Rosną następcy Barwińskiego
Osiągnięć Tarnovii, niegdyś wielosekcyjnego klubu, przypominać wytrawnym kibicom specjalnie nie trzeba. Dość powiedzieć, że wychowała kilku reprezentantów Polski seniorów w najpopularniejszej dyscyplinie sportowej, jaką była i jest piłka nożna. Począwszy od tych przedwojennych: Józefa Smoczka i Józefa Ziemiana poprzez Tomasza Stefaniszyna i legendę sportowego Tarnowa Antoniego Barwińskiego, na współczesnych piłkarzach: Bartoszu Kapustce i Mateuszu Klichu kończąc. A przecież w Tarnovii swoją karierę zaczynała także mistrzyni Europy w siatkówce, nieodżałowana Agata Mróz.
Aktualnie klub z ulicy Bandrowskiego prowadzi działalność w sekcjach: piłki nożnej kobiet i mężczyzn oraz tenisa stołowego. Jeżeli chodzi o piłkę nożną, w siedemnastu grupach szkoleniowych ćwiczy ponad 300 zawodniczek i zawodników, od najmłodszych siedmiolatków po seniorów. „Oczkiem w głowie” są seniorki, które grają w I lidze, seniorzy występują w IV lidze, w sumie zespołów, które uczestniczą w ligowych rozgrywkach organizowanych przez Polski Związek Piłki Nożnej, Małopolski Związek Piłki Nożnej lub Okręgowy Związek Piłki Nożnej jest aż jedenaście. Pracuje z nimi kilkunastu trenerów bądź instruktorów, sześciu ma licencję trenera UEFA A. Jeżeli chodzi o tenis stołowy, pod opieką jednej instruktorki, związanej z klubem od ponad pół wieku Bronisławy Stroisz ćwiczy 24 zawodniczek i zawodników.
Na brak sukcesów w Tarnovii nie narzekają. Piłkarki są czołową drużyną Grupy Południe I ligi, aktualnie zajmują piąte miejsce w tabeli. Wielkim osiągnięciem było wicemistrzostwo Polski juniorek. Ale to nie jedyny wynik, który cieszy, sukcesy odnoszą także najmłodsi piłkarze. Ostatnim osiągnięciem był udział dwóch drużyn klubu, dziewcząt i chłopców do lat 10, w piłkarskim Pucharze Tymbarku. Po wygraniu eliminacji wojewódzkich, następcy Antoniego Barwińskiego pojechali na finały tej cenionej ogólnopolskiej imprezy dla najmłodszych, do Warszawy. W swoich grupach eliminacyjnych zarówno dziewczęta, jak i chłopcy zajęli drugie miejsca, przebrnęli przez ćwierćfinały, a ostatecznie obydwa nasze zespoły zajęły bardzo dobre czwarte lokaty. Jedną z nagród było zaproszenie na finałowy mecz o Puchar Polski pomiędzy Lechią Gdańsk i Jagiellonią Białystok na Stadionie Narodowym.
Z całą pewnością dużym sukcesem klubu w ostatnich miesiącach była modernizacja hali sportowej. Wybudowany w drugiej połowie lat 60. ubiegłego wieku obiekt, wymagał tego od dłuższego czasu. Koszt wyniósł około 1,2 miliona złotych, z czego klub otrzymał dofinansowanie z funduszy unijnych w kwocie około 460 tysięcy złotych. – Problem w tym, że na razie tej dotacji nie otrzymaliśmy i nie wiem, skąd ta zwłoka, bo przecież hala została oddana do użytku jesienią ubiegłego roku. Pieniądze na modernizację uzyskaliśmy z procentów, przekazanych nam przez Cracovię z tytułu transferu naszego wychowanka Bartosza Kapustki do klubu ligi angielskiej. Bez tych pieniędzy nie byłoby mowy o żadnym remoncie – mówi prezes zarządu klubu, Waldemar Urban.
Uboga dotacja
Fundusze, a raczej ich niewystarczająca ilość to problem, który spędza sen z oczu działaczom. Ich zdaniem Tarnovia, klub miejski, z wielkimi tradycjami, mocno zakorzeniony w świadomości mieszkańców miasta, jest niedoceniany przede wszystkim przez władze samorządowe.
– Kiedy analizuję dotacje z miasta, które otrzymują różne kluby na prowadzenie swojej działalności, to mam wrażenie, że ktoś Tarnovii nie lubi, albo nie dostrzega naszych wyników i pracy z młodzieżą. Ostatni przykład: dotacje na wakacyjne zgrupowania sportowe dla młodzieży. My otrzymaliśmy 2960 złotych, a Unia wraz ze swoją piłkarską akademią – 20 840 złotych. Skąd taka różnica? Proszę mnie dobrze zrozumieć. Nie chodzi o wywoływanie sztucznych wojenek i nieporozumień pomiędzy klubami, ale sprawiedliwy podział. Tym bardziej, że od rodziców trenujących u nas dzieci nie pobieramy praktycznie żadnych opłat, za wyjątkiem miesięcznej składki. Wynosi ona tylko 5 złotych, a i tak potem do dzieci wraca. A przecież wszystkim w mieście powinno zależeć na rozwoju piłki nożnej w Tarnowie i nie może mieć znaczenia, czy ktoś uprawia ten sport w Tarnovii, Unii czy Westovii. Oczywiście jesteśmy wdzięczni za każdą pomoc, taką jak chociażby wsparcie wyjazdu naszych dzieci na finały Pucharu Tymbarku. Ale ze względów finansowych musieliśmy zrezygnować z sekcji siatkówki, a pieniędzy z miasta wystarcza nam na około dwa miesiące działalności w roku. To zresztą nie jedyny problem. Mamy olbrzymie kłopoty, aby móc prowadzić zajęcia na boiskach przy ulicy Wojska Polskiego, zupełnie, jakby budowane były na potrzeby jednego klubu. Mam nadzieję, że od nowego roku szkolnego to się zmieni – żali się Waldemar Urban.
Warto także dodać, że Tarnovia to jeden z niewielu klubów w mieście i regionie, który prowadzi działalność w dwóch sekcjach, przeważają bowiem kluby jednosekcyjne. Jak więc widać kłopotów jubilatce nie brakuje, ale nie oznacza to, że nie chce zaznaczyć obchodów 110-lecia mocniejszym akcentem. Działaczom marzy się rozegranie w letniej przerwie pomiędzy sezonami towarzyskiego meczu piłkarskiego, w którym rywalem pierwszej drużyny seniorów byłby zespół grający na co dzień w ekstraklasie, ewentualnie w I lidze. Wysłali zapytania i zaproszenia do kilku uznanych w kraju klubów, między innymi Cracovii Kraków i Lecha Poznań, i cierpliwie czekają na odpowiedź. Taki mecz byłby z pewnością atrakcyjny dla kibiców, z drugiej strony stałby się znakomitym zwieńczeniem skromnych, ale zasłużonych obchodów.






















