za duże, a własnej inicjatywy za mało?
Takie podejście świadczy o niezrozumieniu problemu. Sport zawodowy to widowisko, na które regularnie przychodzi kilkaset lub kilka tysięcy osób, jak w przypadku żużla, żeby przyjemnie i w bezpiecznych warunkach spędzić dwie godziny. Obowiązkiem władz powinno być zapewnienie igrzysk mieszkańcom, tak samo jak dbanie o kulturę. Co więcej, nic nie promuje miasta w całym kraju tak dobrze jak wydarzenia sportowe w piłce nożnej, ręcznej, koszykówce czy siatkówce. Zresztą nawet sport osób niepełnosprawnych, który nie jest tak popularny, ale równie ważny, powinien być lepiej dotowany.

Ale w Tarnowie od wielu lat mówi się, że rolą miasta jest przede wszystkim wspieranie sportu dzieci i młodzieży, na co przeznacza się niemałe środki.
Tylko wciąż niezaspokajające faktycznych potrzeb. Uważam, że miasto powinno w całości finansować sport młodzieżowy, ale pod warunkiem, że kluby nie będą mogły pobierać opłat od rodziców za zajęcia dla dzieci. Przecież nie każdego stać na to, żeby miesięczne wydawać 100 złotych, bo średnio tyle trzeba zapłacić za treningi. Tymczasem dzisiaj w czasach siedzącego trybu życia tylko sport może odciągnąć dzieci i młodzież od ekranu smartfona. Inna sprawa, że wciąż w Tarnowie jest też kilka szkół, które nie mają odpowiedniej hali, a zajęcia z wychowania fizycznego odbywają się w fatalnych warunkach na korytarzach. Obowiązkiem miasta jest wybudowanie sali gimnastycznej przy każdej szkole.

Infrastruktura jednak rozwija się, powstają nowe obiekty za duże pieniądze.
Problem w tym, że są one nieprzemyślane. Magistrat uporczywie pozostaje na stanowisku, żeby w Mościcach wybudować nowy stadion dla żużla i piłki nożnej, chociaż środowisko wyraźnie mówi, że lepiej byłoby mieć dwa mniejsze obiekty. Wystarczy zmodernizować żużlowcom obecny stadion, a piłkarzom wybudować mniejszy, kameralny. To bardzo ważne zwłaszcza dla rozwoju piłkarskiej Unii, która przeżywa teraz sportowy kryzys, ale wierzę, że się odbuduje w najbliższych latach i awansuje minimum do II ligi. Tarnowianie zasługują przecież na klub piłkarski w rozgrywkach centralnych. Do tego trzeba jednak współpracy całego środowiska, bo piłka nożna to szczególnie drogi sport.

Krytykuje pan stosunek miasta wobec sportu, a przecież zasadniczo remontowana jest hala „Jaskółka”, co dzieje się ponoć także z myślą o siatkarkach…
Pamiętajmy jednak, że kluby płacą za korzystanie z miejskich obiektów, więc musielibyśmy wydać dodatkowo kilkadziesiąt tysięcy złotych rocznie. Na to nas nie stać, tym bardziej że Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa zapewnia nam bardzo dobre warunki. Może się więc okazać, że powstanie duża hala za dziesiątki milionów złotych, na której nie będzie miał kto grać. Wszystkie te sprawy trzeba poważnie przemyśleć i przedyskutować. Planuję zorganizować debatę o sytuacji sportu z wszystkimi kandydatami na prezydenta miasta. Mam nadzieję, że dostrzegają problemy środowiska sportowego i chcą pomóc w ich rozwiązaniu, bo wszystko tak naprawdę zależy od władz miasta, które muszą wreszcie przychylniej spojrzeć na tarnowski sport, jeśli ten ma się rozwijać.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze